|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2002
Lipiec-Sierpień
O swoich doświadczeniach z drukowaniem cyfrowym mówi Adam Cichocki
Drukarnia Akcydens mieszcząca się w Laskach koło Warszawy jest rodzinną spółką założoną w lipcu 1982 roku przez ojca - Leonarda Cichockiego, inżyniera poligrafa, dziś z 60-letnim stażem w poligrafii i wydawnictwach, oraz przez syna - Adama Cichockiego, również poligrafa, z obecnie prawie 30-letnim stażem pracy w tej branży. Od niedawna w drukarni pracuje maszyna do offsetowego drukowania cyfrowego Indigo Platinum (po przejęciu firmy Indigo przez firmę Hewlett-Packard maszyna zyskała nową nazwę: HP Indigo 1000).
|
Początki
Na początku był to mały (120 m2) zakład przy ul. Szpitalnej - używane Romayory, półformatowa maszyna typograficzna Victoria, Grafopress, zecernia ręczna, introligatornia. Potem zaczęliśmy się rozwijać, potrzebowaliśmy nowych maszyn. W 1990 roku otworzyliśmy oddział offsetowy we własnym budynku o powierzchni 600 m2 w Laskach. Uruchomiliśmy kolejno maszynę dwukolorową Polly 725 i czterokolorową Polly 745. Introligatornia została wyposażona w złamywarkę Stahl. W grudniu 2000 roku zaczęła pracować u nas pierwsza wówczas w Polsce maszyna do oprawy klejonej Wohlenberg 500 City. Odnowiliśmy częściowo zużyty park maszynowy. Ze Szpitalnej sprowadziliśmy pozostałe maszyny. Teraz mieści się tam biuro obsługi klienta i skład komputerowy, a w Laskach oddział produkcyjny.
Ojciec od początku chciał, żebyśmy obaj prowadzili zakład. Drukarnia miała nazywać się "Cichocki i syn" (chcieliśmy potraktować to na zasadzie: "z ojca na syna"), ale w urzędzie kazano dodać imiona. Wychowywałem się w atmosferze drukarni: ojciec i matka są poligrafami. Rodzice co prawda woleli, żebym nie był poligrafem, ale ja chciałem nim zostać. Uparłem się, poszedłem do technikum poligraficznego i zostałem zecerem. Tak samo było z moim starszym synem Bartłomiejem, który wyrastał w drukarni. Najpierw mu odradzałem, potem stwierdziłem, że łatwiej mi będzie prowadzić drukarnię z jego pomocą. Jest po szkole poligraficznej. Podobnie jak ja, przeszedł wszystkie etapy: drukarz na maszynie typograficznej i na maszynie offsetowej, introligator.
Dzień dzisiejszy
Obecnie zatrudniamy 20 osób, z czego 15 pracuje na produkcji. Mamy bardzo dobrą załogę, w znacznej części pochodzącą stąd, z Lasek. Nie musieliśmy wymieniać pracowników w ciągu ostatnich czterech lat. Rozumieją oni trudną sytuację na rynku, dbają przede wszystkim o dobro zakładu, są dyspozycyjni. Część z nich jest po szkołach poligraficznych. Wielu przyszło z innych drukarń, niektórzy z innych branż. Tu uczą się i zdobywają doświadczenie. Na naszych oczach z pomocników wyrastają maszyniści.
W zakładzie produkujemy druki akcydensowe jedno- i wielobarwne: katalogi, foldery i ulotki reklamowe, afisze i plakaty, programy koncertowe i teatralne, kalendarze ścienne i biurkowe, formularze na papierach samokopiujących, etykiety oraz wiele innych druków manipulacyjnych i osobistych. Drukujemy i oprawiamy broszury, książki i periodyki.
Obecnie sam prowadzę firmę, ojciec jest raczej doradcą. Mieszkam przy drukarni. Syn także. Odprężam się w ogródku - w pobliżu Puszcza Kampinoska, spotykając się ze znajomymi, często także poligrafami, wyjeżdżając sam lub z rodziną. Ale trudno się wyłączyć z pracy. Czasem nie wiem, czy mieszkam w zakładzie, czy pracuję w domu.
Drukowanie cyfrowe
Ostatnio zainwestowaliśmy w drukowanie cyfrowe. Wielu poligrafów nie ma przekonania do tej techniki drukowania, mówią, że offset jest tańszy. Drukowanie cyfrowe opłaca się przy nakładach do 500 egzemplarzy. Przy większych, rzeczywiście drukowanie off-setowe wypada taniej. Ale przy drukowaniu cyfrowym nie ma kosztów tradycyjnej przygotowalni, nawet jeśli cena pojedynczej odbitki będzie wyższa. Jest także kwestia oszczędności czasu.
Dawno minęły czasy zamawiania dużych nakładów. Teraz klient potrzebuje 500 egz. druku, na więcej nie ma pieniędzy. Klienci mają problemy z płatnościami, z rynkiem zbytu. Nikt nie inwestuje w druki w ciemno, nie ryzykuje. Wszystko jest ściśle wyliczone. Doszliśmy zatem do wniosku, że potrzeba maszyny do drukowania małych nakładów.
Przygoda z Indigo
Skąd pomysł na kupno tak "egzotycznej" maszyny jak Indigo? O drukowaniu cyfrowym mówi się w Polsce od dawna. Jednak odbitki z najbardziej popularnych maszyn cyfrowych nie podobały mi się. Sądziłem, że tylko offset zapewnia odbitkę wysokiej jakości, a druk cyfrowy przeznaczony jest do zastosowań biurowych. Ale w 1995 roku na drupie zobaczyłem po raz pierwszy odbitkę na papierze wydrukowaną na maszynie Indigo. I ona mnie zachwyciła. Po chwili prawie taki sam obraz zobaczyłem wydrukowany na torbie reklamowej i na tkaninie. I już wiedziałem, że to coś innego niż znany mi dotychczas tonerowy druk cyfrowy. Od tej pory zacząłem interesować się Indigo. Niewiele było wtedy w Polsce materiałów na ten temat. W 2000 roku pojechałem do Düsseldorfu między innymi po to, aby dokładnie przyjrzeć się najnowszym maszynom Indigo. Od tego czasu towarzyszyła mi myśl, że jeżeli będę inwestował w drukowanie cyfrowe, to będzie to maszyna tej właśnie firmy. Brałem oczywiście pod uwagę jeszcze inne rozwiązania. Niby rozglądałem się, ale tak naprawdę już miałem upatrzoną maszynę. Kiedy dowiedziałem się od firmy Digiprint, że ma ona zamiar zająć się dystrybucją Indigo w Polsce, od razu wyraziłem zainteresowanie.
Mamy Platinum
Maszyna została uruchomiona 5 kwietnia tego roku. To nowa maszyna, także w firmie Indigo. Jest wyposażona w najnowocześniejsze rozwiązania do drukowania cyfrowego. Ale jak każda nowość, sprawia trochę kłopotów. Jesteśmy królikiem doświadczalnym. Niedociągnięcia wykrywamy w produkcji, a producent je potem usuwa. Digi-print, który prowadzi serwis, wywiązuje się ze swoich zobowiązań, specjaliści są na zawołanie.
Najpierw wysłaliśmy mojego syna Bartłomieja na szkolenie do Holandii. Musiał uzyskać certyfikat uprawniający do obsługi tej maszyny. Syn nadzoruje drukowanie, przeprowadza przeglądy oraz czyszczenie Platinum. Przy drukowaniu cyfrowym maszynista obsługuje raczej komputer niż maszynę, więc Bartłomiej wczytuje prace w postaci plików cyfrowych i ustala opcje drukowania. Przy komputerze pomaga mu jego brat Artur.
To "mądra" maszyna. Po włączeniu sama się kalibruje. Proces drukowania - powstawanie elektrostatycznego obrazu, pasowanie kolorów, nasilenie farb - jest w pełni automatyczny. Przy drukowaniu dwustronnym maszyna odwraca arkusz. Sama domaga się tego, co dla niej dobre, sygnalizując to na ekranie. Jeśli komputer otrzymał informację o konieczności czyszczenia, to maszyna co jakiś czas pokazuje napis, że jest brudna. Niezależnie od tego, podczas drukowania dodatkowo czyści się sama. Jeśli rejestruje, że odbitka zmienia barwę, a nie powinna, to następuje samoczyszczenie się.
Platinum drukuje na wszelkich podłożach, na różnego rodzaju papierach, od 90 do 300 g/m2. Producent przygotował preferencyjną listę papierów i kartonów, są one w pewnym zakresie dostępne u naszych hurtowników. Drukuje się farbami płynnymi; nie jest to normalna ciekła farba drukarska, ale pasta, w żadnym razie nie toner. Farbę miesza się z olejem w maszynie - sama farba nie przenosi ładunków elektrycznych, olej tak. Dzięki temu, że jest to farba, możliwe jest duże zróżnicowanie liniatury, o wiele większe niż w maszynach tonerowych, oraz uzyskanie wysokiej rozdzielczości - 800 dpi. Maszyna drukuje w kolorach CMYK plus dwa dodatkowe:
pomarańczowy i fioletowy, co zwiększa możliwość uzyskiwania dodatkowych efektów barwnych. Uzyskane barwy są w zasadzie zgodne z wzornikami Pantone. W ciągu godziny teoretycznie z maszyny schodzi 2000 czterokolorowych (albo 8000 jednokolorowych) odbitek A4+.
Dzięki tej maszynie wyszliśmy do klientów z nowymi propozycjami odnośnie procesu drukowania. Proponujemy skrócony czas produkcji (nawet do kilku godzin), znaczne obniżenie kosztów produkcji, personalizację druków (zmieniać można także barwne ilustracje i elementy graficzne) i uzyskanie odbitek o najwyższej jakości, w dowolnie małych nakładach za przystępną cenę.
Drukowanie na Indigo jest porównywalne z tradycyjnym drukowaniem offsetowym. Farba z cylindra (bębna) formowego, na którym tworzony jest obraz, przenoszona jest na cylinder (bęben) pośredni z gumowym obciągiem, który przenosi ją z kolei na zadrukowywane podłoże. Można zmieniać na maszynie liniaturę rastra (od 145 do 230 lpi) i nasycenie poszczególnych barw.
Z jakich względów ta technologia jest lepsza od klasycznego off-setu? Klient może kontrolować druk bezpośrednio na maszynie. Można zmieniać profile zakodowanych cyfrowo barw. Obraz powstaje na jednym bębnie (cylindrze formowym) o właściwościach elektrostatycznych, w kolejnych barwach składowych, przez co unika się trudności z pasowaniem kolorów w drukowaniu czy zjawiska mory. Farba jest całkowicie przekazywana z cylindrów na zadrukowywane podłoże bez częściowego pozostawania, charakterystycznego dla tradycyjnych systemów offsetowych. Kolejne farby są szybko nakładane na zadrukowywane podłoże. Farba na odbitce nie musi wysychać (w powszechnym rozumieniu) po przejściu przez maszynę - cylinder z obciągiem gumowym pracuje tu w temperaturze 130oC, więc farba utrwala się od razu po nałożeniu. Poza tym farby w tej maszynie się nie marnują. Ich pozostałości, niewykorzystane przy drukowaniu, są zbierane przez rakiel i po oczyszczeniu używane ponownie.
Przeszkoda
Poważnym dla nas problemem jest internet. Wydawało mi się, że mając jedyną taką maszynę w Polsce (maszyny Indigo są jeszcze w Krakowie i w Szczecinie, ale nasza jest najnowocześniejsza), będę przyjmował zamówienia przede wszystkim siecią. Niestety, po paru miesiącach starań okazało się, że tutaj, w Laskach, na razie nie da się zainstalować złącza poza modemem telefonicznym.
Klienci
Jesteśmy do dyspozycji klientów prawie 24 godziny. Mogę się pochwalić tym, że niektórych klientów mam od 15 lat. Zdarzają się nam błędy i pomyłki, jak wszystkim, ale klienci się nas trzymają. Może dlatego, że gdy przychodzi klient, staramy się rozwiązać wszystkie jego problemy, może dlatego, że są zadowoleni z naszych usług, a może po prostu dlatego, że u nas jest sympatycznie.
Na razie drukarnia zakończyła inwestycje. Koncentrujemy się na poszerzeniu wachlarza zleceń, m.in. o drukowanie na folii.
Szukamy klientów. Trafiają do nas dzięki artykułom publikowanym w czasopismach branżowych, dzięki reklamom, pobytowi na targach. Dowiadują się o nas także od Digiprintu. Mamy klientów z różnych stron Polski. Myślę, że będzie przybywać chętnych do zamawiania druków na Platinum, na razie robót jest za mało.
Sukcesy
Dwukrotnie uzyskaliśmy honorowy tytuł "Solidny Partner" ("rzetelny, uczciwy, terminowy") nadawany przez Kapitułę Ogólnopolskiego Programu Promocyjnego "Business Foundation" i Centrum Promocji Biznesu. W 2001 roku zajęliśmy drugie miejsce w ogólnopolskim konkursie "Złotego Gryfa" w kategorii czasopism wielobarwnych, za drukowanie miesięcznika "Polish Market".
Co roku bierzemy udział w turnieju drukarń o Złotą Czcionkę. Co roku tylko kilka drukarń decyduje się na to. Nie musimy zdobywać nagród. Wystarczy, że jury nie odrzuca naszych prac i że nie muszę wstydzić się naszych produktów.
spisała Joanna Więckowska
|
|
|
|