|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2002
Październik
Ochrona książki przed zniszczeniem - rady dla bibliofilów. Część II
|
|
KsiŃżka towarzyszy człowiekowi już od wielu wieków. Jej formę, jaką znamy obecnie, datuje się na II w. Nazywana była kodeksem. Pojawił się wtedy plik kart umieszczony między twardymi okładkami. Wcześniej teksty zapisywano zwykle w zwojach. Papier, który jest dla nas tak oczywisty, kiedy myślimy o książce, pojawił się w Europie dopiero w XII w.
|
Z zawodu jestem konserwatorem książek i dokumentów, i na co dzień mam styczność zarówno z oprawnymi rękopisami z XVI w., wczesnymi drukami, jak i z produkcją XIX-wieczną. Dla konserwatora zmiany, jakie zachodziły przez stulecia w dziedzinie introligatorstwa czy technologii papieru, nie są teorią, ale odczuwalną w wyglądzie i w dotyku rzeczywistością, determinującą przebieg prac konserwatorskich w praktyce, przy konkretnym obiekcie. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla wielu użytkowników-czytelników książka z lat pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych XX w. jest już książką starą. To przekonanie utrwala jej wygląd - pożółkły, łamliwy papier, luźne karty, odpadające okładki. Tymczasem książki z XV w. czy późniejsze często zachowały się w lepszej kondycji. Papier jest biały, mocny, przemyślany układ druku, okładki oprawione w skórę - wszystko to powoduje, że obcowanie z nimi jest przeżyciem estetycznym, dotykaniem świadka historii.
Przyczyny zniszczeń książek tkwią zarówno w materiale, z którego są one zbudowane (papier, tektura, deski, skóra itd.), jak i w tym, co dzieje się z książką na zewnątrz (warunki przechowywania, częstotliwość użytkowania, katastrofy - powodzie, pożary, wojny).
Wewnętrzne przyczyny przyspieszonego starzenia się książek
Przeciętny czytelnik sięgający po książkę, podobnie jak urzędnik sporządzający dokumenty, nie zdaje sobie na co dzień sprawy, że informacje, z których korzysta czy które tworzy, mają charakter materialny. Dopiero zniszczenie podłoża, na którym je zapisano, prowadzące do utraty zapisu, powoduje szok i refleksje nad tą stroną „życia” książki.
Od wielu stuleci materiałem pisarskim naszej kultury jest papier. Od ponad 700 lat jest produkowany w Europie. Przez wieki zmieniała się technologia jego wytwarzania. Każda zmiana spowodowana była usprawnieniem produkcji i prowadziła do pojawienia się nowej jakości papieru.
Jak wiadomo, papier powstaje w wyniku osadzania się na sicie zawiesiny wodnej włókien roślinnych. Głównym ich składnikiem jest celuloza. Z perspektywy XXI wieku łatwo już nam ocenić trwałość i jakość produkowanych dawniej papierów. U podłoża długowieczności papieru leży skład włóknisty. W Polsce aż do połowy XIX wieku produkowano papier z lnianych szmat, w krajach bardziej rozwiniętych przemysłowo już na początku XIX wieku sięgnięto po nowe surowce. Po wielu próbach zdecydowano się na ścier drzewny. Do dziś jest to dominujący surowiec papierniczy. Porównanie książek drukowanych na papierach obu typów wypada zdecydowanie na korzyść papieru dawnego, produkowanego do początku XIX w. Masa szmaciana, rozdrabniana i mielona w sposób zróżnicowany w ciągu wieków, niewymagająca dodatków uszlachetniających, jest masą o dłuższych włóknach, co po kilku wiekach objawia się tym, że papier nadal jest biały i mocny, wolno się starzeje. Papiery ze ścieru drzewnego szybko żółkną, a nawet brunatnieją, stają się kruche, rozpadają się w rękach.
Przyczyna przyśpieszonego starzenia się papieru drzewnego tkwi też w odmiennym sposobie produkcji. Aż do XVII wieku proces przygotowania arkuszy wyglądał podobnie. Rozpoczynano od sortowania szmat oddzielając białe do wyrobu szlachetniejszych gatunków. Szmaty cięto i poddawano procesowi gnicia, co powodowało ich zmiękczenie. Tak przygotowany surowiec rozdrabniano mechanicznie w drewnianych stępach - poprzez uderzenia. Otrzymana zawiesina włókien była czerpana na prostokątne sito druciane. Nie dodawano żadnych wypełniaczy. W końcowej fazie produkcji papier zaklejano klejem zwierzęcym, by ograniczyć jego chłonność i nadać mu gładkość oraz sztywność.
Pierwsza zmiana technologiczna nastąpiła w latach 1650-1675. Polegała na dodaniu siarczanu glinowego na etapie zaklejania arkuszy. Dodatek siarczanu glinowego spowodował zwiększenie kwasowości papieru (ok. pH 5,6) i obniżenie jego odporności mechanicznej. Dalsze zmiany w produkcji dotyczyły zwiększenia wydajności poprzez wprowadzenie zamiast stęp - urządzeń mielących, tzw. holendrów (1680 r.). Masa była rozdrabniana bardzo szybko, ale długość włókien uległa zmniejszeniu. Pociągnęło to za sobą spadek wytrzymałości mechanicznej papieru. Następną nowością było wprowadzenie bielenia zabrudzonych szmat za pomocą chloru (1771 r.). Pozwalało to znów podnieść wydajność, lecz nie do końca usunięty chlor powodował szybsze zakwaszenie papieru, czyli przyspieszał jego starzenie się.
W 1799 r. opatentowano maszynę produkującą wstęgę papieru. Wynalazek szybko rozprzestrzenił się - w latach 1803-1823 zbudowano aż 38 takich maszyn. Prawie równocześnie następowały olbrzymie zmiany w przemyśle poligraficznym. Przyspieszenie produkcji spowodowało zainteresowanie nowymi surowcami (technologię pozyskiwania ścieru drzewnego ostatecznie opracowano w 1845 r.) i metodami wprowadzania kleju do masy. Już w 1807 roku opracowano technologię zaklejania papieru w masie przy użyciu kleju żywicowego. Proces ten przebiega jednak w środowisku kwaśnym (pH 4,4-4,7), co znów niekorzystnie odbija się na kondycji papieru.
Papier XIX-wieczny ma skłonność do żółknięcia i łamliwości, a poza tym pojawiają się na nim charakterystyczne plamy o brązowym zabarwieniu. Noszą one nazwę „foxing”. Przyczyna ich powstawania jest niejednoznaczna. Na pewno podstawową przyczyną zmian jest technologia produkcji papieru. Zbadano, że w miejscach przebarwień występują utleniające się cząsteczki żelaza (zapewne skutek rozdrabniania masy w holendrach) oraz pewne gatunki mikroorganizmów. Plamy nie zmieniają powierzchni papieru, przechodzą przezeń w masie. Mają zdolność migrowania przez kolejne sąsiadujące ze sobą karty. Ta cecha upodabnia je do skutków działania mikroorganizmów.
Wszystkie wyżej opisane zmiany technologiczne doprowadziły do tego, że od połowy XIX w. mamy do czynienia z papierem drzewnym, krótkowłóknistym, zawierającym oprócz celulozy towarzyszące jej w drewnie ligniny i hemicelulozy (szybko ulegające rozkładowi na substancje kwaśne), wszystko to zaś zaklejone klejem żywicznym. Większość produkowanych wówczas papierów przeznaczona na druki, szczególnie gazety i książki, już na etapie produkcji skazana była na unicestwienie. Taki sposób produkcji papieru przetrwał z niewielkimi modyfikacjami do naszych czasów i dopiero od kilkunastu lat mówi się o produkcji trwałego papieru maszynowego.
Już w końcu XIX w. bibliotekarze zaczęli narzekać na niską jakość papieru, natomiast w XX w. sytuacja stała się alarmująca - księgozbiory XIX- i XX-wieczne praktycznie rozsypują się w rękach. Od kilkudziesięciu lat w Niemczech, Francji czy Stanach Zjednocznych opracowuje się systemy masowego odkwaszania zbiorów biblio-tecznych i archiwalnych. Jednak żadna z proponowanych metod nie jest idealna. Papier po odkwaszeniu nie robi się mocniejszy, zatrzymana zostaje tylko postępująca degradacja. W Polsce nie istnieje żadna instalacja tego typu, papier jest odkwaszany jedynie podczas indywidualnie prowadzonych prac konserwatorskich. W 1999 r. Rada Ministrów zatwierdziła przygotowany przez zespół ekspertów program rządowy „Kwaśny papier.
Ratowanie w skali masowej zagrożonych polskich zasobów bibliotecznych i archiwalnych”. Program nie doczekał się jednak pieniędzy na uruchomienie.
Bibliofil nie może zatrzymać zniszczeń papieru spowodowanych jego przyspieszonym starzeniem się. Można stosować właściwe warunki przechowywania, ale nie przywróci to tomom dawnego wyglądu. Zabiegi odkwaszające i wzmacniające papier stosowane są obecnie jedynie podczas prowadzonych przez specjalistów prac konserwatorskich nad poszczególnymi tomami.
Oprawa jako czynnik niszczący i jako czynnik chroniący wnętrze książki
Książka jako przedmiot materialny nie jest tworem jednorodnym. Plik papierowych kart przeszyty jest nicią, drutem lub po prostu sklejony. Na grzbiecie występują dodatkowe warstwy kleju utrzymujące jego kształt. W starych książkach składki doszywano do sznurków, taśm płóciennych, pasków skórzanych czy pergaminowych. Dalej mamy okładki: z drewna, tektury, z klejonych warstwami kart makulatury (rękopiśmiennej i drukowanej). Okładki z kolei obciągnięte są skórą, papierem, pergaminem, płótnem. Wszystkie te materiały połączono w całość klejem pochodzenia roślinnego, zwierzęcego, a od XX w. syntetycznym. Każdy z tych materiałów odmiennie reaguje na zmiany wilgotności otoczenia, szybciej lub wolniej ulega rozkładowi mikrobiologicznemu, w różnym tempie się starzeje. Różna jest też podatność na uszkodzenia mechaniczne. Ma to istotny wpływ na stan zachowania książki. Jak zachowują się te różne materiały połączone ze sobą w jedną całość, można zaobserwować w wielu polskich bibliotekach i archiwach przechowujących stare księgi. Większość naszych księgo-zbiorów i akt zniszczono w trakcie długotrwałych działań wojennych - potopu szwedzkiego (XVII w.) i obu wojen światowych (XX w.). To, co pozostało, w dużej części nosi ślady przetrzymywania w nieodpowiednich warunkach.
Skutki zalania książki
Konserwator starodruków w Polsce przeważnie widuje księgi brudne, często bez okładek, lub w okładkach zdeformowanych, odartych z okleiny, bez grzbietów, z zaciekami biegnącymi do wnętrza bloku, ze śladami wzrostu mikroorganizmów widocznymi po otwarciu książki, przeważnie tuż przy okładkach. Zniszczenia takie powstają podczas dużego zawilgocenia lub zalania książki. Naturalne kleje pęcznieją, a okładki, wykonane z grubych, wielowarstwowych materiałów, długo oddają nadmiar wody. Jak pisałam wcześniej, są to znakomite warunki do życia dla drobnoustrojów i owadów. Najdłużej książka jest mokra przy okładkach, dlatego tam mikroorganizmy robią najwięcej szkód. Ich pożywką jest najpierw spęczniały klej, potem zaś rozmoczony papier, skóra, pergamin. Po wysuszeniu skóra i pergamin kurczą się, zatracając początkowy kształt i elastyczność. Część materiałów okleinowych odspaja się, jest podatna na uszkodzenia mechaniczne. Okładki odstają od bloku, całość zatraca kształt nadany przez introligatora. Oprawa przestaje być ochroną dla tekstu umieszczonego w środku. Blok książki łatwo odspaja się od okładek, wysuwa się, nie chronione brzegi kart łatwo brudzą się i ulegają uszkodzeniom mechanicznym. Niszczące strukturę papieru i skóry drobnoustroje, które rozwinęły się podczas zawilgocenia książki, mogą przenosić się na inne tomy, by w sprzyjających okolicznościach rozpocząć swoją destrukcyjną działalność.
Książka na półce
Jest sprawą bezdyskusyjną, że brak lub utrata oprawy doprowadzają książkę do powolnego zniszczenia. Powodem rozchwiania oprawy, osłabienia jej budowy i wypadania bloku książki może być niefrasobliwość w ustawianiu tomów na półce. Wszystkie tomy powinny stać na półce prosto. Książki, szczególnie grube, ciężkie tomy, nie mogą na sobie ukośnie leżeć. Po kilku miesiącach w takiej pozycji książka jest trwale zdeformowana, a połączenie bloku z okładkami bardzo nadwerężone. Przechowywanie jej później we właściwej pozycji nie spowoduje cofnięcia zmian, które już nastąpiły.
Okładka rzemieślnicza i wydawnicza
Przyzwyczajeni jesteśmy do książki w masowo wyprodukowanej, twardej lub miękkiej okładce. Historia okładki wydawniczej ma dopiero około 150 lat. Wcześniej, do początku XIX wieku właściciele książek sami oddawali je do oprawy u introligatora. Książki kupowano luźno zszyte, oklejone papierową lub kartonową okładką. Dopiero w XIX wieku wraz z rozwojem poligrafii pojawiła się okładka wydawnicza. Prace wykonywane wcześniej ręcznie - zmechanizowano. Przedtem książka w całości były wytworem rzemieślniczym, a oprawa zależała od umiejętności introligatora. Przy oprawie niektórych książek popełniano błędy technologiczne. Zbyt mocne zaciąganie nici w czasie szycia ręcznego powodowało z biegiem lat wyginanie się grzbietów do środka. Szafowanie klejem powodowało ciemnienie klejonych fragmentów i inwazję owadów. Zbyt małe okładki przyczyniały się do niszczenia brzegów kart. Czasem zbyt duże usztywnienie grzbietu uniemożliwiało dobre otwieranie się bloku - książka pękała w grzbiecie. Trwałość oprawy zależała od staranności wykonywanych prac oraz od jakości użytych materiałów.
Okładka wydawnicza początkowo naśladowała okładkę introligatorską. Na grzbietach wytłaczano sztuczne zgrubienia imitujące zwięzy, czarny groszkowany papier udawał skórę, oprawę upiększano złoceniami. Jednak trwałość takiej oprawy była mniejsza.
Metalowe elementy oprawy
Charakterystyczną cechą dawnej książki jest obecność elementów metalowych na oprawie. Okucia chroniły rogi ksiąg (szczególnie dużych, ciężkich), zaś wystające guzy chroniły okładkę przy przesuwaniu całej księgi po stole. Jednak nawet takie tomy czasem przechowywano na półce. W trakcie przechowywania na półce wraz z innymi, młodszymi tomami, uszkadzały je przy przesuwaniu.
Blok książki może być utworzony poprzez szycie nicią, a od XX w. drutem, zszywkami. To również ma znaczenie, jeśli chcemy przechowywać tego typu książki. Przy zmianach wilgotności elementy metalowe korodują, a rdza zaczyna przechodzić na papier powodując nieodwracalne ubytki. Należy o tym pamiętać przechowując swoje archiwa domowe - przed odłożeniem dokumentów należy usunąć spinacze i zszywki.
Miłośnicy książek i właściciele domowych archiwów nie mogą wprawdzie całkowicie zahamować szkodliwych procesów stopniowo niszczących ich zbiory, ale wykazując właściwą dbałość mogą te procesy przynajmniej spowolnić.
Bibliografia
1. B. Zyska, Ochrona zbiorów bibliotecznych przed zniszczeniem. T.2: Czynniki niszczące materiały w zbiorach bibliotecznych, Katowice 1993.
2. B. Zyska, Nad trwałością papierów drukowych, Katowice 1993.
3. J. Dąbrowski, J. Sinarska-Czaplicka, Rękodzieło papiernicze, Warszawa 1991.
4. Notes Konserwatorski nr 5 (Biblioteka Narodowa), O trwały papier, Warszawa 2001.
5. Kwaśny papier. Zagrożenie zbiorów bibliotecznych i archiwalnych, red. T. Łojewski, Z. Pietryk, Kraków 2001.
|
|
|
|