|
|
W dniach 20–22 lipca w Wiosce Żeglarskiej w Mikołajkach odbyły się I Regaty o Mistrzostwo Branży Poligraficznej CMYK CUP 2007 zorganizowane przez portal www.drukarnie.com.pl. „Świat DRUKU” i „Pro-KREACJA” były wśród patronów medialnych imprezy. W regatach wzięło udział osiem załóg: Emerald, Heidelberg 1, Heidelberg 2 i Heidelberg 3, Industry Group, Reprograf, Siemens 1 i Siemens 2. Wraz z osobami towarzyszącymi zebrało się ponad 90 uczestników.
Zaczęto zjeżdżać do Mikołajek 20 lipca. W biurze regat już od godziny 17.00 można było zgłaszać i rejestrować załogi. Na wieczór organizatorzy zaplanowali imprezę integracyjną „Gorączka piątkowej nocy”, podczas której wszyscy mogli bawić się do późna przy muzyce z lat 80-tych i spożywać przysmaki przygotowane przez Marcina Bałę, szefa kuchni hotelu Amax i restauracji Sielawa, Lady Mary, Żagiel i Pod Złamanym Pagajem w Mikołajkach.
Pierwszy dzień zawodów rozpoczęto od uroczystego powitania, potem odbyła się odprawa sterników i losowanie łodzi. Rozegrano pięć wyścigów, podczas których wyłoniono faworytów regat: załogi Siemens 2, Reprograf, Heidelberg 1 i Heidelberg 2.
więcej
| Wrzesień
| Relacja
|
W dniu 25 lipca 2007 r. na konferencji prasowej w hotelu Intercontinental w Warszawie przedstawiciele Związku Przedsiębiorstw Leasingowych przedstawili statystyki rynku leasingu w pierwszym półroczu 2007 roku. Zgromadzonych dziennikarzy powitał Andrzej Sugajski, dyrektor Związku Przedsiębiorstw Leasingowych. Na spotkaniu z dziennikarzami obecni byli: przewodniczący Komitetu Wykonawczego ZPL Mieczysław Groszek, prezes BRE Leasing sp. z o.o., oraz dwaj wiceprzewodniczący Komitetu – Arkadiusz Etryk, prezes Raiffeisen Leasing Polska S.A., i Wojciech Nowacki, prezes BZWBK Finanse & Leasing S.A. (patrz fotografia).
więcej
| Wrzesień
| Leasing
|
Mariusz Głuszczyński
Uzasadnienie podjęcia tematu strategii inwestycji w poligrafii
Wszystkie zakłady produkcyjne, a więc i te, które prowadzą działalność w branży poligraficznej, ulegają najróżniejszym przekształceniom, dostosowując się do bieżących lub prognozowanych potrzeb rynku. Nie trzeba udowadniać, że długotrwała stagnacja w realizacji inwestycji prowadzi do zmniejszenia znaczenia danej firmy na określonym obszarze rynku konsumenckiego, co w przyszłości może spowodować nawet jej upadłość. Prowadzi do tego niemożność zaspokojenia popytu (niemożność przyjęcia wszystkich nadchodzących zleceń z powodu chociażby niewystarczającej mocy produkcyjnej) i nierozszerzanie oferty proponowanej klientom. Nie ulega wątpliwości, iż każde przedsiębiorstwo w sposób mniej lub bardziej świadomy przeciwdziała takiemu scenariuszowi, co z zewnątrz będzie postrzegane jako prawidłowa realizacja strategii prowadzonych inwestycji. Różne formy tak określonej strategii inwestycji (bez zagłębiania się w szczegółową analizę kształtujących je warunków) mogą być i są skutecznie realizowane.
Za pomocą dość abstrakcyjnego porównania można wyjaśnić zarys tak nakreślonej rzeczywistości. Mianowicie, podobnie jak proces oddychania człowieka jest możliwy bez akademickiej wiedzy na temat składu powietrza – tak samo możliwe są przemiany zachodzące w przedsiębiorstwie bez konieczności analizowania czynników czy to prowokujących je, czy wręcz wymuszających. Porównanie to można rozszerzyć: podczas oddychania niekiedy wdycha się wraz z powietrzem dym papierosowy. Różne analizy – chemiczna, medyczna, czy inne – dostarczyły nam informacji o niekorzystnym wpływie na zdrowie i życie ludzi zarówno palenia tytoniu, jak i przebywania w atmosferze produktów jego suchej destylacji oraz częściowego spalania. Porównanie to – przez analogię – ukazuje obrazowo wpływ czynników kształtujących otoczenie oraz wzajemny wpływ otoczenia człowieka i otoczenia firmy. Można przypuszczać, iż gdyby nie wyniki wspomnianych analiz dymu tytoniowego, to ludzie nadal by go stosowali nawet i w celach leczniczych, jako panaceum na niemalże wszystkie choroby.
Takie ujęcie poruszonego tutaj tematu ma za zadanie przedstawić funkcjonowanie firmy (jej rozwoju, czy innego typu zachodzących zmian) jako pewien zakres przemian, kształtowanych niemal całkowicie przez warunki zewnętrzne.
Celem niniejszego opracowania jest z jednej strony prognozowanie, z drugiej zaś doradztwo inwestycyjne w branży poligraficznej.
więcej
| Wrzesień
| Ekonomika przedsiębiorstwa
|
Piotr Paszkowski
Wraz z rozpoczęciem wakacji nastały dla pracodawców ciężkie czasy. Otóż 1 lipca weszła w życie nowa ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy, która najoględniej mówiąc znacznie zwiększa uprawnienia tej instytucji, a co najważniejsze wyposaża ją w instrumenty karania mogące przyprawić szefów firm o ból głowy lub co gorsza o… bankructwo! Chcących zapoznać się z aktualnym „cennikiem” za wykroczenia, a także innymi nowościami, odsyłam do lektury przepisów. Pełen tekst opublikowany jest w Dz. U. z 2007 r. Nr 87 pod pozycją 589.
Przy tej okazji wypada zaznaczyć, że treść nowej ustawy nie wyczerpuje wszystkich zmian, które wraz z jej wprowadzeniem nastąpiły w prawie pracy. Pociągnęła ona za sobą nie wiadomo już którą z kolei nowelizację kodeksu pracy. Dla przykładu mogę podać, że wykroczeniem przeciwko prawom pracownika jest pozostawianie dokumentacji pracowniczej w warunkach grożących uszkodzeniem lub zniszczeniem. Zatem jeżeli pracodawca przechowuje akta np. w wilgotnej piwnicy lub na zagraconym strychu, co wbrew pozorom nie jest wcale rzadkością, to może zubożeć w przedziale od 1000 do… 30 000 zł (zapewniam, że liczba zer się zgadza!).
Inną nowością jest przejęcie przez PIP z urzędów wojewódzkich kontroli legalności zatrudnienia. Może się zdarzyć, że przy okazji wizyty w firmie inspektor zechce sprawdzić personalia osób w niej przebywających „w celach zupełnie nietowarzyskich” i poprosić pracodawcę o wyjaśnienie charakteru ich pobytu. Trzeba przy tym wiedzieć, że przepisom kodeksu pracy, choć w zakresie ograniczonym do spraw związanych z bhp, podlegają również „samozatrudnieni”, czyli osoby prowadzące na własny rachunek działalność gospodarczą w zakładzie pracy lub innym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę.
Gdyby komuś „uleciał z pamięci” obowiązek powiadomienia w przeciągu 30 dni inspekcji pracy o miejscu, rodzaju i zakresie prowadzonej działalności, to cena… jak za akta pracownicze w piwnicy.
Nie sposób w tym miejscu pominąć informacji, że PIP uzyskała szeroki i bezpłatny dostęp do baz danych urzędów skarbowych, GUS, rejestrów gospodarczych, ZUS – czyli tych instytucji, które mają pełną informację o pojawiających się nowych podmiotach, a także zatrudnionych w nich pracownikach. Zatem dotarcie do „zapominalskiego” przedsiębiorcy stało się nad wyraz proste. Może się przy tym zdarzyć, że do kontroli zostaliśmy wylosowani jak w totolotku, jednak bez szans na wygraną.
więcej
| Wrzesień
| Prawo
|
Andrzej Kuśmierczyk
Drukarnia w Irlandii poszukuje drukarzy o najwyższych kwalifikacjach, z doświadczeniem w druku rolowym offsetowym gazet. Wynagrodzenie na początek to 500–550 euro na tydzień. Jest niezwykle istotne, by wybrane osoby były w stanie optymalnie pracować po maksimum dwóch tygodniach od rozpoczęcia, w innym wypadku zostaną odesłane. Proszę o przesyłanie CV na podany email.
( http://www.ollo.pl)
Europa, środek: Polska. Polska, środek – mniej więcej: szkoła poligraficzna, gdzie kształci się drukarzy i innych fachowców związanych z drukiem. W szkole są warsztaty, a w warsztatach maszyny drukujące, na których młodzież uczy się drukować. Maszyny zostały tam wstawione w latach sześćdziesiątych i cała nauka pracy na tych maszynach ma sens jedynie z punktu widzenia archeologii eksperymentalnej.
Archeologia eksperymentalna zajmuje się odtwarzaniem warunków życia człowieka w odległych epokach przez doświadczenie. Uczestnicy eksperymentu archeologicznego jedzą to, co jedli nasi przodkowie, ubierają się w stroje właściwe dla epoki, posługują się narzędziami wówczas dostępnymi. Celem eksperymentu jest weryfikacja wiedzy na temat epoki. Może się oto okazać, że przypuszczenie, iż mieszkańcy Biskupina sypiali w wydzielonych pomieszczeniach jest nieprawdziwe, ponieważ organizacja wspólnej sypialni była korzystniejsza z powodów ekonomicznych. Inny eksperyment może wykazać, że posługiwali się siekierą do rąbania drewna zupełnie nie taką, jak przypuszczali naukowcy.
Oto szkoła poligraficzna – chroniczny eksperyment archeologiczny. Ludzie uczą się, jak drukowano w latach sześdziesiątych dwudziestego wieku. Jest 2007 rok, a to w rozwoju poligrafii oznacza, że jesteśmy w zupełnie innej epoce. Nie ma już maszyn z ręcznie składaną czcionką. A systemów drukujących teraz używanych uczniowie nigdy nie widzieli. W szkole nie ma pracowni komputerowej. Nie ma praktyk w nowoczesnych drukarniach. Szkoła prenumeruje „Świat DRUKU”, ale egzemplarze miesięcznika stoją nierozpakowane na półce. Uczniowie znają to pismo, ale nie czytają artykułów. Twierdzą, że to jest za trudne. Okazuje się, że cała ich nauka była diabła warta i oni o tym wiedzą.
więcej
| Wrzesień
| Felieton
|
|
|
|