|
|
Odbyło się Walne Zgromadzenie Członków Polskiej Izby Druku
W dniu 25 kwietnia 2006 r. w siedzibie Agory przy ul. Czerskiej w Warszawie odbyło się Walne Zgromadzenie Członków Polskiej Izby Druku. Walne Zgromadzenie przyjęło sprawozdanie z działalności Izby za 2005 rok, które przedstawił Ryszard Czekała, dyrektor Biura PID, i udzieliło pokwitowania dla sprawozdania finansowego Komisji Rewizyjnej za ten okres, przedstawionego przez Jerzego Hoppe. Zaakceptowano także zmiany w statucie PID. Czwarta uchwała dotyczyła problemu kształcenia poligrafów, który Polska Izba Druku uznała za istotny problem, i nawiązania ściślejszej współpracy pomiędzy Izbą i Fundacją Rozwoju Kadr Poligraficznych. Podczas dyskusji poruszono kilka interesujących tematów; m.in. kwestię szkolnictwa zawodowego (apelowano m.in. o udział w akcji majowego naboru do szkół poligraficznych), mówiono też o potrzebie badań całościowych rynku pod kątem branży poligraficznej i o stanie obecnym oraz przyszłości w zakresie podatku VAT dla drukarń. Walne Zgromadzenie podziękowało także odchodzącej na emeryturę pani Krystynie Chmurze (zastępcy dyrektora PID) za wieloletnią pracę na rzecz Izby. [JW]
Nowy Zarząd Sekcji Poligrafów SIMP
W dniu 20 kwietnia br. w gmachu NOT w Warszawie odbyło się walne zgromadzenie sprawozdawczo-wyborcze Sekcji Poligrafów SIMP. Zebraniu przewodniczyli Andrzej Ciszewski, prezes SIMP, Kazimierz Łasiewicki, sekretarz generalny SIMP, oraz Krzysztof Stępień, członek ustępującego Zarządu Sekcji Poligrafów SIMP. Okolicznościowe wystąpienie podsumowujące pracę ustępującego zarządu wygłosił Andrzej Ciszewski. Prezes Ciszewski podziękował wieloletniemu prezesowi Sekcji Poligrafów Kazimierzowi Stępniewskiemu za ogrom pracy włożonej w krzewienie postępu technicznego i działania mające na celu aktywizację polskiego środowiska poligraficznego. Ustępującemu prezesowi Sekcji Ciszewski wręczył dyplom okolicznościowy przyznany decyzją Prezydium Zarządu Głównego SIMP. W podobny sposób uhonorowani zostali szczególnie aktywni członkowie Sekcji Poligrafów, a także Ewa Mudrak, dyrektor Instytutu Poligrafii Politechniki Warszawskiej, Barbara Surma-Ślusarska, dyrektor Instytutu Papiernictwa i Poli-grafii Politechniki Łódzkiej, i Barbara Rogalska, dyrektor Muzeum Drukarstwa Warszawskiego. „Świat DRUKU” także może się pochwalić takim dyplomem.
Kazimierz Stępniewski w referacie sprawozdawczo-programowym podsumował pracę Zarządu Głównego Sekcji Poligrafów SIMP ostatniej kadencji, to jest za okres od 26 lutego 2004 do 19 kwietnia 2006 roku. W okresie tym zarząd zebrał się na 9 zebraniach plenarnych i podjął liczne działania statutowe. Do najważniejszych zrealizowanych zadań zaliczono m.in. akcję zwiększania liczby członków (obecnie Sekcja liczy 290 członków zrzeszonych w trzech Oddziałach i siedmiu Kołach Terenowych), działania wspierające studencką i uczniowską młodzież poligraficzną, współpracę z innymi organizacjami zrzeszającymi przedstawicieli branży poligraficznej w kraju i za granicą. Ustępujący zarząd wraz z Instytutem Papiernictwa i Poligrafii Politechniki Łódzkiej zorganizował obchody z okazji 30-lecia kształcenia studentów PŁ w zakresie poligrafii i współorganizował wraz z Polską Izbą Druku konferencję poligraficzną na targach Poligrafia 2005. Podjął też działania zmierzające do wprowadzenia procedur certyfikowania wiarygodności firm działających na rynku poligraficznym. Sekcja Poligrafów patronowała zmianom dokumentów związanych z kształceniem w poligraficznych szkołach ponadgimnazjalnych – między innymi skorygowano podstawy programowe dla zawodu drukarza i technika poligrafa, opracowano także nowy standard egzaminacyjny dla zawodu „drukarz”. Sekcja wydatnie, w tym finansowo, wspierała szkolnictwo poligraficzne, organizując chociażby dla nauczycieli i uczniów wyjazdy na targi drupa 2004 do Düsseldorfu i na targi do Poznania. Wreszcie, Zarząd Sekcji Poligrafów SIMP aktywnie uczestniczył w pracach Fundacji Kadr Poligraficznych, której to przyznany został ostatnio status organizacji pożytku publicznego. Kazimierz Stępniewski gorąco podziękował wszystkim członkom zarządu za wspólną pracę. W dowód uznania dla wieloletniej misji prezesa Stępniewskiego, uchwałą nowo wybranego zarządu nadano mu tytuł Honorowego Prezesa Sekcji Poligrafów SIMP.
Po udzieleniu absolutorium ustępującemu zarządowi przystąpiono do wyboru nowego. Nowym prezesem Sekcji Poligrafów jednogłośnie wybrany został Tadeusz Chęsy. Nowy prezes jest właścicielem firmy Pozkal mieszczącej się w Inowrocławiu, ma 60 lat i może poszczycić się ponad 40-letnim doświadczeniem zawodowym. Firma Pozkal, obchodząca w tym roku jubileusz 20-lecia, została przez Tadeusza Chęsego utworzona w 1986 roku, a dziesięć lat później, w 1996 roku, inżynier Chęsy przejął Drukarnię Kujawską. Tadeusz Chęsy jest członkiem Polskiej Izby Druku, założycielem koła SIMP w Inowrocławiu i prowadzi działalność wspierającą m.in. tamtejsze Technikum Poligraficzne. Podejmował też działania aktywizujące środowisko poligraficzne, organizując chociażby konferencję poświęconą „Sytuacji poligrafii polskiej w przede-dniu wejścia do Unii Europejskiej”.
Prezes Chęsy wyraził nadzieję na udaną współpracę z nowym zarządem, który obecnie występuje w składzie: Apolinary Brodecki, Bartłomiej Ciesiołkiewicz, Adam Grzelak, Adam Kazimierczuk, Marek Kryczka, Andrzej Kułakowski, Józef Marks, Karol Marzec, Jerzy Mendak, Jan Nawrocki, Jerzy Okupnik, Andrzej Palacz, Halina Podsiadło, Michał Sławiński, Krzysztof Stępień, Andrzej Szaefer i Bogdan Wyrzykowski. Prezes Chęsy powiedział, że cieszy go wizja współpracy z ludźmi mu znanymi, na których może polegać.
Prezes SIMP, Andrzej Ciszewski, podsumowując wybór nowego prezesa Sekcji Poligrafów, dostrzegł swoistą zmianę kierunku i optyki, „z uczelnianej na biznesową”. Prezes Stępniewski związany był z Politechniką Łódzką, a prezes Chęsy jest przedsiębiorcą, co może, zdaniem Ciszewskiego, zaowocować pożądanym w dzisiejszych czasach zbliżeniem Sekcji do środowisk biznesowych. Prezes Chęsy, nakreślając kierunek działań rozpoczynającego właśnie kadencję Zarządu Sekcji Poligrafów SIMP ze swej strony wskazał na cele takie jak: kształcenie polskiej młodzieży poligraficznej (i przekonanie młodych poligrafów, że warto pozostać w kraju, gdzie czeka, i czekać powinna, atrakcyjna praca), współpraca z obiema polskimi uczelniami poligraficznymi oraz intensyfikacja działań poszczególnych Oddziałów i Kół Terenowych Sekcji Poligrafów SIMP. [NL]
więcej
| Maj
| Aktualności
|
Opinion dla telefonii Dialog
W kwietniu rozpoczęła się ogólnopolska kampania wizerunkowa telefonii Dialog. Kampania obejmuje swym zasięgiem wybrane stacje telewizyjne, prasę i outdoor (280 tablic w największych miastach Polski). Dla celów kampanii na wieżowcu Millenium Plaza w Warszawie zamieszczono reklamę wielkoformatową. Wieżowiec ten wyklejono folią monomeryczną; powierzchnia zadruku reklamy to 252 m2, a jej ekspozycja potrwa do końca roku. Ze względu na długi okres eksponowania reklamy, folię dodatkowo zabezpieczono laminatem. Wydruk wykonała cyfrowa drukarnia wielkoformatowa Opinion z Gliwic.
Nowe atramenty w Jet Media
Firma Jet Media poszerzyła ofertę atramentów do ploterów wielkoformatowych o nową markę: Colo INK. Dotychczas firma sprzedawała popularne wśród klientów atramenty Flemink i oryginalne atramenty Eco Sol Max firmy Roland.
Atramenty Colo INK przeznaczone są do ploterów solwentowych. Wyróżnia je brak cykloheksanolu w ich składzie. Jest to szczególnie ważne w kontekście zaostrzających się przepisów unijnych dotyczących użycia tego składnika. Atramenty Colo INK zachowują takie same właściwości jak atramenty Flemink. Zapewniają najwyższą jakość druku, znakomite odzwierciedlenie kolorów i nasycenie barw. Ponadto, nowa receptura czarnego koloru jest ściśle dopasowana do wymagań ploterów tnąco-drukujących, co usprawnia pracę na maszynach tego typu.
Baner InteliCoat GFPPM7
Firma InteliCoat, zachęcona sukcesem rynkowym materiału DMPPM7, wprowadziła na rynek banerowy materiał polipropylenowy pod atramenty solwentowe, o nazwie GFPPM7. Oba materiały znajdują szerokie zastosowanie w wystawiennictwie.
GFPPM7 można wykorzystywać do tworzenia banerów roll-up, banerów reklamowych, ścianek na stelażu i grafik podwieszanych. GFPPM7 ma grubość 229 mm. Producent zapewnia o jego trwałości w warunkach wewnętrznych co najmniej przez okres roku. Materiał ten można zadrukowywać na większości ploterów wielkoformatowych. Dostępny jest w zwoju o długości 30,5 metra bieżącego, w szerokościach 0,914 m i 1,37 m.
InteliCoat to znany amerykański producent podłoży do druku inkjetowego. Wyłącznym dystrybutorem tej marki na terenie Polski jest firma Jet Media.
więcej
| Maj
| Aktualności
|
W dniach 7–9 czerwca br. w warszawskim hotelu Sheraton odbędzie się 48. Doroczny Światowy Kongres FINAT. Temat przewodni tegorocznego kongresu to „Wzrost poprzez doskonałość w poszerzonej Europie”. Prezentacje będą dotyczyły sukcesów branży etykietowej, a szczególną uwagę poświęci się rozwojowi rynków Europy Środkowo-Wschodniej oraz wskazówkom dotyczącym prowadzenia działalności w tej części Europy.
FINAT jest światową organizacją promującą branżę etykiet samoprzylepnych. Zrzesza ona 470 producentów i dostawców tego typu etykiet z czterdziestu krajów. Powstała w Paryżu w 1958 roku – w roku 1969 przeniosła się do Hagi (Holandia), gdzie obecnie znajduje się jej główna siedziba.
Jeśli chodzi o firmy polskie, do FINAT należy zaledwie pięć. Z okazji zbliżającego się kongresu zadaliśmy kilka pytań przedstawicielom zarządów tych firm. Poniżej zamieszczamy pytania i odpowiedzi, które na nie otrzymaliśmy.
1. Jakie korzyści niesie ze sobą przynależność do takiej organizacji jak FINAT, naturalnie poza możliwością nawiązania szerszej niż dotychczasowa współpracy z europejskimi firmami działającymi w branży etykietowej? Czy należy spodziewać się, że za Państwa przykładem pójdą inni i w niedalekiej przyszłości do organizacji dołączą kolejne polskie firmy?
2. Według danych statystycznych FINAT, zużycie etykiet samoprzylepnych na świecie wzrosło o około 5%, podczas gdy w Europie Środkowo-Wschodniej – o około 20%. Czy w kontekście tych danych rozwijać będą Państwo dalszą ekspansję na rynki wschodnie (Rosja, Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia)?
3. Czy wobec faktu, że klientami drukarń etykietowych są m.in. międzynarodowe koncerny działające w przemysłach: farmaceutycznym, kosmetycznym, piwowarskim (napoje), spożywczym (produkty żywnościowe) oraz w sektorze chemii gospodarczej, dominującą tendencją na rynku etykiet będzie dążenie do szerokiej specjalizacji i dywersyfikacji?
4. Firmy, które Państwo reprezentują, są najlepszym dowodem na to, iż polska branża poligraficzna i opakowaniowa pokonały przepaść technologiczną, która jeszcze kilkanaście lat temu dzieliła nas od krajów ówczesnej Unii Europejskiej. W jakim stopniu Państwa klienci zainteresowani są stosowaniem innowacyjnych rozwiązań, np. technologii RFID?
5. Właśnie mijają dwa lata od momentu przyjęcia przez Polskę traktatu akcesyjnego i znalezienia się naszego kraju w strukturach unijnych. Jakie zmiany zaszły w reprezentowanych przez Państwa firmach w tym okresie (audyty posiadanych certyfikatów, inwestycje w infrastrukturę i park maszynowy, przyznane nagrody, wdrożenie zaawansowanych technologii)?
więcej
| Maj
| Sondaż
|
W dniach 29–30 marca br. w Międzynarodowym Centrum Biocybernetyki PAN w Warszawie odbyło się kolejne, VII Forum Fleksograficzne, zorganizowane przez Zrzeszenie Polskich Fleksografów PLFTA. Treść wygłoszonych referatów dotyczyła najnowszych technologii, doboru optymalnych materiałów oraz nowych rozwiązań konstrukcyjnych i eksploatacji elementów fleksograficznych maszyn drukujących.
W obradach forum wzięło udział ponad 160 osób. Wśród nich największą grupę stanowili przedstawiciele drukarń. Ponadto uczestnikami byli producenci i dystrybutorzy materiałów, maszyn i urządzeń fleksograficznych oraz przedstawiciele wyższych uczelni i szkół poligraficznych. Całość imprezy koordynował i prowadził dyrektor Biura ZPF PLFTA Krzysztof Januszewski.
więcej
| Maj
| Relacja
|
Historia
Wszystko zaczęło się od plastra. Obecnie nazwa „tesa” to w wielu krajach eponim, jak „elektrolux” czy „adidasy”. „Podaj mi tesę” znaczy „podaj taśmę”. Bo tesa to wiodąca marka taśm i innych materiałów samoprzylepnych.
Firma Beiersdorf powstała w 1882 r., kiedy to zgłoszono do rejestracji w urzędzie patentowym innowacyjny wówczas plaster leczniczy. W 1886 r. dr Oskar Troplowitz wynalazł w Hamburgu błonę samoprzylepną na bazie kauczuku, w latach 90-tych odkupił laboratorium Beiersdorfa w Hamburgu i dalej rozwinął firmę. W 1936 r. Hugo Kirchberg, dyrektor w fabryce Beiersdorf, doprowadził do sukcesu udoskonalonej i już przezroczystej folii samoprzylepnej – słynnego produktu tesafilm.
Z Grupy Beiersdorf 1 IV 2001 r. wydzielono strukturę zajmująca się taśmami i w ten sposób powstała spółka tesa AG. tesa tape jest oddziałem tesa AG, w całości kontrolowanej przez koncern Beiersdorf AG (właściciela marki Nivea). Obydwie marki, prócz długiej obecności w świadomości klientów, cechuje ciągły rozwój połączony ze zwiększaniem udziałów w rynku i zyskowności.
więcej
| Maj
| Materiały
|
Kazimierz Laskowicz
Minęły czasy, gdy w walce o zlecenie od klienta największy nacisk kładziono na cenę. Dziś polski rynek usług poligraficznych jest dużo dojrzalszy, niż to miało miejsce kilka lat temu; współpraca z klientem opiera się na całej palecie zależności – prócz ceny liczy się również jakość, niezawodność i – w razie „wpadki” – sposób załatwienia reklamacji. Nowoczesne zarządzanie firmą wymaga takich systemów kontroli jakości, które pozwolą optymalizować koszty i jakość, a jednocześnie w ramach kontroli wewnętrznej – minimalizować na miejscu straty związane z wadliwym drukiem. Wiadomo, że nie można jednocześnie minimalizować jednego czynnika i maksymalizować efektu. Można minimalizować koszty dla zadanego wyniku końcowego lub maksymalizować wynik dla zadanego kosztu. Dlatego lepiej mówić o optymalizowaniu, czyli szukaniu najlepszego balansu dla wyniku i kosztów.
Jednym z czynników optymalizacji kosztów produkcji jest kontrola lepkości cieczy technologicznych, takich jak farby fleksograficzne, rotograwiurowe lub kleje do laminowania. W przypadku farb wodorozcieńczalnych lub produkcji takich wyrobów jak tektury faliste, ważna jest również kontrola pH. Kontrola lepkości jest obszernym działem nauki i wiąże się z wieloma aspektami, czasami od siebie odległymi, jak np. produkcja igieł do strzykawek czy zasilanie ciepłowni opalanych olejem. Nas interesuje lepkość farby drukarskiej i tym tematem zajmiemy się dalej.
więcej
| Maj
| Maszyny i urządzenia
|
W dniu 11 kwietnia br. przedstawiciel „Świata DRUKU” był obecny na wielkanocnym śniadaniu, zorganizowanym przez zarząd spółki SG Equipment Leasing Polska, podczas którego podsumowano działalność firmy w 2005 roku i przedstawiono jej plany w roku 2006.
SG Equipment Leasing Polska jest częścią departamentu usług detalicznych i finansowych banku Société Générale, a ściślej mówiąc: jednej z największych w Europie grupy kapitałowej zajmującej się finansowaniem ruchomych środków trwałych – SG Equipment Finance. SG Equipment Finance należy do czołówki firm leasingowych w Europie; grupa obsługuje ponad 150 tys. klientów, zatrudnia ponad 1800 osób.
Podczas spotkania Lech Zeyer i Robert Samsel przedstawili audytowane wyniki finansowe za rok 2005 SG Equipment Leasing Polska oraz informacje na temat wartości środków trwałych przekazanych w lea-sing w roku 2005 i pierwszym kwartale br. Firma działa na naszym rynku od 1997 r. i jest obecnie jednym z liderów wśród podmiotów finansujących inwestycje w branży poligraficznej (wartość netto aktywów przekazanych w leasing w roku 2005 wyniosła ok. 757 mln złotych; zawarto ok. 1400 umów).
więcej
| Maj
| Leasing
|
Rozmowa z Jackiem Stenclem, prezesem Polskiego Stowarzyszenia Sitodruku i Druku Cyfrowego, właścicielem firmy Pasja
„Świat DRUKU”: Panie Prezesie, spotykamy się przy okazji jednej z najważniejszych dla naszej branży tegorocznych imprez, targów Euro-Reklama, podczas których prowadzone przez Pana Stowarzyszenie zorganizowało konferencję „Sitodruk i druk cyfrowy – razem czy osobno?” Proszę powiedzieć, czy konferencja ta (relacja z konferencji ukaże się w kolejnym, czerwcowym numerze „ŚD” – przyp. red.) ma być elementem strategii przekonywania tradycyjnych sitodrukarzy, że sitodruk i druk cyfrowy to dobre połączenie? Co różni, a co zbliża do siebie te dwie techniki druku? Jak ocenia Pan z dystansu roku połączenie „cyfry” i „sita”?
Jacek Stencel: Przede wszystkim muszę wyrazić swe zadowolenie z zakończonej właśnie konferencji. Od jej uczestników wysłuchałem wiele pochlebnych opinii. Obawiałem się trochę, że program przez swą obszerność może nużyć słuchaczy, ale prelegenci zapewnili wysoki poziom merytoryczny wykładów, padły ciekawe spostrzeżenia, zaprezentowano różne punkty widzenia. Jeśli chodzi o sprawę dalszego współistnienia sitodruku z drukiem cyfrowym, wykłady udowodniły, że trudno mówić o dystansowaniu się wobec siebie obu komplementarnych w jakimś stopniu technologii. Praktyka pokazuje, że pełną kreację obrazu można uzyskać tylko przy połączeniu wielu technik. Konferencja zdecydowanie udzieliła zatem odpowiedzi, iż technologie te winny istnieć i być postrzegane razem, nie zaś osobno. Tak naprawdę, klienta nie interesuje to, w jaki sposób uzyskujemy obraz, klient chce tylko mieć porządnie wykonane zlecenie. Dobór technik pozostawia poligrafowi, sam nie musi się na tym znać. Liczy się efekt końcowy, a nie prowadząca do niego droga. Myślę, że należy wreszcie skończyć dywagacje, czy sitodruk umrze, czy „cyfra” go wyprze. Obie technologie rozwijają się niezwykle dynamicznie.
więcej
| Maj
| Wywiad
|
W dniach 4–11 kwietnia br. w Birmingham w halach NEC (National Exhibition Centre) odbyły się targi Ipex 2006. Są one uważane za drugą co do ważności imprezę branży poligraficznej po targach drupa i tak jak drupa odbywają się co cztery lata. Ipex obejmuje swoją problematyką zagadnienia dotyczące przemysłu poligraficznego, wydawniczego i mediów. Tegoroczne targi okazały się wielkim sukcesem, wielu przedstawicieli branży wypowiada się o nich bardzo pozytywnie, choć są wyjątki. Jednak trzeba przyznać, że impreza ta była niewątpliwie znakomitą okazją do zapoznania się z nowinkami w branży, wymiany pomysłów czy promocji najnowszych rozwiązań sprzętowych i technologicznych. W tegorocznych targach Ipex wzięło udział ponad 1200 wystawców, z czego 20% stanowiły firmy prezentujące się na tych targach po raz pierwszy. Warto zauważyć, że swoją obecność na Ipex 2006 niezwykle mocno zaznaczyły liczne firmy z Azji (m.in. z Chin, Indii, Tajwanu, Singapuru, Filipin i Japonii), które wykupiły ponad 3000 m2 powierzchni wystawienniczej.
Według doniesień organizatorów, odnotowano 52 432 indywidualnych zwiedzających. Jeżeli zaś liczyć wszystkie odwiedziny (niektórzy byli na targach przez kilka dni), to liczba ta wzrośnie do 82 537.
Hasłem przewodnim tegorocznych targów była innowacyjność, dlatego też mogliśmy być świadkami wielu premier urządzeń, materiałów, technologii czy programów komputerowych.
więcej
| Maj
| Targi
|
Piotr Paszkowski
Majowy weekend był nie tylko czasem wydłużonego wypoczynku, ale także licznych dyskusji nad ułomnością i zawiłością prawa pracy. Przyczyną sporego zamieszania stał się fakt, że po raz pierwszy w praktyce znalazł zastosowanie art. 130§2 kodeksu pracy, który pozwolę sobie przytoczyć w całości: „Każde święto występujące w okresie rozliczeniowym i przypadające w innym dniu niż niedziela obniża wymiar czasu pracy o 8 godzin. Jeżeli jednak w tygodniu obejmującym siedem dni od poniedziałku do niedzieli wystąpią dwa święta w inne dni niż niedziela, obniżenie wymiaru czasu pracy o 8 godzin następuje z tytułu jednego z tych świąt”.
Sytuację opisaną w zdaniu drugim art. 130 mamy w tym roku dwukrotnie: w jednym tygodniu przypadają święta 1 i 3 maja oraz 25 i 26 grudnia. Wynika stąd, że na mocy prawa pracy jesteśmy zmuszeni do odpracowania dni świątecznych, które na podstawie zapisu Konstytucji RP (art. 66, ust. 2) są dniami wolnymi od pracy. Nie jestem uprawniony do oceny zgodności uchwalanych praw z konstytucją, jednak nawet laik stwierdzi, że coś tu nie gra. Bo niby dlaczego, jeżeli święta „rozłożą się” na dwa tygodnie, tzn. jedno wypadnie w sobotę, a drugie w poniedziałek, to z tytułu obu nastąpi zmniejszenie czasu pracy, zaś w opisanej sytuacji – jedno zostanie zabrane?
Chętnie wysłuchałbym argumentacji pomysłodawcy tego swoistego kuriozum prawnego. Jeżeli bowiem nawet ktoś kierował się czynnikiem ekonomicznym, uznając, że Polacy i tak mają za dużo dni wolnych, to powinien mieć na tyle cywilnej odwagi, by wnioskować o usunięcie z ustawy o dniach wolnych od pracy np. 1 maja i 26 grudnia. Z punktu widzenia „poprawności politycznej” właśnie te dwa dni najłatwiej „odświęcić”, bowiem 1 maja to „komusze” Święto Pracy, a na 26 grudnia przypada drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, w którym to dniu nawet dla katolików uczestnictwo we mszy świętej jest nieobowiązkowe. Ponieważ tylko zbieg tych dwóch par świąt stanowi uzasadnienie dla funkcjonowania zasady obniżenia normy czasu pracy „z tytułu jednego z tych świąt”, zatem sprawa zostałaby załatwiona ostatecznie. Z góry zastrzegam, że nie jestem zwolennikiem tej propozycji. Chcę tylko pokazać, jak „geniusze” z Wiejskiej komplikują sprawy proste, wychodząc z założenia, że oczywistość i spójność prawa mogłaby być szkodliwa – dla nich oczywiście!
Żeby dopełnić opisu twórczości posłów należy wspomnieć o świętach państwowych niezapisanych w kanonie dni wolnych od pracy. Są to: 2 maja – Dzień Flagi Rzeczpospolitej Polskiej, 31 sierpnia – Dzień Solidarności i Wolności oraz 16 października – Dzień Papieża Jana Pawła II. Te dni zostały podniesione do rangi świąt państwowych na mocy stosownych ustaw, uznano jednak, że nie są na tyle godne, by je święcić wolnym od pracy dniem. A wystarczyło zastosować metodę wypraktykowaną przez Kościół przy ustalaniu np. Świąt Wielkanocnych i wyznaczyć ich obchody na przypadające bezpośrednio po nich niedziele. Byłoby godniej i uczciwiej wobec społeczeństwa.
więcej
| Maj
| Prawo pracy
|
Andrzej Kuśmierczyk
„Rozwój techniki nie jest zbiorem przypadkowych odkryć i wynalazków, ale logicznym ciągiem ludzkich dążeń do lepszego życia” (motto portalu http://www.niutech.niuzz.com/ – nowe technologie, Internet, multimedia, oprogramowanie, sprzęt, telekomunikacja; technologie w służbie człowiekowi)
Baba tka płótno. Przez miesiąc przędła nici. Teraz pieczołowicie przekłada wątek przez osnowę. I tak wiele razy, aż powstanie metr płótna. Na wykonanie tej pracy potrzebuje dwóch dni, mimo że siedzi przy warsztacie od świtu do zmroku. Później nastaje postęp techniczny: podobna baba przekręca włącznik i maszyna robi sto metrów płótna w godzinę. Czemu więc baba nie przychodzi do pracy raz na rok na godzinę, tylko pracuje na tkalni codziennie po osiem godzin, przez ponad dwieście pięćdziesiąt dni w roku?
Dawniej mistrz papiernictwa potrafił zrobić w ciągu dnia dziesięć arkuszy papieru o powierzchni trzech metrów kwadratowych. Papier był gruby, ciężki, łamał się przy składaniu. Współczesny mistrz papiernictwa produkuje w ciągu godziny hektar dobrego, trwałego papieru o niezwykłej białości. Dlaczego nie pracuje dwa dni w roku?
Wytworzenie zeszytu czy książki, którą trzymasz w ręku, zajęłoby jeszcze dwieście lat temu pół roku, a teraz tylko dwa dni. Dlaczego więc drukarnia nie pracuje pół godziny w tygodniu, lecz przez dwadzieścia cztery godziny na dobę?
Utopie przewidywały, że w miarę postępu technicznego będzie zwiększał się wymiar czasu wolnego, ponieważ rozwój uzbrojenia technicznego uwolni człowieka od konieczności wielogodzinnej pracy. Jednak tak się nie stało. Rozwój technicznych środków pracy sobie, a czas pracy sobie. Wręcz odwrotnie. W miarę postępu technicznego zwiększa się potrzeba społecznej dyscypliny pracy i ostatecznie nie ma takich, którzy nie pracują. Praca staje się powszechną koniecznością, wręcz dobrem, a czas poza pracą nie jest odpoczynkiem po prostu, ale odpoczynkiem wartym tyle, że przygotowującym człowieka do pracy dnia następnego. Reżim pracy objął wszystkie dziedziny życia w ten sposób, że miliony rodzin na świecie żyją w rytmie wyznaczanym przez czas pracy. Niedzielny odpoczynek istnieje dlatego, że w tym czasie fabryki są zamknięte, ale nie ze względu na to, że ludzie cenią sobie niedzielne spacery, ale na to, że przemęczony pracownik jest mniej wart. Oczywiście nie dotyczy to fabryk pracujących w ruchu ciągłym. Po prostu nie opłaca się co tydzień rozpalać pieca martenowskiego w hucie czy pozbawić opieki chorych w szpitalu. Stal nie może być tak droga, a martwi pacjenci są bezwartościowi jako konsumenci. Porównanie huty i szpitala wydać się może szokujące, jednak z punktu widzenia logiki gospodarki oczywiste, ponieważ obie fabryki produkują elementy tworzące system produkcji, huta – surowiec niezbędny do wytwarzania wielu (zbędnych) produktów, szpital – ludzi zdolnych do dalszej konsumpcji. Stal jest warta tyle, ile wynika z gry podaży i popytu, człowiek tyle, ile konsumuje.
więcej
| Maj
| Felieton
|
|
|
|