|
|
Piotr Paszkowski
Nie ulega wątpliwości, że tam, gdzie jest to możliwe, życie należy sobie ułatwiać. Dziś przedstawiam sposób, jak, w dopuszczalnych przypadkach, uprościć sobie dość uciążliwy w praktyce, obowiązek prowadzenia ewidencji czasu pracy.
Ustawodawca dopuścił, na mocy art. 140 K. p., że „w przypadkach uzasadnionych rodzajem pracy lub jej organizacją albo miejscem wykonywania pracy może być stosowany system zadaniowego czasu pracy. Pracodawca, po porozumieniu się z pracownikiem, ustala czas niezbędny do wykonania powierzonych zadań, uwzględniając wymiar czasu pracy wynikający z norm”. W praktyce oznacza to, że zamiast pilnować, czy delikwent „odsiaduje” przysłowiowe 8 godzin w firmie, ustalamy zadania, które ma do wykonania, nie zawracając sobie głowy tym, czy realizuje je pomiędzy 7.00 a 15.00, czy też może od 10.00 do 18.00. Takie rozwiązanie jest możliwe tylko w przypadku, gdy charakter zatrudnienia nie wymaga obecności w miejscu pracy w z góry ustalonych godzinach, czy to ze względu na technologię, czy organizację. Trudno bowiem sobie wyobrazić, aby w dowolnej porze pracowali urzędnicy lub pracownicy na linii produkcyjnej, gdzie wymagane jest działanie zespołowe. Jednak już np. praca przedstawiciela handlowego nadaje się do zmierzenia jej zadaniami, a nie czasem urzędowania. Tu zarówno rodzaj i miejsce, jak i charakter pracy wskazują, że nie czas, a liczba zadań jest miernikiem osiągniętych efektów. Szefowi nie zależy, aby handlowiec był, tylko żeby działał i „nakręcał” sprzedaż.
Na tym przykładzie widać wyraźnie, że obie strony umowy o pracę coś zyskują. Po stronie pracodawcy odpada obowiązek ścisłego rozliczania godzin – musi tylko wykazywać urlopy, okresy choroby i inne nieobecności mające wpływ na liczbę zadań do wykonania w okresie rozliczeniowym.
Pracownik zyskuje większą swobodę działania i możliwość dostosowania pory wykonania zadań do swoich upodobań. Śpiochy mogą później rozpoczynać pracę bez narażania się na naruszenie regulaminu w pozycji „przestrzeganie czasu pracy”. Mogą także, jeżeli nie stoi to na przeszkodzie w realizacji zadań, w niektóre dni tygodnia w ogóle nie pracować „sprężając się” w pozostałe dni. Trzeba również dostrzec element zaufania, jakim szef obdarza podwładnego. Wbrew pozorom dla wielu osób owo zaufanie jest istotnym elementem stosunku pracy, choć nie ma potwierdzenia w umowie. Ludzie kreatywni i odpowiedzialni, jeżeli pozostawi im się margines swobody, potrafią pracować bardziej efektywnie, niż wtedy gdy są osadzeni w gorsecie czasu i miejsca.
więcej
| Październik
| Prawo pracy
|
Andrzej Kuśmierczyk
Proces podejmowania decyzji, tworzenia opinii na temat zjawisk czy innych ludzi zawsze chcielibyśmy opierać na analizach i racjonalnych argumentach. Tymczasem, jak przekonuje Malcolm Gladwell, uznany przez „The Times” za jednego z 50 najbardziej wpływowych myślicieli w dziedzinie zarządzania, autor książki „Błysk! Potęga przeczucia”, decyzje podjęte natychmiast mogą być równie trafne, jak te poprzedzone długimi analizami i przemyśleniami.
( http://www.marketing-news.pl)
Nie wiadomo dlaczego tak jest, że czasem decyzja podjęta w jednej chwili, bez zastanowienia, jest trafniejsza niż wynik wielogodzinnego namysłu. Nawet nie ma co mówić o decyzji. Po prostu się wie i koniec. Albo odwrotnie, nic się nie wie, a jednak wie się, że trzeba tak, a nie inaczej.
Zakochani podejmują decyzję o ślubie. Mają pewność, że postępują dobrze. To miłe złudzenie – złudzenie, że podjęli decyzję. Jednak, powiedzmy to z całą bezwzględnością, to nie jest żadna decyzja. To życzenie, które, mimo wszelkie zaczarowania, jednak nie spełni się. Równie dobrze można rzucać monetą. A najsmutniejsze w tej sytuacji jest to, że ludzie w dniu ślubu składają przysięgę na przyszłość, choć o tej przyszłości nic nie wiedzą. To magia, a nie podejmowanie decyzji. To próba zaczarowania świata i zdobycia w sposób magiczny pewności, że będzie właśnie tak, jak oświadczą. Magia służąca zdobyciu poczucia bezpieczeństwa w sytuacji, w której jedynie strata jest pewna. Spotykam ich później w swoim gabinecie, rozczarowanych, zranionych, rozgorycznych, pełnych smutku i bólu. A może wystarczyło mieć trochę, troszeczkę pokory i niepewności zamiast arogancji i poczucia sprawstwa.
więcej
| Październik
| Felieton
|
|
|
|