|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2004
Grudzień
Kiedy? przedstawiaj?c krótk? recenzj? Traktatu o dobrej robocie Kotarbi?skiego powiedzia?em, ?e to traktat o dobrym robocie. I to by? b??d, bo w ?wietle rozmaitych wspó?czesnych publikacji dotycz?cych sprawno?ci dzia?ania w biznesie, zarz?dzania zasobami ludzkimi i zarz?dzania ca?? reszt?, domniemany podmiot dzia?a? u Kotarbi?skiego jawi si? jako sentymentalny, pe?en wzrusze? nieudacznik i mi?czak. Przy poprzednim zdaniu zawaha?em si?, bo co w?a?ciwie mam na my?li mówi?c „ca?a reszta”? Je?li racjonalnie zarz?dzi si? wszystkim, czym mo?na zarz?dzi?, to nie pozostanie ?adna reszta. Ba, je?li zostanie, to b?dzie tylko dowodem z?ego zarz?dzania.
Zarz?dzanie czasem jest dziedzin? szczególnie wa?n?. Jak m?drze pisze Lothar J. Seifert (autor ubieg?orocznego bestselleru „Upro?? swoje ?ycie”, popularnego szczególnie w Niemczech), „Czas to nie tylko pieni?dz. Czas jest du?o wi?cej wart ni? pieni?dze. Czas jest porównywalny z samym ?yciem”. I dalej poucza, jak robi? karier? i zarabia? coraz wi?cej pieni?dzy. A przecie? narzuca si? pytanie, czemu po?wi?ca? czas na zarabianie pieni?dzy, skoro zarobione pieni?dze s? mniej warte ni? czas na ich zarabianie po?wi?cony? Na tak postawione, wydaje si? uzasadnione, pytanie autor nie odpowiada. Pewnie nie ma czasu, zaj?ty planowaniem i robieniem kariery.
Seifert porównuje warto?? czasu z warto?ci? ?ycia samego, lecz porównanie to jest s?abe. W istocie czas ?ycia jest ?yciem i ju?, bez ?adnych porówna?. Czas i ?ycie mog? by? zmarnowane na wiele sposobów, nawet na robienie kariery.
|
Planowanie czasu pracy powinno uwzgl?dnia? „po?eraczy czasu”. „Po?eracza czasu” rozpoznajemy po tym, ?e zmniejsza on efektywno?? pracy, poniewa? wymaga po?wi?cenia mu czasu. To mi?dzy innymi brak motywacji, oboj?tny stosunek do pracy. Motywacja do pracy wyk?ada si? jako? tak: jeste? w?asno?ci? firmy i je?eli oddychanie przeszkadza ci w pracy, powiniene? sam, dobrowolnie oddychania zaprzesta?, a je?li nie przestajesz, to wstydzi? si? powiniene?. ?adnych pogaw?dek, ?adnych telefonów, ?adnego zapatrzenia si? w ?cian?. W?a?ciwie w dobrej firmie powinny by? zlikwidowane ubikacje, pokoje socjalne, umywalki, lustra. To nie jest ?art.
Pewna firma us?ugowa dzia?aj?ca na terenie ca?ego kraju stosuje tak? praktyk?: pracownik ma p?ac? ustawion? na poziomie p?acy minimalnej, czyli wysoko?? rzeczywista zarobków zale?y od innych czynników. Ka?dy pracownik ma firmowy telefon, a nieodebranie tego telefonu oznacza utrat? ca?ej premii. Aha, wa?ne jest to, ?e telefon mo?e zadzwoni? o ka?dej porze dnia i nocy. Pracownik ma podj?? zlecenie serwisowe o siedemnastej, drugiej w nocy, godzina jest niewa?na. Wsiada w s?u?bowy samochód i je?eli w podró?y zjedzie pi??set metrów z trasy do klienta, traci ca?? premi?. Samochody s? monitorowane przez system GPS. Je?eli pracownik nie ma koniecznych do wykonania us?ugi materia?ów, bo klient nie umia? powiedzie?, co si? zepsu?o, to pracownik jedzie z us?ug? na w?asny koszt, poza czasem pracy i, oczywi?cie, traci premi?. Czy firma ta jest wrednym wyj?tkiem, czy mo?e ci?nienie konkurencji jest tak du?e, ?e tylko nieludzkie warunki pracy umo?liwiaj? przetrwanie na rynku? W?a?nie, inna firma dzia?aj?ca w tej bran?y zabierze pracownikowi co? jeszcze, chocia?by urlop, i ona przetrwa. Jeszcze inna firma odbierze premi? za zwolnienie lekarskie. Nikt pod?y by? nie chce, a musi. Takie s? regu?y gry.
I dobrze, kto? powie, nareszcie Polacy naucz? si? pracowa? tak, jak pracuje si? w wolnym ?wiecie. Sko?czy?a si? zdeprawowana socrealistyczna bumelka. Tylko gratulowa?.
Wró?my do zarz?dzania czasem. Mo?na spróbowa? rzeczywi?cie powa?nie i z namys?em zaplanowa? czas, pami?taj?c, ?e jest to plan ?ycia, a nie plan pracy. Mo?e w tym planie by? miejsce na karier?, czemu nie. Mo?e by? czas na prac?, ale wszystko jest kwesti? miary. Czy dwana?cie godzin na dob?, czy tylko osiem, czy a? czterna?cie i wi?cej. Pewna dziewczyna chwali?a si?, ?e zrobi?a remont w domu i jest teraz ?licznie, ale kiedy zapyta?em, jaki kolor maj? ?ciany w pokoju dziennym, nie umia?a odpowiedzie?. Wraca do domu spa?, a poza tym pracuje.
W tym planie musi by? czas na spotkanie z przyjació?mi. Oni odejd?, je?li si? nie zadba o ich obecno?? w naszym ?yciu. Powinno by? miejsce na spotkanie z lud?mi, których kochamy. Oni odejd? zanim si? spostrze?emy i nic nie pomo?e ?wieczka postawiona na kamieniu. A i dzieci dorastaj? naprawd? szybko.
Umówmy si?, ?e ?wi?ta Bo?ego Narodzenia to czas, który wszyscy maj? zaplanowany tak samo, jako czas w?asny prywatny, i nikt w tym czasie nie b?dzie si? ?ciga? w osi?ganiu lepszych wyników w pracy. Cho?... mo?e w?a?nie teraz ten, no ten, wiadomo który, siedzi przed komputerem i sporz?dza projekt, dzi?ki któremu oka?e si? lepszy.
Andrzej Ku?mierczyk, psycholog
|
|
|
|