|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2002
Grudzień
|
Pamiętasz? Miałeś wtedy cztery, może pięć lat. Za oknami śnieg tłumiący wszystkie dźwięki pada wielkimi płatkami. Tam biała cisza, a w domu zaczął się niezwykły ruch. Wszystko się sprząta, myje. Powoli wyłania się odświętny obraz domu. Podłogi lśnią nowym blaskiem, stół przykryty białym obrusem. Tata sadowi choinkę w stojaku, wyjmuje ozdoby z głębi szafy i dekoruje drzewko. I nagle cud. Zapalają się lampki i cały pokój zmienia się we fragment zaczarowanego świata, o którym czytała mama na dobranoc. Mama krząta się w kuchni. Potrawy, których nigdy przedtem nie było. I piecze się ciasto. Później rodzice pięknieją w odświętnych ubraniach. Wigilia. Czasem przy stole zjawiają się dziadkowie, ciocie i wujkowie. Ludzie są mili i uprzejmi, składają sobie życzenia, łamią się opłatkiem. A jeszcze później leżysz w dopiero co zmienionej pościeli. Zanim zaśniesz przytulając swojego misia, przez uchylone drzwi słyszysz rozmowy dorosłych dobiegające z sąsiedniego pokoju. Nie rozumiesz słów, ale wiesz, że oni lubią się i mówią miłe rzeczy. Wpada trochę światła i czujesz, że wszystko jest w porządku, wszystko jest dobrze, wszystkie rzeczy są na miejscu. Może nie pamiętasz tego po kolei, może zostały tylko niektóre klisze z tamtego dnia i wieczoru. Przypomnij sobie zapachy. Pachnie pasta do podłogi, a z tym zapachem miesza się zapach jedzenia, zapach makowca, czystej pościeli. A wszystkie te wonie są inne, bo przyprawione wonią żywicy. Zapach świąt. Przypomnij sobie te uczucia, które przeżywałeś przed snem. Było ciepło, spokojnie, bezpiecznie, podniośle. Czułeś, że kochasz i jesteś kochany. Znajdź to doświadczenie.
|
Dobrze jest przerwać codzienną gonitwę i zatrzymać się na chwilę. Warto rozejrzeć się wokół i zobaczyć miejsce, w którym żyjesz i ludzi, z którymi dzielisz swoje życie. Patrząc przez chwilę oczami dziecka i dając sobie prawo do tych uczuć, do uczuć przeżywanych w czasie pierwszych zapamiętanych świąt, możesz odkryć, jak ważne i wyjątkowe jest to, na co patrzysz. Szczególnie uważnie zwróć się do ludzi i może poczujesz, jak bardzo ich kochasz, i jak bardzo potrzebujesz im o tym powiedzieć. Zrób to natychmiast, bo tylko wtedy oni poczują, jak są dla ciebie ważni i będą szczęśliwi ciesząc się twoją miłością. Właśnie w ten sposób będziesz leczył samotność, na którą umiera większość samotnych ludzi. W ten sposób będziesz leczył własną samotność. Nie wahaj się. Jeśli tego nie zrobisz, twoje uczucia przepadną, będą stracone. Święta to dobra okazja, żeby to zrobić.
Są ludzie, którym się nie udało, nie mieli takich doświadczeń. Nie wiedzą, że tak może być, ale przeczuwają, że czegoś zabrakło. Można im podarować to dziecięce doświadczenie, nawet jeśli mają sto lat. Wystarczy zaprosić na wigilię, dać kilka godzin dobrego życia z dobrymi ludźmi.
Pewnego razu na mojej wigilii znaleźli się ludzie, którzy różnili się prawie wszystkim. Byli protestanci z Finlandii, muzułmanie z Iraku, egzotyczni katolicy z Ameryki Południowej i ateiści. Uczyliśmy się słów i śpiewaliśmy polskie kolędy. Byliśmy razem i razem mieliśmy coś ważnego do zrobienia. Dawaliśmy sobie wzajemnie poczucie tego, jak jesteśmy sobie potrzebni. Łączyło nas coś wspólnego, co mieści się poza postawami, tradycjami, lokalnymi kulturami i wyznawanymi religiami. Poszukiwanie i tworzenie takich więzi sprawia mi szczególną radość. Powoduje, że jestem bogatszy o udział w życiu innych. Jednocześnie czuję, że nie jestem w tym wyjątkowy. Wystarczy raz spróbować, a później już dzieje się samo.
Mam taką wizję: dorosłe kobiety i mężczyźni mówią o swoich uczuciach do innych ludzi. Troszczą się o siebie wzajemnie i są uważni. Niczego nie próbują załatwić, niczego nie chcą sprzedać ani kupić z zyskiem. Nie manipulują. Dobrze sobie życzą. Jest wigilia świąt Bożego Narodzenia, albo jakiekolwiek inne święto. Jest grudzień, kwiecień, może sierpień, a oni są dla siebie świątecznie dobrzy. To Nowy Rok, rok ludzi. A wszystko to jest możliwe, bo wystarczy pamiętać swoje pierwsze święta i kierować się tym, czego się wówczas doświadczyło. Pamiętasz?
Andrzej Kuśmierczyk, psycholog
|
|
|
|