|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2002
Czerwiec
O nierówności kobiet i mężczyzn w pracy
|
|
Z dyskryminacji kobiet zrodził się feminizm. Program rewolucji feministycznej da się wyrazić w haśle: kobieta to też człowiek, czyli chłop. I tak poszło. Z dagerotypów, przez miniony czas, spoglądają panny i panie w garniturach i krawatach, z cygarami w rękach. A wzrok dumny i pyszny. Gdyby nie brak małego czarnego wąsika, wypisz, wymaluj, sklonowany Chaplin. Pożytek z tego feminizmu taki, że krawcy damscy zaczęli szyć spodnie.
|
Poszedł feminizm w różne strony. Jedne feministki wyciągały pijanych mężów z szynków, inne piły wódkę w tych samych lub podobnych spelunkach. Jedne modliły się gorąco, a inne porzucały wiarę, bo Bóg to też mężczyzna. Oręż rozmaity, sens ten sam - sprzeciw wobec dyskryminacji kobiet, wobec nadużyć i wykorzystywaniu.
Rozwój ekonomiczny Europy sprzyjał emancypacji kobiet. Mogły uczyć się, nawet na uniwersytetach. Mogły podjąć pracę, chociaż nie zawsze bez zgody małżonka i nie w każdym zawodzie. Wielkoprzemysłowi robotnicy to kobiety i mężczyźni stojący obok siebie przy maszynach. Wydarzenia historyczne także sprzyjały kobietom. Dwie wojny światowe przeniosły na kobiety ciężar podtrzymania gospodarki w czasie, gdy mężczyźni zabijali się na frontach. Niekiedy wizerunek kobiety pełnił funkcje ideologiczne. Wesoła traktorzystka uśmiechała się z plakatu nie dlatego, że siedzenie na traktorze jest wesołe, ale dlatego, że była uczestniczką postępu społecznego. Teraz jest podobnie. Kobieta współczesna to dyrektor, przepraszam - manager, istota otoczona przez elektroniczne gadżety, również uśmiechnięta, chociaż teraz śmieje się, bo uczestniczy w transformacji ustrojowej (znów jedynie słusznej) i pewnym krokiem zmierza do nowoczesnej „Zjednoczonej Europy”. I byłoby pięknie, gdyby nie krył się za tym wizerunkiem kobiety, podobnie jak za poprzednimi, zwykły fałsz i obrzydliwa manipulacja.
Dopóki banki i armie będą własnością mężczyzn, dopóty kobiety nie będą miały równych z mężczyznami praw i przywilejów. To mężczyźni darowują (!) kobietom prawa i przywileje, nie ma w tym pomysłu, że ludzie mają takie same prawa i przywileje. Sprawdźcie w polskiej konstytucji.
Kobiety generalnie mają gorsze warunki pracy, gorsze zarobki, utrudnioną drogę kariery. I tak będzie. Czasami spotykamy się z przykładami, że może być inaczej. Niektóre firmy demonstrują swą nowoczesność przez podkreślenie, że kobiety mają takie samo prawo do pracy, wynagrodzenia i kariery. Chodzi zwykle o poprawę wizerunku firmy i jej pozycji na rynku, zwłaszcza, gdy produkt firmy jest adresowany do kobiet. Prawa kobiet są przedmiotem troski w okresach poprzedzających wybory. Dzieje się tak dlatego, że kobiety mają prawa wyborcze i stanowią znaczną część elektoratu, której przychylność warto zdobyć. Ale przecież to mężczyźni dają, lub obiecują że dadzą równouprawnienie. Ten, kto daje komuś zależnemu, nie jest równy, a lepszy.
Kobieta może pracować i ma prawo do takich samych zarobków, jak mężczyzna, ale jeżeli tylko pojawi się cień okazji, by prawo kobiety do równego wynagrodzenia uszczuplić, to tak się stanie. Kobieta ma prawo do kariery, ale kariera mężczyzn jest chętniej i częściej popierana. Dla kobiety istnieje zawsze alternatywa - może zostać żoną.
Jeśli chodzi o pracę kobiet, można wyróżnić trzy podstawowe warianty.
Wariant przaśny realizowany jest przez kobiety pracujące fizycznie i zatrudnione na niższych szczeblach biurokracji. Spotykają się tam one ze stałą presją na wyższą jakość produkcji i solidniejsze przestrzeganie dyscypliny pracy. Kolega czasem zrobi coś źle, czasem spóźni się lub musi wcześniej wyjść. Te same zachowania u kobiety spotkają się z silniejszą reakcją negatywną. Po pracy kobieta pracuje nadal - robi zakupy, gotuje, sprząta, dogląda dzieci, a później jeszcze winna być atrakcyjną kochanką. Może to z powodu spiętrzenia obowiązków wymagania pracodawcy wydają się łatwiejsze i przyjemniejsze niż te pozostałe.
Wariant aksamitny realizują kobiety, które orientują się, że ich praca powinna polegać na podobaniu się mężczyznom. Są ładnie ubrane, dość urodziwe i najlepiej, jeśli będą dostatecznie głupie, by zachwycać się szefami i kolegami z pracy. Chodzą oni w blasku ich zachwyconych spojrzeń. Ten zawodowy zachwyt jest chyba najcięższym obowiązkiem. Czasem taka panna błyśnie spostrzegawczością, trafną uwagą, inteligencją, pomysłem i... traci pracę. Była najęta na słodką idiotkę, to niech robi, co do niej należy.
Wariant twardy realizowany jest przez kobiety pełne determinacji, czasem wręcz bezwzględności. Wiedzą one, że znaczną część czasu pracy trzeba poświęcić na dbanie o pozycję. Uwodzą, tworzą koterie, spiskują i snują intrygi. Pozostają jednocześnie czujne, uważne, wymagające. Po osiągnięciu jakiejkolwiek funkcji zarządczej potrafią być surowymi przełożonymi. Sprawują władzę twardą ręką i robią karierę. Chętnie przyjmują do pracy kobiety na gorszych warunkach niż mężczyzn. Stają się mężczyznami i tym sposobem osiągają równouprawnienie.
Andrzej Kuśmierczyk, psycholog
|
|
|
|