|
|
W dniach 14–15 lutego br. w hotelu Radisson SAS w w Krakowie Papyrus zorganizował spotkanie robocze drukarzy (około 40 osób) z Belgii, Holandii i Polski. Gospodarzami spotkania były belgijski i polski oddział Papyrusa. Dyskutowano o zmianach, którym obecnie podlega branża poligraficzna w Europie, a także o tendencjach rozwojowych tego sektora gospodarki.
Paweł Bielak, prezes firmy Papyrus sp. z o.o., omówił sytuację na rynku papierów poligraficznych w Polsce. Na podstawie ankiety przeprowadzonej w połowie 2006 r. wskazano trendy zachodzące w branży poligraficznej w Polsce na przestrzeni ostatnich siedmiu lat. Wywiadownia gospodarcza Credifact zaprezentowała wyniki finansowe sektora poligraficznego w Polsce.
Oto najważniejsze wnioski z prezentacji: rynek papierniczy w Polsce rozwija się szybciej niż na Zachodzie, szczególnie szybko rozwija się segment opakowań kartonowych (25-procentowy wzrost sprzedaży dokonanej przez polskich hurtownikow w latach 2005–2006), widoczna jest tendencja do przenoszenia produkcji wydawniczej bardziej na wschód, w latach 2005–2006 polska poligrafia przeżyła boom inwestycyjny (96% drukarzy dokonało inwestycji, połowa inwestycji dotyczyła maszyn drukujących; obecnie inwestuje się w nowe siedziby i hale produkcyjne), koszty pracy w Polsce są mniejsze niż w Europie Zachodniej, ale można tu zaobserwować tendencję wzrostową; polscy drukarze są pozytywnie nastawieni do przyszłości.
Wieczorem uczestnicy spotkania obejrzeli przedstawienie w teatrze pantomimy KTO, a później odbyła się kolacja i zwiedzanie Krakowa nocą.
Następnego dnia zorganizowano spotkania w polskich drukarniach. Pierwsze odbyło się w Drukarni Leyko w Krakowie, gdzie gości przywitał Zbigniew Pamuła, prezes firmy. Prezentacji drukarni dokonała Magdalena Leyko (córka właściciela, Zbigniewa Leyko). Z kolejną wizytą grupa przybyła do Zakładu Graficznego Colonel, gdzie dyrektor ds. marketingu Marcin Ciałowicz zaprezentował firmę, a następnie zademonstrował nową linię Kolbus, którą sfinansowano z wykorzystaniem środków unijnych. Na koniec uczestnicy spotkania zwiedzili drukarnię RR Donnelley.
Przy okazji pobytu w Krakowie rozmawialiśmy z prezesem firmy Papyrus sp. z o.o. Pawłem Bielakiem.
więcej
| Kwiecień
| Relacja
|
Wiesław Cetera
To prawda, że leasing jest najprostszym sposobem pokonania bariery kapitałowej. Jeśli branża jest dobrze oceniana przez analityków firmy leasingowej, a przedmiot leasingu łatwo zbywalny, można liczyć na przychylność finansującego i szybkie załatwienie formalności. Już po kilku dniach lub paru tygodniach firma zwiększa możliwości produkcyjne. Gdzież zatem są „pułapki”, o których pisałem? („Leasing w przedsiębiorstwach poligraficznych”, „ŚD” nr 2/2007).
Umowę leasingu regulują artykuły Kodeksu Cywilnego, które zostały do niego dodane Ustawą z dnia 26 lipca 2000 roku (tytuł XVII, Umowa leasingu, art. 709, p. 1–18). Przepisy te definiują umowę leasingu i regulują ogólnie relacje między zawierającymi je stronami. Jak wiele aktów prawnych, tak i te nie sprawdzają się w sytuacji krytycznej. Kiedy leasingobiorca nie płaci umówionych rat leasingowych i umowa zostaje wypowiedziana, tworzy się sytuacja kryzysowa. Najczęściej, jeśli klientem jest małe lub średnie przedsiębiorstwo, to jego przetrwanie „wisi” już na cienkiej nici litości leasingodawcy.
Niebezpieczne terminy
Załóżmy, że przedsiębiorca leasinguje samochód (wykres 1). Jeśli auto kosztuje np. sto tysięcy złotych, to po wpłacie 10% wartości początkowej pozostaje do spłaty np. 60 równych rat (5-letnia umowa leasingowa) – czerwona linia to wartość księgowa pojazdu, czyli tyle, ile pozostało do spłaty. Nowy samochód tuż po opuszczeniu salonu traci sporo na wartości – zielona linia to wartość rynkowa pojazdu. Po czterech latach trwania umowy leasingowej jego wartość rynkowa to ok. 40–50 procent wartości początkowej. Natomiast w księgowości lea-singodawcy ma już wartość zero!
Na wykresie dostrzeżemy punkt przecięcia krzywych wartości rynkowej przedmiotu leasingu i wartości księgowej. Od chwili, gdy wartość rynkowa przedmiotu leasingu jest wyższa od wartości księgowej, z dnia na dzień ryzyko leasingobiorcy zwiększa się. W pierwszym okresie umowy wartość księgowa jest większa od wartości rynkowej przedmiotu leasingu. Tu ryzyko ponosi leasingodawca. Leasingodawca zabepieczony jest najczęściej wekslem in blanco lub w przypadku przedmiotów leasingu o większej wartości – nawet hipoteką. Kiedy sytuacja się zmienia i ryzyko jest już wyłącznie po stronie leasingobiorcy – nic go nie chroni. Zwracam uwagę, że leasingodawca nadal dysponuje wekslem klienta.
Zawartej umowie leasingowej towarzyszą zwykle tzw. warunki ogólne: kilka lub kilkanaście stron zapisanych drobnym drukiem. Nadmiar zaufania tym większy, im tańszy jest przedmiot leasingu, sprawia, że dopiero w sytuacji kryzysowej leasingobiorca dowiaduje się, co podpisał. Przedsiębiorcy, menedżerowie w małych i średnich przedsiębiorstwach, w zdecydowanej większości nie są prawnikami. Obdarzając lea-singodawcę zaufaniem podejmują ryzyko, za które trzeba płacić. Należy pamiętać, że w sytuacji konfliktowej na sali sądowej spotkają się strony, których skuteczność obrony jest wprost proporcjonalna do zasobności portfela. Doświadczenie uczy, że firma reprezentowana przez np. radcę prawnego z małej miejscowości nie ma szans w sporze z dużą firmą leasingową, dla której pracuje renomowana kancelaria z Warszawy. Równość stron staje się fikcją.
Okresy wysokiego ryzyka
Sytuacja kryzysowa to taka, kiedy z powodów oczywistych, czyli zaległości w spłacie rat leasingowych, lea-singodawca wypowiada umowę. Wtedy leasingodawca ma dwie możliwości: pozostawić przedmiot leasingu u klienta i domagać się zapłaty zaległych rat leasingowych oraz tych rat, które to miały być zapłacone w przyszłości – oczywiście o zdyskontowanej wartości. Druga możliwość to zabranie przedmiotu leasingu i domaganie się zapłaty zaległych rat. Lea-singodawca powinien niezwłocznie zagospodarować przedmiot leasingu – tak aby ewentualne odszkodowanie przywracające położenie, w jakim leasingodawca znajdowałby się, gdyby leasingobiorca należycie wykonał umowę leasingu, było możliwie najmniejsze. W drugiej części umowy, gdy wartość rynkowa przedmiotu jest większa od jego wartości księgowej o odszkodowaniu praktycznie nie powinno być mowy. W rzeczywistości postępowanie leasingodawcy zależy od wielkości zabezpieczenia, jakim dysponuje. Jeśli umowa została wypowiedziana, kiedy wartość rynkowa przedmiotu leasingu jest większa od wartości księgowej, transakcja rzadko kończy się dobrze dla klienta.
więcej
| Kwiecień
| Leasing
|
Przeglądając wszelkiego rodzaju prasę często natrafiam na porady prawne dotyczące określania uprawnień emerytalnych, szczególnie tych wcześniejszych, oraz nabywania praw do różnego rodzaju zasiłków i zapomóg. Tematem żarliwych dyskusji jest sprawa przedłużenia na kolejne lata uprawnień do wcześniejszych emerytur czy też wprowadzenia emerytur pomostowych. Często mam wrażenie, że cała populacja urodzona na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych minionego wieku żyje wyłącznie marzeniami o pożegnaniu się z aktywnością zawodową i przejściu w stan „oczekiwania na listonosza”. Również główne działania związków zawodowych koncentrują się na mnożeniu roszczeń związanych z obniżeniem wieku emerytalnego dla reprezentowanych przez siebie grup zawodowych.
W biesiadno-rodzinnych dyskusjach dominuje hasło, że „oni” powinni dać, podwyższyć, zapewnić itp. Gdy raz zapytałem takiego beneficjenta zasiłku, któż to są owi „oni”, to po sporym wysiłku umysłowym wskazał na rządzących. Do człowieka nie docierało, że rząd, niezależnie od politycznej opcji, jest tylko dystrybutorem kasy wypracowanej przez aktywną zawodowo część społeczeństwa, a większe pieniądze mogą pochodzić wyłącznie z drukarni Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych oraz mennicy i stanowić tzw. „pusty pieniądz” napędzający inflację. Osoba ta nie mogła zrozumieć, że za pojęciem państwa stoi jego własny syn, który w tym czasie zasuwa po dwanaście godzin na dobę, aby zarobić na siebie, swoją emeryturę, małoletnie dziecko, zasiłek dla bezrobotnego ojca, łącznie z jego ubezpieczeniem zdrowotnym, gwarantującym mu bezpłatne leczenie.
Całe lata pasywnej postawy stępiły w naszym społeczeństwie ostrość widzenia prostych zależności pomiędzy pracą a dobrobytem. Rządzący, zamiast motywować ludzi do aktywności, produkują kolejnych „pieszczochów” socjalistycznego podziału dóbr w kapitalistycznym państwie i kreują zasadę zbiorowej odpowiedzialności społecznej.
więcej
| Kwiecień
| Felieton
|
Słońce świeci bardziej. Człowiek podlega rytmowi rocznemu nieuchronnie. I chociaż jesienią robimy się trochę smutniejsi, to oto zbliża się czas radości – wiosna. I choć na zimę niewątpliwie dobrze mieć ciepłą dziewczynę, to wiosną dziewczyny mają najpiękniejsze oczy. Mają najpiękniejsze wszystko, a w ciepłe dni to wszystko odsłonią i będzie, jak zawsze, więcej stłuczek samochodowych. Jak jednocześnie rozsądnie kierować pojazdem i przeżywać zachwyt wiosenny? Policjanci, bądźcie dobrzy dla kierowców na wiosnę!
Kiedyś, dawno temu przegapiłem wiosnę. Pojechałem na działkę i okazało się, że wisienka już przekwitła. To był smutny rok. Pułapką okazała się praca. Oto nowy pomysł do prawa pracy – kto upor-czywie uchyla się od spotkania wiosny, powinien być ukarany jedną z kar regulaminowych. Jeśli człowiek przychodzi wiosną do pracy ubrany jak zimą – nagana ustna. Jeśli pracownik chce pracować po godzinach wiosną – nagana z wpisaniem do akt. A jeśli jakiś niepoprawny recydywista pracy wiosną bierze robotę do domu – pozbawienie premii. Gdyby zaś zdarzyło się, że jakiś zwyrodnialec woli wiosną siedzieć w pracy, a nie na łonie podziwiać rozwijające się delikatne zielone mgły odymiające korony brzóz – kara pieniężna, w wysokości co najmniej jednej pensji. A, co niestety możliwe, że znajdzie się, choć to może tylko chory wytwór mojej spaczonej wyobraźni, taki, co zechce przyjść do pracy w sobotę – natychmiastowe dyscyplinarne zwolnienie! Wobec takich wykazanie jakiejkolwiek litości jest czynem karalnym, ponieważ współczucie przysługuje ludziom, a nie świadomym swego zwyrodnialstwa potworom.
więcej
| Kwiecień
| Felieton
|
|
|
|