|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2002
Czerwiec
Kiedy dzieło wieńczy stosunek pracy
|
|
Spotykam się z zapytaniem ze strony pracodawców, co zrobić, gdy zaistnieje potrzeba zatrudnienia dodatkowych pracowników w związku z otrzymaniem zlecenia lub koniecznością wykonania zadania, których terminu ukończenia nie da się precyzyjnie określić?
|
Zastosowanie w takim przypadku umowy na czas nieokreślony jest, z przyczyn oczywistych, bezzasadne. Zatrudnienie na czas określony niesie niebezpieczeństwa: umowa zostanie rozwiązana z upływem terminu, na który była zawarta, a pracownik nie zechce jej przedłużyć, lub umowa będzie jeszcze trwała, mimo że zatrudnienie jest bezcelowe. W pierwszym przypadku pracodawca zostanie z „rozgrzebaną robotą” bez pracowników, a w drugim z pracownikami „bez przydziału”, którym musi płacić.
Kodeks Pracy przewidział rozwiązanie i tego problemu. Istnieje bowiem możliwość zawarcia umowy na czas wykonania określonej pracy, gdzie moment wygaśnięcia umowy jest zakreślony nie konkretną datą, a przyszłym zdarzeniem (zakończeniem zadania). Co do charakteru jest ona podobna do umowy o dzieło, jednak sposób jej zawarcia, wymogi formalne i prawne podlegają ściśle przepisom prawa pracy. Najistotniejszym jej elementem jest precyzyjne określenie zdarzenia, które powoduje rozwiązanie stosunku pracy. W przypadku prac redakcyjnych, np. opracowania dodatku specjalnego, wydania niecyklicznego lub okolicznościowego może to być moment podpisania do druku, a w przypadku prac drukarskich moment wydrukowania umówionej wielkości nakładu.
Przy zawieraniu takiej umowy strony muszą pamiętać o jednej istotnej różnicy - umowa ta nie może być rozwiązana przez żadną ze stron za wypowiedzeniem, z wyłączeniem upadłości lub likwidacji, albo przesłanek ekonomicznych, co biorąc na logikę raczej nie powinno mieć miejsca. Pozostaje więc trwanie do chwili jej spełnienia albo rozwiązanie za porozumieniem stron lub bez wypowiedzenia przy zachowaniu pełnych rygorów postępowania w takich przypadkach.
Niemniej pracodawca, chcąc sprawdzić kandydata do wykonania zamierzonego zadania, może poprzedzić umowę na czas wykonania określonej pracy umową na okres próbny z zachowaniem kodeksowej procedury postępowania w takich przypadkach. Niewątpliwym plusem dla pracodawcy jest fakt, że omawiana umowa nie powoduje powstania stosunku pracy, z mocy prawa, na czas nieokreślony, mimo że będzie trzecią z kolei zawartą z tym samym pracownikiem. Wręcz przeciwnie, po rozwiązaniu takiej umowy zawarcie kolejnej na czas określony powoduje „liczenie do trzech” od początku.
Może się zdarzyć, że wykonawca - pracownik, mając na uwadze, iż jego zatrudnienie będzie trwało tak długo, jak długo będzie wykonywał umówione zadanie, zechce w sposób sztuczny oddalić ten moment. Wiedząc, że pracodawcę wiąże niemożliwość wypowiedzenia takiego stosunku pracy, poczuje się bezkarny w swoich „działaniach opóźniających”. Niemniej musi pamiętać, że w takim przypadku działa Art. 52 K.P. umożliwiający pracodawcy rozwiązanie stosunku pracy bez wypowiedzenia z winy pracownika z powodu naruszenia przez tego ostatniego jego podstawowych obowiązków, polegającego na niewywiązywaniu się z ich wykonania. Oczywiście ciężar dowodów w takich okolicznościach, jak zwykle, spoczywa na pracodawcy.
Muszę otwarcie przyznać, że jeszcze nigdy nie spotkałem się z praktycznym zastosowaniem umowy o pracę na czas wykonania określonej pracy. Z zasady w przypadkach uzasadniających jej zastosowanie pracodawcy „idą na skróty” i zawierają umowy cywilnoprawne, tj. o dzieło lub zlecenie. Myślę jednak, że takie nawiązywanie stosunku pracy warte jest rozpropagowania. Pracodawca bowiem zachowuje kontrolę nad wykonawcą przez cały proces wykonywania zadania, ma nad nim zwierzchność służbową. Przy pewnych pracach są to atuty nie do pogardzenia, szczególnie tam, gdzie działanie pracownika ma miejsce na majątku pracodawcy o dużej wartości lub praca wymaga bieżących korekt i uzgodnień.
Oczywiste są też zyski pracownika, bowiem korzysta on ze wszystkich przywilejów i ochrony stosunku pracy. W czasach, gdy bezrobocie jest „chorobą narodową”, każdy okres zatrudnienia jest nie do pogardzenia, nawet gdy nie wiemy, jak długo dokładnie będzie trwał.
Piotr Paszkowski
specjalista do spraw BHP
|
|
|
|