|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2003
Kwiecień
Przygotowanie prac do druku wielkoformatowego ink-jet. Część 2
|
Format pliku
Trafny wybór formatu pliku to obok właściwej rozdzielczości podstawowy rodzaj oręża w walce o pogodzenie jakości z niską objętością prac. Mając do czynienia z realizacjami o wielometrowej powierzchni warto przeanalizować kilka możliwych wariantów, wśród których na pewno znajdzie się wyjście pozwalające uniknąć paraliżu nie tylko podczas przygotowania, ale także po stronie drukarni.
Podobnie jak w wypadku samych projektów, także pliki dostarczane drukarni wielkoformatowej jako bezpośredni materiał do wydruku mogą mieć charakter rastrowy (mapy bitowe) lub wektorowy, albo stanowić połączenie obu formatów. Wybór właściwej wersji zależy od projektu i od możliwości drukarni.
|
Formaty otwarte
Wiele drukarń - nie tylko wielko-formatowych - unika przyjmowania prac w tzw. formatach otwartych. Mamy tu na myśli pliki specyficzne dla danej aplikacji (np. CDR) i możliwe do odczytania tylko za jej pomocą. Do druku wielkoformatowego trafiają prace z najróżniejszych programów - oprócz edytorów wektorowych, takich jak CorelDRAW, Adobe Illustrator czy Macromedia Freehand, mogą być to również programy do składu - np. QuarkXpress czy PageMaker, a nierzadko nawet pakiety biurowe czy specjalistyczne oprogramowanie inżynierskie. Nie sposób oczekiwać, że każda drukarnia będzie dysponowała całym tym arsenałem. Istnieje jednak ważniejszy powód tej niechęci. Jako przeznaczone do dalszej edycji, formaty otwarte nie gwarantują uzyskania identycznego efektu podczas otwierania pliku w różnych środowiskach, na różnych komputerach itd. Wystarczy wspomnieć o kłopotach z fontami lub z zamianą tekstów na krzywe, aby zrozumieć, że dostarczanie drukarni prac w formatach otwartych nie leży w naszym interesie (pamiętajmy, że udostępnianie fontów wraz z pracą jest nielegalne!). Nawet jeśli drukarnia deklaruje, że wydrukuje pracę z pliku CDR, postarajmy się przygotować ją w formacie zamkniętym - zwłaszcza gdy współpracujemy na odległość!
Formaty zamknięte
Pliki niezależne od oprogramowania, systemu operacyjnego czy zestawu fontów zainstalowanych w komputerze pozwalają wierzyć, że - jeśli nie liczyć problemów z kalibracją kolorystyczną - operator plotera zobaczy na swoim monitorze dokładnie to samo, co widzi autor projektu.
W wypadku grafiki rastrowej mamy do dyspozycji sporą gamę formatów, ograniczoną jednak często filtrami, w jakie wyposażony jest pracujący w drukarni RIP. Z tego powodu zalecamy posługiwanie się najpopularniejszymi z nich. Jeśli dostarczymy pracę w formacie TIFF lub JPEG, żadna drukarnia nie powinna mieć kłopotów z jej odczytaniem.
W wypadku obiektów wektorowych jedynym formatem o uniwersalnym charakterze jest postscript. Użycie terminu „format zamknięty” ma w wypadku postscriptu charakter umowny, jest to bowiem rodzaj języka, a prace postscriptowe podlegają podczas odczytywania każdo-razowemu procesowi interpretacji. Wybierając ten typ pliku będziemy musieli zdecydować się na dostarczenie pracy w postaci „klasycznego” postscriptowego pliku drukarkowego (PS, PRN) lub EPS-a, albo na wygenerowanie na ich podstawie pliku PDF.
Możliwości drukarni
Druk musi zostać poprzedzony zamianą pracy na ostateczną mapę bitową, reprezentującą plamki atramentu stawiane przez ploter. Można tego dokonać za pomocą sterownika (jak w wypadku zwykłej drukarki) lub za pomocą RIP-a (ang. Raster Image Processor). RIP robi w gruncie rzeczy to samo co sterownik, jednak ma najczęściej znacznie większe możliwości - odczytuje różnorodne formaty i posiada zaawansowane funkcje kształtowania ostatecznego efektu.
Zanim zaczniemy zastanawiać się nad wyborem między mapą bitową i postscriptem, sprawdźmy, jakim oprogramowaniem dysponuje drukarnia. Jeżeli nie posiada ona postscriptowego RIP-a, dostarczanie pracy w postaci pliku EPS czy PDF nie ma sensu. Najczęściej zostanie on przed wydrukowaniem otworzony w umożliwiającym interpretację postscriptu edytorze rastrowym (np. w Photoshopie) i zamieniony na mapę bitową, a następnie przesłany do plotera za pomocą zwykłego sterownika. Warto też pamiętać, że nie każdy RIP jest „z definicji” postscriptowy. W rzeczywistości większość produktów tego typu w dołączanych do ploterów wersjach „OEM” to programy niepostscriptowe, a możliwość obsługi postscriptu uzyskują dopiero po dokonaniu odpowiednich upgrade’ów.
Postscript czy mapa bitowa?
Zalety postscriptu ujawniają się w wypadku prac zawierających drobne szczegóły o charakterze kreskowym (rys. 1) - np. liternictwo czy cienkie linie (projekty inżynierskie i architektoniczne, plany itp.). W naszym poprzednim artykule (nr 1/2003) radziliśmy, aby rozdzielczość prac rastrowych przeznaczonych do oglądania nawet z niewielkiego dystansu nie przekraczała 120-150 dpi. To często za mało, aby zachować dobrą czytelność drobnych tekstów, tymczasem windowanie rozdzielczości skutkowałoby gwałtownym wzrostem objętości plików. Wyobraźmy sobie kalendarz ścienny formatu B1 z dużym zdjęciem i drobnym kalendarium. Postscript, pozwalający zachować wektorowy charakter obiektów jest w tym wypadku idealnym rozwiązaniem: uzyskujemy najwyższą możliwą dokładność tekstu pozostawiając rozdzielczość zdjęcia na poziomie np. 150 dpi. Tego typu wydruki wykonuje się najczęściej precyzyjnym ploterem drukującym atramentem wodnym lub pigmentowym.
A zalety map bitowych? Są one przede wszystkim łatwiejsze w przygotowaniu i bardziej niezawodne. Podczas eksportu na format postscriptowy można popełnić znacznie więcej błędów niż przy ustalaniu parametrów pracy w formacie rastrowym. Odczytywanie postscriptu polega, jak wspomnieliśmy, na interpretacji komend mających charakter języka programowania. Jak każda interpretacja, nie jest to proces w stu procentach niezawodny i może się zdarzyć, że nawet poprawnie przygotowany plik postscriptowy sprawi nam niemiłą niespodziankę - zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę różnorodność stosowanych w drukarniach wielkoformatowych interpreterów postscriptu. Jeżeli tylko możemy, bezpieczniej będzie dostarczyć pracę jako mapę bitową, nawet jeśli zawiera ona liternictwo lub inne kreskowe obiekty większych rozmiarów (rys. 2). Z sytuacją taką mamy najczęściej do czynienia w wypadku dużych wydruków przeznaczonych na zewnątrz, wykonywanych na ploterach solwentowych.
Mapy bitowe
Jeżeli zdecydowaliśmy się na ten rodzaj pliku, a jego objętość nie ma decydującego znaczenia, pracę najlepiej przygotować w formacie TIFF. Dostępny w tym wypadku mechanizm kompresji LZW ma charakter bezstratny - korzystając z niego nie musimy się obawiać spadku jakości obrazu.
Coraz częściej stajemy jednak przed koniecznością dostarczenia pracy przez internet, gdy objętość przesyłanego pliku staje się krytyczna. Największe możliwości jej zmniejszenia oferuje format JPEG. Ale uwaga: stosowany tu mechanizm kompresji zawdzięcza swą wydajność stratnemu algorytmowi, który może spowodować istotne ubytki i odkształcenia obrazu. Zapisuje on tylko część informacji o obrazie, uśredniając parametry sąsiadujących ze sobą obszarów. Największych problemów możemy spodziewać się zatem na styku jednorodnych, kontrastujących ze sobą powierzchni, gdy uśrednione parametry otoczenia drastycznie odbiegają od rzeczywistego wyglądu każdego z sąsiadujących fragmentów obrazu - np. w wypadku figur geometrycznych lub liternictwa na jednorodnych tłach itp. Dużo lepsze efekty uzyskamy stosując kompresję JPEG do typowych zdjęć o skomplikowanym, niejednorodnym obrazie. Uśrednianie wartości sąsiadujących ze sobą obszarów sprawia, że uzyskujemy efekt znacznie bliższy rzeczywistości.
Starty będą tym większe, im wyższy zastosujemy współczynnik kompresji redukującej rozmiar pliku. Jednak nawet minimalna kompresja na poziomie 5-10% pozwala uzyskać znacznie większe zmniejszenie objętości niż algorytm LZW lub np. ZIP, przy zachowaniu akceptowalnej jakości pracy. W wypadku dużych formatów straty jakości stają się szczególnie mało zauważalne (rys. 3, 3a. oraz rys. 4, 4a).
Pamiętajmy, że w wypadku wielu programów rzeczywiste straty jakości można ocenić dopiero przy ponownym otworzeniu pliku JPEG, dlatego najlepiej zachować oryginał w formacie TIFF i wykonać kilka prób z zastosowaniem różnych stopni kompresji. Zwróćmy też uwagę, że z zalet kompresji JPEG korzystamy wyłącznie przy przesyłaniu pracy. Podczas odczytywania plik JPEG powraca do „normalnej” objętości. Dlatego umieszczanie skompresowanych w ten sposób map bitowych w innych pracach nie ma sensu i powoduje jedynie niepotrzebne pogorszenie jakości. Zastosowanie kompresji JPEG powinno być ostatnim etapem pracy nad projektem.
Większość drukarń przyjmuje mapy bitowe zapisane w trybie 32-bitowym (CMYK), choć wiele RIP-ów całkiem dobrze radzi sobie także z pracami w trybie RGB. W sprawie trybu kolorystycznego najlepiej skonsultować się z drukarnią. Problemem wyboru optymalnej rozdzielczości pracy zajęliśmy się szczegółowo w poprzednim artykule.
Postscript
W wypadku prac wymagających użycia postscriptu wybór pomiędzy plikiem EPS (lub drukarkowym plikiem postscriptowym) a PDF zależy częściej od upodobań i przyzwyczajeń niż od merytorycznych argumentów. W wypadku prac do druku trudno wskazać wyraźną przewagę tego ostatniego formatu. Jego zalety stają się widoczne przy standardowych zastosowaniach ekranowych, jednak tam, gdzie parametry są niestandardowe i wymagają ręcznych ustawień, PDF może przysporzyć więcej kłopotów niż korzyści. Wśród udogodnień oferowanych przez format PDF nie znajdziemy praktycznie żadnego, które nie byłoby dostępne również w ramach filtra eksportu EPS lub w zwykłym oknie dialogowym druku postscriptowego. Tajemnica wyjątkowej redukcji objętości w plikach PDF jest w gruncie rzeczy trywialna i kryje się głównie w mechanizmach zmiany rozdzielczości map bitowych oraz kompresji JPEG. Jeżeli nie mamy doświadczenia w konfigurowaniu Acrobat Distillera (to on generuje PDF-y z przygotowanych wcześniej plików EPS lub PS), możemy z czystym sumieniem pozostać przy „klasycznym” postscripcie, eksportując pracę na format EPS lub drukując ją do pliku postscriptowego przy użyciu wskazanego przez drukarnię sterownika. Metody te pozwalają osiągnąć to wszystko, co uzyskamy stosując Acrobat Distillera, a cały proces będzie krótszy i prostszy.
Niektóre drukarnie starają się ułatwić korzystanie z formatu PDF udostępniając własne pliki konfiguracyjne dla Acrobat Distillera. Dodatkowym minusem PDF-ów mogą okazać się jednak koszty. Distiller jest elementem stosunkowo drogiego pakietu programów Adobe Acrobat i jeśli ktoś zamierza wykorzystywać go sporadycznie w charakterze filtra eksportu na format PDF, zakup taki może okazać się mało uzasadniony. Acrobat bywa natomiast dołączany do dużych pakietów graficznych lub programów do składu itp. Obecnie na rynku dostępnych jest wiele alternatywnych „generatorów” formatu PDF emulujących port drukarki i opartych na wewnętrznych mechanizmach systemu operacyjnego zamiast na postscripcie. Zdecydowanie odradzamy stosowanie takich rozwiązań. Nie gwarantują one uzyskania poprawnych efektów, z trudem radząc sobie z konwersją najprostszych dokumentów do zastosowań ekranowych. O kontroli nad zaawansowanymi opcjami nie ma w ich wypadku mowy.
Niezależnie od tego, jaką metodę generowania postscriptu wybierzemy, będziemy musieli zdecydować o kilku parametrach, takich jak m.in.:
• kompresja JPEG dla map bitowych: pozwoli znacząco zmniejszyć objętość pracy przy transporcie; stosujemy ją tylko w razie konieczności, pamiętając o możliwych stratach jakości
• zamiana fontów na krzywe: tę metodę polecamy mniej zaawansowanym użytkownikom jako najpewniejszą, stosujemy ją także w wypadku użycia fontów nietypowych, modyfikowanych itp.; może ona prowadzić do niewielkiego wzrostu objętości (zwłaszcza w wypadku większej ilości tekstu)
• dołączanie fontów: stosujemy obowiązkowo przy pracach, w których tekst nie został zamieniony na krzywe; powodzenie całej operacji zależy w tym wypadku od jakości interpretera postscriptu po stronie drukarni - jeśli nie mamy gwarancji, że nasza praca zostanie odczytana poprawnie, zamieńmy teksty na krzywe!
• rozdzielczość map bitowych: zamiast modyfikować rozdzielczość dopiero podczas generowania postscriptu, zadbajmy uprzednio o doprowadzenie zawartych w naszej pracy map bitowych do odpowiedniej rozdzielczości
• tryb kolorystyczny dla map bitowych i kalibracja: ustawiamy zgodnie z zaleceniami drukarni.
Ile można zyskać?
O tym, jak rozsądne gospodarowanie formatami plików może pomóc w zredukowaniu niepotrzebnej objętości prac, przekonuje nasz test. Projekt pokazany na rys. 1. przygotowaliśmy do wydrukowania w formacie B1, generując dla drukarni pliki w kilku formatach. Oryginalna praca w formacie CDR, zawierająca zdjęcie o rozdzielczości 136 dpi (w skali 1:1) zajmowała 28,7 Mb. Oto efekty:
Postscript:
• EPS bez kompresji JPEG - objętość 70,2 Mb, po spakowaniu ZIP-em - 28,5 Mb
• EPS z niewielką kompresja JPEG - objętość 10 Mb, po spakowaniu ZIP-em - 8 Mb
• PDF z kompresją JPEG (jakość „High”) - objętość 9,9 Mb
Mapa bitowa:
• TIFF 300 dpi - 225 Mb
• JPEG 300 dpi z niewielką kompresją - 10-15 Mb
Z uwagi na obecność drobnego liternictwa musieliśmy podnieść rozdzielczość wersji rastrowych (TIFF, JPEG) do 300 dpi, co jak widać skutkuje absurdalnie dużymi rozmiarami pliku (225 Mb!). Wprawdzie zapisanie go w formacie JPEG pozwala je wydatnie zmniejszyć, jednak zyski z takiego zmniejszenia dotyczą jedynie etapu przesyłania pracy. Podczas edycji lub „przeliczania” jej na RIP-ie w drukarni objętość ponownie przekroczy 200 Mb.
Tymczasem stosując plik EPS z niewielką kompresją JPEG uzyskujemy maksymalną jakość liternictwa bez sztucznego podnoszenia rozdzielczości zdjęcia. Objętość spakowanego pliku (8 Mb) pozwala bez problemu przesłać go przez internet i jest porównywalna z objętością wersji PDF (porównanie jest jedynie przybliżone ze względu na trudności w ustawieniu identycznego stopnia kompresji). Jeśli druk będzie odbywał się z rozdzielczością 720 dpi, litera będzie miała rzeczywiście 720 dpi. Aby wykorzystać możliwości plotera, wersja bitmapowa musiałby osiągnąć w tym wypadku 1,6 Gb objętości!
Gdyby jednak nie obecność drobnego liternictwa (projekt pokazany na rys. 2.), pozostalibyśmy przy wersji rastrowej o rozdzielczości 136 dpi, uzyskując odpowiednio 58 Mb (TIFF) lub 3 Mb (JPEG) objętości.
Jak widać, rozpiętość wyników jest olbrzymia. W zależności od formatu pliku praca dająca zbliżone efekty w druku może przybrać kilkaset lub zaledwie kilka megabajtów objętości. W wypadku tradycyjnych technik poligraficznych współpraca z wybraną drukarnią owocuje zazwyczaj przyjęciem standardowej procedury przygotowania projektów. Gdy w grę wchodzi wielki format, nie możemy liczyć na taki komfort. Rozwiązania techniczne trzeba za każdym razem dostosować do potrzeb i możliwości. Druk wielkoformatowy ink-jet jest techniką niestandardową, nie znoszącą rutyny i wymagającą elastycznego podejścia zarówno na etapie przygotowania, jak i podczas realizacji. W zamian zyskujemy jednak szansę uzyskania równie niestandardowych efektów.
Łukasz Łukasiewicz
Autor jest redaktorem naczelnym Portalu Polskiej Reklamy Wizualnejsigns.pl
|
|
|
|