|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2004
Listopad
Rzemieślnik introligator - zawód czy powołanie
|
Oprawy wtórne książek zabytkowych lub wartościowych
Odradzający się zawód introligatora to piękna profesja, wymagająca miłości i pasji do książek i sztuki. Podkreślam: wymagająca, ponieważ pochłaniająca wiele czasu i bardzo angażująca umysł, a czasami niewdzięczna, gdyż cena oprawy rzadko jest adekwatna do zaangażowanych sił i środków. Ale po kolei.
Dobry introligator jest niekiedy nazywany lekarzem książki i rzeczywiście często nim bywa. Najpierw jest diagnoza, czyli ocena stanu zniszczeń bloku książkowego, ubytków stron, szycia, rozpoznanie wcześniejszej technologii wykonania oprawy, ocena stanu zachowania okładzin. Potem następuje druga faza: rozebranie woluminu, jego czyszczenie, uzupełnianie ubytków. Podczas fazy pierwszej i drugiej introligator podejmuje wiele decyzji odnośnie formy nadawanej powtórnej oprawie. Często jest tak, że rozszycie bloku przyniosłoby więcej szkody niż pożytku, gdyż każda ingerencja niesie ze sobą dodatkowe rozdarcia warstewki kleju, bibułki itp. Dlatego też zdarza się, że blok jest tylko wzmacniany dodatkowym szyciem kilku pierwszych i kilku ostatnich składek, ewentualnie w miejscach pęknięcia nici.
|
Przy formowaniu bloku musi być znany już cały projekt końcowy oprawy, zarówno od strony plastycznej, jak i technologicznej, gdyż przed szyciem musimy wiedzieć, jakie zastosować wyklejki i jak je wszyć (sposobów konstrukcji wyklejek i ich wszywania jest co najmniej kilkanaście). Dobór odpowiedniej wyklejki wyznacza trwałość połączenia bloku z okładziną, a także otwieralność bloku i jego ochronę. Do cennych woluminów z dawnych wieków najczęściej stosuje się na przykład wyklejkę konserwatorską, która składa się z kilku kart papieru bezkwasowego (najlepiej czerpanego, bawełnianego, stosunkowo cienkiego). Chodzi o to, by niebezpieczne związki chemiczne lub insekty, nim „dobiorą się” do bloku książki, musiały pokonać dodatkową przeszkodę w postaci wielokartkowej wyklejki.
Po wybraniu i przyszykowaniu wyklejki musimy zdecydować się na rodzaj szycia, na to czy szyjemy na sznurki, czy na taśmy, potem – na jakie, jakim ściegiem i w końcu jakimi nićmi. Odpowiedzi na te pytania wyznaczają nam rodzaj oprawy i wyokrąglenia, często też oporkowania bloku.
Najszlachetniejszą formą oprawy jest oprawa organiczna, czyli – jak w średniowieczu – budowanie oprawy na bloku książki, szycie jej na zwięzy, przymocowywanie desek bądź sklejonych tektur do bloku i zaciąganie całości naturalnie wygarbowaną skórą, najlepiej kozią lub cielęcą.
Prostszą formą oprawy organicznej jest oprawa zaciągana. Jest ona także budowana na bloku, lecz ma odrębną kartonową grzbietówkę. Jest stosowana zarówno do książek współczesnych, jak i do starodruków.
Najmniej cenioną przez bibliofilów i wszystkich innych miłośników i znawców książek jest oprawa teczkowa. Znamy ją z powszechnych współcześnie opraw złożonych, popularnie zwanych twardymi. Blok i okładka są w tym wypadku konstruowane osobno i na koniec łączone w całość.
Są oczywiście jeszcze oprawy proste (tzw. miękkie), kartonowe, inaczej nazywane broszurowymi. Są to oprawy tymczasowe lub stosowane do małowartościowych woluminów i nie będziemy się tu nimi zajmować.
Po wykonaniu bloku i okładzin introligator przystępuje do zdobienia oprawy. Tu musi się wykazać znajomością choćby podstaw historii sztuki oraz kompozycji i umiejętnie tę wiedzę wykorzystać, aby przy użyciu delikatnych zabiegów nadać woluminowi lekkość, wdzięk, nową jakość, a nie przesadzić używając zbyt wielu ozdobników, często nie z epoki. Mistrzostwem jest odpowiednio dobrać zdobienia do treści książki, tak aby nie „przedobrzyć” i nie „przegadać” oprawy.
Zdobienie oprawy zaczynamy od doboru kolorystycznego wyklejek, barwienia lub malowania bloku, doboru przyklejanej bądź wszywanej kapitałki, tasiemek. Potem następuje wybór materiałów i decyzje co do zdobienia okładek.
Sposobów zdobienia okładek jest nieskończenie wiele i ogranicza nas jedynie wyobraźnia, umiejętności, a czasami też zasobność portfela klienta lub jego gust – a z tym się raczej nie dyskutuje. Jednak prawdziwy bibliofil, gdy już nabierze zaufania do swojego „oprawcy”, najczęściej daje mu wolne pole do popisu.
Czysta okładzina jest jak tabula rasa, można na niej zrobić wszystko, jednak pamiętajmy: konieczny jest umiar.
Najbardziej znane i powszechnie stosowane zdobienia opraw to tłoczenia. Tu wyróżniamy te najbardziej „rasowe” – ślepe, ale także tłoczenia 22-karatowym złotem na podkładzie z białka jajka kurzego i popularne w ostatnich czasach tłoczenia folią. Okładziny można też zdobić poprzez intarsje, malowanie, odciskanie form, sitodruk, haft itp. Najbardziej kosztowne są oprawy klejnotowe, zarówno te z wpuszczanymi kamieniami szlachetnymi, jak i te z całych blach srebrnych lub złotych. Jednak tego typu oprawy są najczęściej zakładane na oprawę w tkaninę i mniej służą książce, a bardziej jej posiadaczowi.
Pisałam na początku, że introligatorstwo to profesja wymagająca. Jest tak naprawdę, bo introligator to zlepek wielu zawodów. Dobry „oprawca” musi być biegły w zawodzie papiernika, stolarza, metaloplastyka, grawera, a nawet złotnika, garbarza, plastyka, historyka sztuki, literaturoznawcy, antykwariusza, a także... introligatora i szkatulnika – bo dobra oprawa wymaga futerału lub pudełka dla zabezpieczenia owocu tak wielu godzin poświęconych ochronie słowa pisanego. Mimo wszystko warto tę przygodę przeżywać wciąż na nowo, bo nie ma dwóch jednakowych książek. Zawsze uczymy się czegoś nowego.
Dominika Świątkowska
|
|
|
|