|
|
Dnia 28 lutego br. w hotelu Le Regina w Warszawie odbyło się spotkanie prasowe z zarządem VB Leasing Polska SA. Oprócz podsumowania ubiegłego roku przedstawiono tegoroczne plany i zamierzenia firmy na tle perspektyw rynku leasingu w Polsce. W spotkaniu wzięli udział Marek Forster, prezes zarządu VB Leasing, i Jarosław Borzymowski, członek zarządu firmy, a także dyrektorzy jej poszczególnych departamentów.
VB-Leasing International Holding GmbH, do którego należy VB Lea-sing Polska, jest jedną z wiodących firm finansowych na rynku Europy Środkowej i Centralnej. Udziałowcami VB-Leasing International Holding GmbH są: Österreichische Volksbanken-AG i VR Leasing AG.
Rok 2006 był rekordowym rokiem działalności VB Leasing w Polsce. Spółka podpisała 10 930 umów o łącznej wartości sfinansowanych aktywów ok. 1,08 mld zł. Oznacza to ponad 56-procentowy wzrost w stosunku do 2005 roku, gdy wartość nowej sprzedaży wyniosła 688,8 mln zł. Ubiegłoroczny wynik finansowy (zysk netto) spółki to 19,1 mln zł (ok. 33-procentowy wzrost w stosunku do 2005 r.). Tegoroczny plan zakłada, że wartość sfinansowanych w 2006 r. ruchomości wyniesie 1,43 mld zł. Plany firmy na rok 2007 zakładają: podwyższenie średniej wartości umowy, rozwój sieci sprzedaży, standaryzację i upraszczanie procedur, innowacyjność produktów.
więcej
| Marzec
| Relacja
|
Marcin Weber
Rozwój poligrafii w Polsce widoczny jest od wielu lat. Technologie informatyczne wkraczają do przedsiębiorstw poligraficznych różnymi drogami dając nowe możliwości organizacji pracy. Wokół z dnia na dzień powiększa się konkurencja, a dla nas nadal najtrudniejsze jest wyjście naprzeciw wszystkim wymaganiom, jakie stawia przed nami coraz lepiej przygotowany merytorycznie klient. W odpowiedzi na istniejącą sytuację tworzone są różnego typu struktury, które mają na celu sprostanie wymaganiom klientów, a jednocześnie usprawnienie procesów produkcyjnych. Jak zatem najlepiej zorganizować przedsiębiorstwa poligraficzne, by zadowolić klienta, powstrzymać konkurencję i czerpać zyski? To pytanie każdego menedżera działającego w nowoczesnej poligrafii.
Funkcjonowanie wielu przedsiębiorstw oparte jest niejednokrotnie na formowaniu struktur organizacyjnych ułatwiających w szerokim zakresie proces zarządzania firmą, bez względu na branżę. Właściwy dobór odpowiedniej struktury ma na rozwój przedsiębiorstwa niebagatelny wpływ, wynikający z optymalnego określania rodzaju prac wykonywanych w danej firmie. Często przez samą organizację rozumie się każdy podmiot złożony z co najmniej dwóch części, pomiędzy którymi dokonała się specjalizacja w procesie realizacji jakichś pożądanych celów. Jest to jednakże ogólnikowe podejście do roli organizacji. Szerzej, opierając się na literaturze, można określić ją jako „system, którego uporządkowanie polega przede wszystkim na tym, że funkcjonalne zróżnicowanie jego części w zasadzie współprzyczynia się do powodzenia całości, a powodzenie całości jest istotnym warunkiem powodzenia części”.
więcej
| Marzec
| Organizacja i zarządzanie
|
Tomasz Kozielec
„Osa ma fabrykę papieru w sobie”[1]
„...wytwarza papier tak doskonale, jak jakiś rzemieślnik”[2]
„(Osy) są doskonałym robotnikiem w tym biznesie od początku”[3]
Osy, będące mistrzami w dziedzinie wytwarzania papieru, dały impuls do podjęcia wielu prób nad wytworzeniem papieru z surowca drzewnego. Uwagi francuskiego uczonego Réaumura na temat możliwości przerobu drewna na papier są pod tym względem rewelacyjne[4] i wywarły wpływ na eksperymentatorów w dziedzinie papiernictwa. Warto tu przypomnieć słynne stwierdzenie Réaumura, że szmaty nie są jedynym surowcem, z którego można (było ówcześnie) wytwarzać papier[5]. Z kolei niemiecki duchowny Jacob Christian Schäffer (1718–1790), wielki miłośnik nauki i historii naturalnej, był niezwykłym eksperymentatorem i pionierem w zakresie poszukiwania nowych surowców papierniczych i własnoręcznego wytwarzania z nich papierów. Jako świadek udanych eksperymentów pozostało po nim jego wielkie rangą, sześciotomowe dzieło, wydane w latach 1765–1767 (tomy 1–5) i w 1771 r. (szósty tom). Zostało ono opisane w znakomitym przeglądzie literatury Darda Huntera jako jedno z najbardziej interesujących dzieł z zakresu papiernictwa. Pierwszy tom tego wspaniałego dzieła, ukończony 30 stycznia 1765 roku, zawiera 55 stron tekstu, 5 rycin i 15 próbek papieru. Przykłady/modele obejmują papiery wyprodukowane m.in. z gniazd os oraz różnych rodzajów drewna. Warto podkreślić, że Schäffer większość eksperymentów przeprowadzał we własnym domu, a surowce na papier zbierał w swym ogrodzie lub na sąsiadujących polach.
Kto – według Schäffera – był pierwszym papiernikiem, osa czy żaba? Okazuje się bowiem, że ów mało lubiany płaz jest bardzo oryginalnym wytwórcą papieru. Żaby wytwarzają osobliwy rodzaj śliny na powierzchni stawów, która staje się dobrze sfilcowanym papierem po naturalnym wysuszeniu na słońcu[6]. Ale zwierzęta te nie są bohaterami niniejszej publikacji; słuszne stwierdzenie, że „osy to pierwsi papiernicy” było i nadal pozostaje szeroko rozpowszechnione. Uwagi na ten temat można odnaleźć nie tylko w literaturze z zakresu entomologii[7], historii papiernictwa, ale nawet w literaturze przyrodniczej o zabarwieniu filozoficzno-teologicznym[8], czy też z zakresu edukacji dzieci[9]. Eksperymenty Schäffera odbiły się szerokim echem przykuwając uwagę m.in. J. Munsella – autora głośnej pracy z zakresu historii papiernictwa (ujętej datami w porządku chronologicznym)[10]. Pomimo prób wytwarzania papieru z surowca drzewnego, które podejmowano w XVIII i na początku XIX wieku, dopiero lata 40-te XIX w. zapoczątkowały praktyczne rozwiązanie tej kwestii. Stało się to dzięki uzyskaniu ścieru drzewnego (białego) przez Friedricha Gottloba Kellera (1816–1895) w specjalnie skonstruowanym w tym celu ścieraku, który był obsługiwany ręcznie.
więcej
| Marzec
| Materiały
|
Piotr Paszkowski
Podróże służbowe należą dziś do stałych obowiązków pracowniczych na wielu stanowiskach pracy, w związku z czym pracodawcy mają za zadanie określenie zasad ich odbywania w przepisach regulaminu wynagradzania, a jeżeli u danego pracodawcy nie ma obowiązku tworzenia regulaminu, kwestie te należy uregulować w umowie o pracę (art. 77/5 § 3 k.p). Sprawa z pozoru wydaje się mało skomplikowana, jednak w praktyce popełnia się wiele błędów, które w konsekwencji powodują, że pracodawca albo nie może odliczyć sobie poniesionych kosztów, albo też narusza prawa pracownicze w zakresie czasu pracy i wypoczynku – najczęściej występuje jedno i drugie.
Z definicji kodeksowej podróżą służbową jest wykonywanie zadania służbowego poza miejscowością, w której znajduje się siedziba pracodawcy, lub poza stałym miejscem pracy, na polecenie pracodawcy.
Już z powyższego sformułowania wynika, że ważnym elementem umowy o pracę jest określenie miejsca jej wykonywania. Chociaż najczęściej jest to siedziba pracodawcy, to jednak w niektórych zawodach, np. przedstawiciela handlowego, miejscem wykonywania pracy jest pewien rejon, np. województwo, powiat itp. Jest to o tyle istotne, że działanie na terenie określonym w umowie jako miejsce pracy, z zastrzeżeniem, że pracownik ma możliwość codziennego powrotu do miejsca zamieszkania, nie będzie podróżą służbową, a co za tym idzie, nie wymaga każdorazowo wydawania polecenia wyjazdu służbowego.
W pierwszym rzędzie należy pamiętać, że uprawnionym do określenia zadania, czyli celu delegacji, terminu, miejsca wyjazdu, miejscowości rozpoczęcia i zakończenia oraz środka transportu, jest pracodawca lub osoba przez niego uprawniona – z zastrzeżeniem, że przejazd samochodem osobowym nie będącym własnością pracodawcy odbywa się za jego zgodą, na wniosek pracownika. Należy w tym miejscu wyjaśnić, iż samochód ten nie musi być własnością pracownika. Wykonanie zadania służbowego niezgodnie z wymienionymi powyżej dyspozycjami pracodawcy może stanowić podstawę odmowy rozliczenia nieuzasadnionych kosztów podróży. Jeżeli np. pracownik korzystał z 1 klasy pociągu, a w poleceniu była określona klasa 2, to różnica w cenie biletu obciąży wyłącznie pracownika.
Nie sposób tu pominąć bardzo istotnego zagadnienia związanego z bezpieczeństwem pracy. Należy bowiem wiedzieć, że cały czas podróży, tj. od momentu wyjazdu do powrotu, jest objęty ubezpieczeniem wypadkowym. Oznacza to, że wypadek w podróży służbowej co do uprawnień jest wypadkiem zrównanym z wypadkiem przy pracy. Dlatego też mimo że podróż pociągiem czy samochodem nie jest wykonywaniem pracy i nie zalicza się do czasu pracy, to zdarzenie nagłe spowodowane przyczyną zewnętrzną i powodujące uraz będzie zdarzeniem wypadkowym, pod warunkiem że nie zostanie naruszona treść polecenia pracodawcy co do środka transportu i innych istotnych elementów polecenia wyjazdu.
więcej
| Marzec
| Prawo pracy
|
Andrzej Kuśmierczyk
Jest w znanym chyba wszystkim filmie scena, w której tytułowy Leon, zawodowy zabójca, przepraszam, sprzątacz, mówi do nieletniej, klnącej szpetnie przyjaciółki: „Do ludzi trzeba mówić ładnie”. Po czym wypija karton mleka.
Busik, taki toksyczny ekologicznie i społecznie miejski środek transportu, na który decyduje się wiele małych miast, podjeżdża do przystanku. Staje w miejscu, gdzie akurat usypana jest górka zmarzniętego śniegu. Kobieta wysiada, traci równowagę, upada. Kierowca odjeżdża. Przed zaspą i za zaspą jest czysty chodnik, a kierowca zatrzymuje się akurat na tym metrze, gdzie jest niebezpiecznie. Może nie widział, ale co począć, jeśli widział i specjalnie wybrał to miejsce? Przechodnie podbiegają, próbują pomagać. Kobieta już wstała i otrzepała spodnie. Nie wiemy, czy poczuła się skrzywdzona, upokorzona, bezradna. Poszła na dworzec, wsiadła w autobus i pojechała do domu. Nikt nic nie powiedział. Cała scena przebiegła w milczeniu. To nie było ładnie.
Pracownik popełnia błąd, który może nie jest aż tak brzemienny w skutki, ale ponieważ popełnia ten błąd po raz kolejny, to można wściec się na niego, zrugać go paskudnie, dotknąć, sprawić, że poczuje się nikim. A trzeba mówić ładnie. Przecież nikt nie będzie się uczył, poprawiał swych umiejętności, jeśli będzie się bał. Strach zdominuje jego zachowanie i powtórzy po raz kolejny głupi błąd, dlatego że boi się skutków popełniania błędów. A przecież...
Każdy ma zwierzchnika i każdy boi się, że może być potraktowany w taki sposób, w jaki przed chwilą potraktował podwładnego. Powstaje hierarchia poniewierania, odwetu, strachu. Od góry, co można by uznać za prawidłowe, ale i od dołu, co jest zaskakujące. Najpierw jest pan na parkingu, później wrogi portier, później złośliwa sekretarka, później pracownik, który zatai istotny faks. Kupa śniegu. Nikt nie chce nikogo zabić, ale każdy chce skrzywdzić tych, którzy są w zasięgu jego możliwości. Satysfakcja z bezinteresownie wyrządzonej krzywdy sprawia ludziom niezwykłą przyjemność, a przecież... trzeba ładnie. Bileter w kinie, który poucza emeryta, że nie dostanie ulgowego biletu, bo nie może pokazać legitymacji, nie ma w tym żadnego interesu. A poucza w taki oto sposób, że pokazuje wywieszkę z właściwym tekstem, mając zadowoloną minę. Oto moment triumfu gnidy. Czemu ludzie lubią być gnidami?
więcej
| Marzec
| Felieton
|
|
|
|