|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2005
Listopad
Grzbiet książki ma dwie warstwy: wewnętrzna stanowi łączenia grzbietu, zewnętrz-na jest dekoracyjno-informacyjna. Współgranie obu warstw decyduje o otwieralności woluminu. W artykule omówiono cechy połączeń i zdobień oraz sposoby formowania charakterystycznych grzbietów opraw.
Po złamaniu arkusza otrzymamy składkę. Jej złam staje się grzbiecikiem. Kiedy połączymy grzbieciki składek, uzyskamy grzbiet wkładu, który zakrywa grzbietówka okładki. Introligator formuje grzbiet także z kartek, które zakleja lub zszywa przez wierzch, a następnie przykleja okładkę kartonową. Tak czy inaczej, formowanie grzbietu wynika z budowy wkładu i okładki.
Konstrukcja grzbietu raz jest złożona, jak w oprawie gotyckiej, innym razem prosta, jak we współczesnej oprawie przylegającej. W pierwszym przypadku grzbiet łączą nici i ścięgna, w drugim – błona klejowa. Różnorodność formowania grzbietu oprawy nie daje nam jednoznacznej jego definicji. Bo czy można nazwać grzbiet wkładu grzbietem oprawy? Co stanowi go w oprawach łączonych bocznie? Czy spiralę w kołonotatniku też można określić jako grzbiet? Postaram się udzielić odpowiedzi na te pytania w dalszej części artykułu.
|
W europejskiej tradycji introligatorstwa grzbietem oprawy były łączenia zwięzów wykonane z rzemieni i nici. Potem introligatorzy zaczęli zakrywać zwięzy wkładu płatem skóry, który dzisiaj nazywamy oklejką grzbietową. To ją z czasem zaczęto uznawać za właściwy grzbiet oprawy, co zgadza się z obecną podręcznikową definicją grzbietu: „w oprawie powierzchnia grzbietu okładki stanowi grzbiet oprawy”[1]. Z kolei w oprawach łączonych bocznie (przez wierzch) grzbiet jest częścią bryły wkładu, a jego konstrukcją stają się wiązania ozdobnego sznurka. W kołonotatniku – oprawie specjalnej, spirala łączy ze sobą zarówno kartki wkładu, jak okładziny. W tej oprawie specjalnej „część spirali jest grzbietem”[1]. Powyższe trzy przykłady pokazują, jak różne konstrukcje może mieć grzbiet oprawy i jakim modom może ulegać.
Konstrukcja grzbietu
Aby zobaczyć konstrukcje grzbietów, wystarczy udać się do działu starodruków biblioteki lub muzeum. Wiele woluminów ukaże nam swoje wnętrza za sprawą ubytków oklejek na ich grzbietach. Oglądanie inkunabułów i starych ksiąg ukaże techniki formowania grzbietów. Jest to ważne, gdyż żadna ilustracja nie pokaże w pełni ich konstrukcji.
Ocalałe oprawy koptyjskie z V wieku ujawniły swoją konstrukcję. Jak pokazuje P. Needham, sznurki do wiązania składek kodeksów przewlekano przez płat skóry, stanowiący grzbietówkę okładki[2]. Następnie wprowadzało się ścięgna przez otwory w deskach okładki; od krawędzi zewnętrznej pod kątem ku wnętrzu (rys. 1).
Koptyjska technika oprawy książek wpłynęła na średniowieczne metody formowania grzbietu oprawy w Europie. Z obszaru Niemiec pochodzą XII-wieczne kodeksy[2], których grzbiet jest jednocześnie grzbietem wkładu. Składa się on z dwóch podwójnych zwięzów. Koptyjski introligator przewlekał rzemienie zwięzów przez otwory w desce, potem czopował je kołeczkami.
Charakterystyczną cechą grzbietów w oprawach wykonywanych w niemieckich warsztatach introligatorskich średniowiecza były garby. Natomiast oprawy wykonywane w kręgu kultury grecko-bizantyjskiej – na górze Athos, w Turcji i Rosji – miały grzbiety zupełnie gładkie. Z końcem XV i w XVI wieku gładki grzbiet oprawy, jak podaje A. Lewicka-Kamińska, formowali także introligatorzy włoscy[3]. Ściegi zszycia chowali częściowo w nacięcia robione piłką w grzbiecikach składek, a pola między lekko wystającymi ścięgnami wyrównywali kawałkami skóry (rys. 2).
W czasach ksiąg o grzbiecie gładkim i z garbikami introligatorom zdarzało się także przewlekać sznurki ściegów na powierzchnię grzbietu. Przykłady takich opraw zachowały się w zbiorach austriackich [4]. Ich grzbiety ukazują ścieg łańcuszkowy, powstały w wyniku przeszywania przez pergamin oklejki i ażurowy pasek grubej skóry.
Grzbiet gładki, z garbikami czy ściegiem (przełom XV i XVI wieku), był zszyty z grzbietem wkładu, co utrudniało otwieralność woluminu. Otwieralność oprawy znacznie poprawiał dopiero wynalazek „grzbietu wolnego”. Introligator nie łączył już grzbietu wkładu z grzbietem okładki. Pozostawiał między nimi wolną przestrzeń, co zawsze ułatwiało otwieralność woluminu (rys. 3).
Jednym z udoskonaleń takiego grzbietu było jego usztywnienie zwijką w tunelu grzbietu wolnego (rys. 4). Sprawiała ona, że wkład stawał się stabilny w okładce.
Opracowanie pod koniec XIX wieku oprawy bezszyciowej spowodowało, że konstrukcja grzbietu powstawała najpierw poprzez odkrawanie wkładu z czterech stron. Potem okrojoną gładź wkładu kartkowego poddawano zmechaceniu tarnikiem, a następnie zaklejano klejem z gliceryną. Taka błona klejowa stawała się elastyczna, wypełniała grzbiet i ułatwiała otwieralność (rys. 5).
Ostatnio popularne jest łączenie cienkiego wkładu kartkowego metodą zaciskania metalową listwą o przekroju trapezu. Siła zacisku listwy jest tak duża, że nie da się wyrwać stronic. Zaciskowe łączenie grzbietu oprawy ogranicza jej otwieralność (jak w oprawie łączonej bocznie), bowiem oprawa ma tendencję do samoczynnego zamykania się, czego przyczyną jest brak w grzbiecie grzbiecików składek.
Powierzchnia grzbietu
W dziejach oprawy powierzchnia grzbietu okładki przyjmowała kształt (patrząc od strony kapitałki): płaski, lekko zaokrąglony, zaokrąglony, kształt grzybka (oporka). Na grzbiet stosowano najczęściej karton, introkal, płótno, skórę. Powierzchnię grzbietu introligatorzy dzielili na pola, które następnie dekorowali i zaopatrywali w krótki napis. Potem do grzbietu podzielonego na pola doszywano lub doklejano dolny i górny szyldzik o kształcie prostokąta czy owalu, wykonane z polerowanej skórki lub papieru lakierowanego. Na szyldziku umieszczano przeważnie tytuł ręcznie tłoczony złotem albo naklejkę z ręcznie kaligrafowanym tytułem, a w XIX wieku zaczęto dołączać naklejkę fotoreprodukcyjną. W XIX wieku introligatorzy często drukowali tytuł książki wzdłuż grzbietu, co w następnym stuleciu stosuje się powszechnie. Pionowy układ tytułu na grzbiecie spowodował do dziś nieustające dyskusje wśród introligatorów: czy jest on bardziej czytelny, gdy drukuje się go poczynając od dołu, czy od góry? I tak A. Lemański [5] i L. Bogusławski [6] uważają, że tytuł na grzbiecie powinien być umieszczony w kierunku ku górze, nie ku dołowi. Obecnie tytuły na grzbietach drukowane są w obu kierunkach.
Grzbiety opraw zabytkowych ksiąg zdobią wyciski tłoków i złocenia o motywach powtarzających się z okładzin. Powierzchnie grzbietów są malowane, nacinane, haftowane. W oprawie srebrnej grzbiet stanowi blaszaną rynienkę połączoną zwykłymi zawiasami z blaszanymi okładzinami. Jeżeli występują na grzbiecie naturalne lub sztuczne zwięzy, introligatorzy tłoczą je, używając filetów o wzorach: kropkowych, plecionkowych, perełkowych, wężykowych, wiązowych, końcowych [6]. Wśród tłoczeń można znaleźć nawet introligatorską sygnaturę lub superekslibris napisowy. Wiele szczegółowych informacji na temat konstrukcji i dekoracji powierzchni grzbietu znajdzie czytelnik w katalogu wystawy „Oprawy polskie” [7], do którego lektury zachęcam.
Tymczasem przyjrzyjmy się podziałom powierzchni grzbietu na pola. W naszej literaturze o oprawach mamy broszurę mistrza introligatorskiego Zdzisława Szafranka, poświęconą wzorowej introligatorni z lat 30-tych[7]. Celem zaproponowanej przez Szafranka metody podziału grzbietu jest poprawienie jego estetyki. Autor publikacji zauważa, że wśród introligatorów panuje duża swoboda dzielenia pól tytułowych na powierzchni grzbietów okładek. Jeśli introligator zakreśla pole tytułowe dowolnie, „to nie mamy jeszcze do niego pretensji”, jak pisze Szafranek, „ale gorzej z takim, który stosuje «swoje» podziały”. Autor uważa, że przy ustalaniu wielkości pola tytułowego (w stosunku do wysokości grzbietu) należy brać pod uwagę dwa kryteria, a mianowicie: trzeba ułożyć w polu tytułowym cały tytuł oraz zachować jego estetykę.
Punktem wyjścia dla koncepcji Szafranka jest podział grzbietu stosowany przy półskórku ze zwięzami, bez względu na ich liczbę. „Dla lepszej zrozumiałości” – twierdzi Szafranek – „posługiwać się będziemy podziałem grzbietu na pięć pól”. Rysunek 6 przedstawia pęk prostych, a w nim dwie linie równoległe. Jeżeli jedna z nich jest podzielona na równe odcinki, to i druga także. W ten sposób na podstawie podobieństwa trójkątów można podzielić każdą dowolną wysokość książki na równe części. Stosowanie zaproponowanych przez Szafranka podziałów grzbietu przyśpiesza odczytywanie napisów na grzbietach, co uświadamiamy sobie dopiero wtedy, kiedy na ich powierzchniach szukamy tytułu.
Grzbiet oporkowy
Najpiękniejsze współgranie warstwy zewnętrznej i wewnętrznej grzbietu znajdziemy w tak zwanym grzbiecie oporkowym (rys. 7). Jego nazwa pochodzi od oporu, jaki wywołują grzbieciki składek podczas ich zaprasowywania w prasie belkowej. Pod wpływem nacisku grzbieciki składek układają się po łuku na całej długości wkładu. W przekroju grzbietu mają one kształt grzybka. Następnie oporek formuje się młotkiem lub maszynowo.
Jeżeli do grzbietu oprawy oporkowej introligator zastosuje naturalne lub sztuczne zwięzy, grzbiet zyskuje na estetyce, a jego funkcjonalność wzrasta. Także uformowanie kapitałki po łuku grzbietu podkreśla elegancję bryły książki. Całość leżącego woluminu prezentuje się jako najbardziej klasyczna forma oprawy książki. Jej piękno podkreśla zaokrąglona grzbietówka, rowek i układ kartek w palemkę przy kapitałce. Należy jednak sądzić, że w przyszłości podwyższenie jakości papieru, nici, kleju, oklejki niewątpliwie będzie miało jeszcze większy udział w formowaniu grzbietu oporkowego. Jak na razie grzbiet oporkowy nie ma rywala wśród grzbietów książek.
Andrzej Nowicki
Literatura
1. Introligatostwo przemysłowe, red. M. Tyszka, K. Czaplejewicz, Warszawa 1992, s. 14, 15, 212.
2. P. Needham, Twelwe of Bookbinding 400–1600, Nowy Jork 1980, s. 7, 8, 59.
3. A. Lewicka-Kamińska, Renesansowy księgozbiór Mikołaja Czepla w Bibliotece Jagiellońskiej, Wrocław 1956, tabl. 13, 19.
4. H. Paulhart, Kettenstich- und Langsticheinbande aus Spital am Pyhrn, [w:] Gutenberg-Jahrbuch, 1968, s. 299.
5. A. Lemański, Prawidłowy układ tytułu na grzbiecie, 1932, s. 177.
6. L. Bogusławski, Korekta drukarska i wydawnicza, Warszawa 1967, s. 93.
7. Oprawy polskie, katalog wystawy, Warszawa, Pałac Krasińskich 1987.
8. Z. Szafranek, Bilans 10 lat pracy 1927–37 nad organizacją wzorowej introligatorni, Warszawa 1937.
9. F. Dubrawski, Introligatorstwo w szkole, Lwów 1934, s. 13, 18, rys. 28, 42, 112.
|
|
|
|