|
|
Lakierowanie UV
Wysoki poziom połysku i zapewnienie doskonałej ochrony, które to pozytywne efekty są osiągane dzięki lakierowaniu UV, spowodowały wzrost zużycia tego typu lakierów. Początkowo były używane niemal wyłącznie do lakierowania okładek książek i do ochrony kartonów przy pakowaniu – obecnie lakiery UV powoli zastępują laminowanie w wielu zastosowaniach. Zapewniły sobie udział w lakierowaniu okładek czasopism ilustrowanych, druków reklamowych i innych zastosowaniach wymagających wysokiego poziomu połysku i ochrony. Lakierowanie UV, czyli takie, w którym warstwa lakieru jest utwardzana za pomocą promieni UV, jest również coraz częściej wykorzystywane w zastosowaniach przemysłowych.
Produkcja lakierów UV to według szacunków ok. 35% łącznej produkcji lakierów przeznaczonych do uszlachetniania druków. Lakiery tego rodzaju nie tylko spełniają funkcję estetyczną, ale zapewniają także elastyczność druków, odporność na wilgoć i ochronę przed ścieraniem. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że efekty lakierowania UV zależą w dużej mierze od jakości druku.
Lakiery UV mogą być błyszczące lub matowe. Dzięki ich błyskawicznemu utwardzaniu się (około sekundy), nieomal natychmiast jest możliwa dalsza obróbka poligraficzna.
więcej
| Marzec
| Technologie
|
Zygmunt Jagodziński
Andrzej Heidrich to artysta grafik, którego nie sposób pomylić z którymkolwiek z całej plejady współczesnych mu twórców. Jego niepowtarzalny styl, jaki wypracował już na początku swojej drogi zawodowej, jest niemalże jego pieczęcią herbową, jakże odmienną od innych. Myliłby się jednak ten, kto oczami swojej wyobraźni widziałby Andrzeja Heidricha w dużej, przestronnej pracowni, jakie okupują inni artyści, nie zawsze zasługujący na to miano. Wszystkie zrodzone dotychczas dzieła, i te, które dzisiaj wychodzą spod ręki mistrza, tworzone są od lat w maleńkim pokoiku – jego świątyni sztuki. Ten maleńki pokoik-pracownia zaskakuje swoim niepowtarzalnym klimatem, swoistym ciepłem, a tworzy go sam Artysta i... jego muzyka. Obok małego biurka, przy którym pracuje niezmiennie od blisko czterdziestu lat, znajduje się biblioteka pełna albumów oraz innych niezbędnych, a jednocześnie cennych dla niego książek; wisi tutaj także kilka antycznych rycin. Nieopodal, w etażerce pamiętającej początki II RP – stary dobry gramofon i sterta niemniej starych płyt. Znaleźć tu można bez trudu dzieła klasyków: Bacha, Mozarta, Haendla, Haydna, Schuberta, Beethovena, Purcella i Chopina. Ta muzyka, sącząca się cichutko z głośnika, od zawsze towarzyszy mistrzowi podczas procesu twórczego. A Hei-drich w trakcie pracy przypomina zegarmistrza, który w skupieniu, niemal w bezruchu, z troską o bardzo cenny mechanizm, składa go pamiętając o jego przeznaczeniu, o jego funkcjonowaniu. Podczas tworzenia wszystkie niezbędne narzędzia, tj. drobne pędzelki, ostro zakończone ołówki, jedna czy dwie gumki i kilka linijek, poukładane są w odpowiedniej kolejności i w takiej też wędrują na swoje miejsce po ich wykorzystaniu. Zegarek zaś – ten prawdziwy – położony przed oczami steruje czasem pracy, pozwala kontrolować się, choć z różnym skutkiem.
więcej
| Marzec
| Projektowanie
|
Jak pisałem w poprzednim odcinku, preflight i korekta przysyłanych plików PDF jest chlebem powszednim każdego studia prepress. Dlatego właśnie warto wyposażyć grafików i projektantów w program PdfPreflighter, który sprawdza i certyfikuje prace PDF na samym początku produkcji. Pracownicy DTP za darmo używają aplikacji, mając pełną kontrolę nad dokumentami oraz kompletną informację o błędach i potencjalnych problemach. Grafik weryfikuje poprawność prac z uwzględnieniem preferencji konkretnego studia prepress, gdyż to właśnie stamtąd otrzymuje certyfikowany profil preflight. Przygotowalnia otrzymuje dobrze zrobione, bezpieczne prace, wymagające jedynie sprawdzenia certyfikatu. I nawet jeśli artysta-grafik nie potrafi poprawić wszystkich błędów i przysyła pracę wymagającą dalszych korekt, obie strony zyskały na czasie, mając od początku do dyspozycji kompletną informację o strukturze i zawartości dokumentu.
Grafik, projektant czy składacz nie musi posiadać zaawansowanej wiedzy o technologii prepress, aby sprawdzić pracę i dołączyć do niej certyfikat. Certyfikacja prac to proces szybki i zautomatyzowany. Wystarczy uruchomić aplikację PdfPreflighter i wybrać zestaw prac do sprawdzenia według danego profilu. To wszystko. PdfPreflighter przeanalizuje prace, utworzy ich kopie z dołączonym certyfikatem i raportem, a nawet wyśle pod wskazany adres http do oczekującej na dokumenty kolejki PuzzleFlow. To wszystko potrafi darmowa wersja programu PdfPreflighter. Licencjonowanej wersji potrzebuje studio prepress, które chce przygotować profile preflight i certyfikaty.
więcej
| Marzec
| Pre-press
|
Choć Europapier-Impap postrzegany jest często jako firma wyspecjalizowana w sprzedaży produktów opakowaniowych, papierów biurowych i folii samoprzylepnych, bardzo ważną rolę w naszej ofercie odgrywają papiery graficzne: bezdrzewne i drzewne papiery powlekane, papier offsetowy, samokopiujący czy objętościowy. Zamierzamy rozwijać sprzedaż tych produktów, inwestować w nowe marki i zwiększać ich dostępność w naszym magazynie. Umocnieniu naszego wizerunku wiodącego na rynku dystrybutora towarzyszyć będzie szereg działań: spotkania z klientami, szkolenia produktowe, często organizowane w fabrykach, prezentacje, zarówno dla naszych pracowników, jak i odbiorców, konkursy z atrakcyjnymi nagrodami dla klientów, publikowanie artykułów w pismach branżowych, aktualizowane informacje na naszej stronie internetowej: http://www.europapier-impap.pl/
więcej
| Marzec
| Materiały
|
Europapier-Impap is often perceived as a company specialising in sale of packaging products, office papers and self-adhesive foil. Nevertheless, a very important role in our offer is also played by graphic papers: coated woodfree (CWF) and coated woodcontaining papers (CWC), offset printing paper, carbonless paper or volume paper. We intend to develop the sale of these products, invest in new brands and enlarge their accessibility in our store. Apart from strengthening our image of a leading distributor, there will be plenty of projects organised: meetings with customers, product trainings (often carried out in factories), presentations for our employees and receivers, competitions with attractive prizes for customers, publishing of articles in trade magazines, updated information on our web site: http://www.europapier-impap.pl/
więcej
| Marzec
| Materiały
|
Exact Colour Print... Albo po prostu ECP. Co kryje się pod tą nazwą? ECP to nowy na rynku poligraficznym system farb do druku offsetowego, pozwalający na znaczne rozszerzenie przestrzeni barw możliwych do odtworzenia w druku. System bazuje na farbach skalowych według ISO 2846.
Technika ECP wykorzystuje fakt, że poprzez wyższe gęstości optyczne w druku można uzyskać rozszerzenie odwzorowywanej przestrzeni barwnej, a poddruki ze złotych lub srebrnych farb pozwalają dodatkowo na tworzenie barw metalicznych.
Drukowanie z nadawaniem podwyższonych grubości farb sprawiało do niedawna problemy, szczególnie przy dużych nakładach. Jednak dzięki nowoczesnym maszynom, intensywnym farbom o dobrych właściwościach przyjmowania i schnięcia, a także dzięki szerokiej gamie środków pomocniczych problem właściwie przestał istnieć.
więcej
| Marzec
| Materiały
|
Farby były tematem szóstych Konfrontacji Poligraficznych, zorganizowanych przez Stowarzyszenie Absolwentów Instytutu Poligrafii PW. Wykłady, jakie wygłoszono 2 lutego w gmachu Instytutu Poligrafii PW, pozwoliły uczestniczącym w szkoleniu poznać najnowsze trendy w produkcji i zastosowaniu farb drukowych. „Świat DRUKU” sprawował patronat medialny nad imprezą.
Pierwszym prelegentem był Jarosław Łukomski, dyrektor generalny firmy Sun Chemical sp. z o.o. Wygłosił wykład „Komu służy konsolidacja producentów farb drukarskich.” Omawiając sytuację na współczesnym rynku farb drukowych, zwrócił uwagę słuchaczy na trwający od lat proces konsolidacji, przejmowania mniejszych producentów przez wielkie koncerny, takie jak właśnie Sun Chemical. W efekcie tego procesu obserwujemy między innymi zjawisko zamiany dawnej nazwy producenta na nazwę marki konkretnego produktu (np. Hartman, Prisma, Lorilleux). Dokonująca się racjonalizacja powoduje, że niektóre „słabsze” produkty znikają z rynku, tak więc drukarze powinni śledzić rozwój sytuacji, aby być przygotowanym na ewentualność zmiany używanej dotychczas serii farb na inną. Łukomski podkreślił jednak fakt, że konsolidacja rynku producentów farb jest dla drukarzy zjawiskiem korzystnym, wymusza bowiem większą konkurencję, co owocuje np. obniżeniem ceny niektórych produktów.
więcej
| Marzec
| Relacja
|
W czerwcu ubiegłego roku firma Jet Media zorganizowała w Serocku, położonym na północ od Warszawy, pierwsze seminarium dla swoich klientów. Wówczas nikt się nie spodziewał, że zakończy się ono wielkim sukcesem. Organizatorom nie pozostało zatem nic innego, jak zapowiedzieć następne spotkanie. I właśnie w dniach 27–28 stycznia tego roku miała miejsce kolejna odsłona seminarium, którego celem jest wspólne poszerzanie wiedzy o druku wielkoformatowym. Impreza zgromadziła ponad dwustu uczestników. Do hotelu Senator w Starachowicach przyjechali klienci z całej Polski – przeważały firmy, które dopiero rozpoczynają współpracę z Jet Media.
Seminarium podzielono na trzy części: wykładową, warsztatową i konkursową. Całość prowadził Dariusz Świercz, Brand Manager Roland DG. Gości powitał Michał Komar, członek zarządu Jet Media. Jako pierwszy wystąpił Franc Romanello z firmy Drytac, który przedstawił najnowsze rozwiązania z zakresu laminacji oraz zabezpieczeń wydruków wielkoformatowych.
więcej
| Marzec
| Relacja
|
Już po raz czwarty odbyły się w Polsce Międzynarodowe Targi Artykułów Reklamowych PSI. Do Pałacu Kultury w Warszawie w dniach 15–17 lutego br. zjechało ponad siedemdziesięciu wystawców z ośmiu krajów. Jak informują organizatorzy, tegoroczne targi PSI odwiedziło ponad 2700 osób, co stanowi swoisty rekord frekwencji.
Międzynarodowe Targi Artykułów Reklamowych PSI to specjalistyczna impreza, na której co roku dostawcy prezentują w Düsseldorfie, Paryżu i Warszawie ofertę artykułów reklamowych. Targi PSI w Düsseldorfie i w Paryżu są imprezami ściśle zamkniętymi – dostępnymi wyłącznie dla członków PSI. Na warszawskich targach PSI wystawiać się mogą tylko dystrybutorzy zrzeszeni w PSI, ale odwiedzający targi przedstawiciele agencji reklamowych i firm branżowych nie muszą należeć do PSI. „Przyjęta tu formuła Concept Professional daje możliwość uczestniczenia w targach niezrzeszonym dotąd przedstawicielom firm z branży reklamowej” – powiedziała Sabine Geldermann, dyrektor Promotional Product Service Institute, zapowiadając, że za Warszawą podąży Paryż i w najbliższej edycji paryskich targów PSI zostanie zastosowana formuła przyjęta w Warszawie. „Chcielibyśmy dzięki temu rozszerzyć naszą bazę danych” – uzasadnia decyzję Sabine Geldermann.
więcej
| Marzec
| Targi
|
Porównując tegoroczną, II edycję Dni Marketingu i Reklamy RemaDays (7–9 lutego) do ubiegłorocznej, premierowej edycji tej imprezy, trzeba przyznać, że była ona pod każdym względem zdecydowanie lepsza od poprzedniej. Takie wnioski wysnuliśmy między innymi na podstawie rozmów zarówno z wystawcami, jak i zwiedzającymi. Pozostaje zatem spokojnie czekać na kolejne RemaDays, planowane na 6–8 lutego 2007 roku, zastanawiając się, jakimi nowymi, kreatywnymi pomysłami zaskoczą nas organizatorzy – firma GJC Inter Media. Sukces imprezy na pewno będzie impulsem motywującym do działań zmierzających ku udoskonaleniu przyszłorocznej edycji.
RemaDays 2006 mogą się poszczycić imponującą frekwencją. Zgromadziły około 10 000 zwiedzających (ponad 40-procentowy wzrost w porównaniu z I edycją). 95% gości stanowili przedstawiciele agencji reklamowych, a 5% klienci końcowi. Zwiedzający pochodzili z Warszawy (40%) i z innych regionów Polski (50%), a także z zagranicy (10%).
więcej
| Marzec
| Targi
|
Piotr Paszkowski
W dobie upowszechnienia się telewizji, którą namiętnie oglądają niemal wszyscy, a wystąpić w niej chciałoby wielu, nie dziwi nikogo towarzystwo kamer na każdym kroku. Nawet mimowolne „występy” przed kamerami śledzącymi każdy nasz ruch w hipermarkecie czy na głównych ulicach miast na tyle nam spowszedniały, że zupełnie ignorujemy fakt swojego „aktorstwa”. Dzieje się tak dopóty, dopóki występujemy w anonimowym tłumie niczym statyści na planie filmowym. Kiedy zatem następuje moment, w którym z anonimowych statystów przekształcamy się w głównych aktorów sceny? Kiedy zostaje przekroczona cienka granica oddzielająca to, co możemy pokazać bez skrępowania, od naszej intymności? Moim zdaniem ta granica zostaje przekroczona w chwili, gdy nasz wizerunek pojawia się na monitorze w „reżyserce” naszego szefa.
Pracodawcy argumentują swoje telewizyjne upodobania koniecznością lepszej kontroli procesu produkcyjnego, potrzebą zabezpieczenia mienia, chęcią posiadania filmowej dokumentacji jako materiału dowodowego przy ewentualnych kradzieżach czy wypadkach przy pracy i wieloma jeszcze względami, zawsze słusznymi i zawsze zasadnymi. Mimo że działanie takie nie jest sprzeczne z prawem, jestem przekonany o jego niestosowności w przeważającej liczbie przypadków.
Dziś własny monitoring jest swoistą modą. Wchodząc na teren zakładu pracy, coraz częściej łapiemy się na tym, że zamiast naturalnego zachowania i spontaniczności, które są nieodzowne w prawidłowych kontaktach międzyludzkich, zaczynamy przybierać pozy, aby nie zostać przyłapanym przez „szklane oko szefa” na jakimkolwiek działaniu, które nadszarpnęłoby nasz wizerunek. To, co uchodzi za normalne, gdy jesteśmy ze sobą sam na sam, zostaje stłumione i skrępowane. Niepostrzeżenie dla nas samych zaczynamy dusić się w gorsecie sztuczności i nienaturalności. W pracy z wolna przestajemy być zespołem współdziałających ze sobą ludzi, a stajemy się trupą aktorską, odgrywającą przed „głównym cenzorem” wyreżyserowany spektakl, zwany ładnie procesem pracy.
Jeżeli w najbliższej przyszłości nie zostaną zakreślone prawne ramy stosowania monitoringu w zakładach pracy i nie nastąpi jego ograniczenie do miejsc i sytuacji ściśle określonych, np. magazynów, działów produkcji specjalnej itp., to nastąpi lawinowa degradacja stosunków międzyludzkich. Tę niebezpieczną tendencję należy zahamować powracając do czasów, w których szef kierował poczynaniami swoich podwładnych nie za pomocą elektroniki, ale przez osobisty kontakt, wyrażający się m.in. w słownej pochwale lub naganie.
więcej
| Marzec
| Prawo pracy
|
Andrzej Kuśmierczyk
Jeśli coś ma markę, to znaczy, że jest dobre. A to znaczy, że ludzie kupują chętniej towary znanej, dobrej marki. Z psychologicznego punktu widzenia ludzie nie kupują jednak produktów, ale wyobrażenia o nich. Kupują wyobrażenia o zdolności produktu do zaspokajania ich potrzeb.
Ludzie cenią w marce to, czego w niej poszukują. W marce zawarty jest kompromis między oczekiwaniami konsumenta a opłacalnością produkcji, czyli stopą zysku producenta. Marka ma gwarantować jakość produktu, cenę, być może wyższą, niż ma produkt podobny nieznanej firmy, ale uzasadnioną jakością. Marka decyduje o zakupie coca-coli, mimo że wiadomo powszechnie, iż nie jest to napój szczególnie zdrowy. Jeżeli producent wprowadzi na rynek nowy napój, o cechach pożądanych przez kupującego, możemy spodziewać się, że produkt zostanie zaakceptowany przez rynek. Takiego pozytywnego efektu można oczekiwać, jeżeli Coca-Cola wyprodukuje napój o mniejszej zawartości cukru. Kupujący będzie przekonany, że rozszerzenie linii produktów świadczy o trosce wytwórcy o potrzeby klienta, co w rezultacie podniesie jego zaufanie do marki. Jeśli natomiast koncern wprowadzi na rynek całkiem nowy napój pod tą samą nazwą, takie postępowanie może okazać się niezwykle ryzykowne, ponieważ konsument porówna właściwości nowego produktu z wersją klasyczną i ocena taka okaże się niekorzystna. Klienci mają tendencję do poszukiwania wad nowych produktów tej samej marki, co może obniżyć, w efekcie końcowym, zaufanie do marki. Zachowanie konsumentów wobec marki nie jest więc jednoznaczne.
Niekiedy do znanej marki można przypiąć nową markę, jeśli jest podobna. Tak rzecz się miała z pepsi-colą, czy margaryną Kama i Rama.
Czasem marka umiera w sposób naturalny, ponieważ tak bardzo zmienia się styl życia konsumentów, że produkt tej marki nie pasuje do wizerunku nowoczesnego człowieka. Przykładem może być przodująca swego czasu marka Stetson, amerykańskiego producenta kapeluszy. Mężczyźni zapuścili włosy lub przewiązali głowy barwnymi chustkami, jak to hippisi, a przede wszystkim prezydent J.F. Kennedy przestał nosić nakrycie głowy, więc Stetson popadł w kłopoty. Stetson to marka wysoce wyspecjalizowana i choć w okresie prosperity dawała ta specjalizacja dominację na rynku, to w warunkach zmiany oznaczała śmierć, ponieważ zbyt wąska specjalizacja uniemożliwia przystosowanie się do zmiany. Ten proces przypomina trochę wymieranie gatunków, bowiem w przyrodzie dzieje się podobnie – na wymarcie narażone są najbardziej wyspecjalizowane gatunki, jeśli zmiana w środowisku dotyka właśnie tego czynnika, na który nastawiona jest specjalizacja.
więcej
| Marzec
| Felieton
|
|
|
|