|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2006
Grudzień
"Ta maszyna ma wszystko, czego potrzebuję". Najnowszy model Adast 847 w Drukarni RPD Robert Popis
|
Na początku września br. w Drukarni RPD Robert Popis w Warszawie stanęła nowa 4-kolorowa maszyna offsetowa Adast 847 w formacie 520×740 mm, dostarczona przez firmę Avimex Sp. z o.o. Ten model Adasta miał premierę dwa lata temu na targach drupa. To pierwsza maszyna z najnowszej serii zainstalowana w Polsce.
Jako wyposażenie standardowe posiada między innymi: centralny system sterujący Omron, sterowanie z kolorowego panelu dotykowego 15" Toutch Screen na wykładaniu, antystatyczny stół spływowy z podciśnieniowym prowadzeniem arkusza, nawilżanie alkoholowe Adamatic z bezobciągo-wymi wałkami nawilżającymi Böttcher, zdalne sterowanie podczas pracy axialnego, radialnego i diagonalnego registra cylindrów matrycowych oraz sterowanie kałamarzy z monitora na wykładaniu Adacontrol Junior (port USB/CIP3), urządzenie jonizujące Simco, suszenie IR Inkdry Plus, elektroniczną – akustyczną kontrolą pracy marki bocznej, elektroniczną kontrolą podwójnego arkusza.
Początkowo firma Avimex zapowiadała Dni Otwarte w swojej siedzibie, podczas których miała się odbyć prezentacja nowego modelu. Ale sprawy ułożyły się inaczej: klient pilnie potrzebował maszyny i pojechała ona do warszawskiej drukarni. Tam zatem, zamiast na Open House do Avimexu, udał się przedstawiciel naszej redakcji. Poniżej zamieszczamy rozmowę z właścicielem drukarni, Robertem Popisem:
|
Świat DRUKU: W czym specjalizuje się drukarnia?
Robert Popis: Realizujemy trudne prace w małych nakładach i w krótkim czasie. Mamy własną introligatornię i naświetlarnię, oczywiście tradycyjną.
ŚD: Nie myśli Pan o CtP?
RP: Na razie nie. Gdy nowsze technologie będą lepsze i tańsze – pomyślę.
ŚD: Niedawno stanęła tu nowa półformatowa maszyna Adast. Czy to pierwsza Pana przygoda z Adastem?
RP: Druga. Poprzedni Adast pracował przez wiele lat i funkcjonował bardzo dobrze. To też był model z serii 800.
ŚD: Rozważał Pan inne możliwości?
RP: Braliśmy pod uwagę wszystkie maszyny dostępne na rynku, może prócz chińskich.
ŚD: I co zdecydowało o wyborze?
RP: Przez pięć lat nie miałem żadnego problemu z moją dotychczasową czeską maszyną. Kiedyś może było tak, że maszyna bardzo dobrej marki służyła dwadzieścia lat. Teraz jest inaczej. To nie ta sama jakość.
ŚD: Dobre marki się popsuły czy słabsze marki „poszły do przodu”?
RP: I jedno, i drugie. Maszyny mają dziś taki poziom skomplikowania, że jest co się w nich psuć, a producenci muszą też oszczędzać na materiałach, żeby klienta było w ogóle stać na ich zakup.
Poza tym, jeśli kupuję nowy model maszyny, którą miałem, to od początku znam ją jak własną kieszeń. Nie trzeba się przestawiać – maszyny są do siebie podobne. Nawet jeśli wystąpi jakiś problem, z którym po raz pierwszy się spotykam, wystarczy skonsultować się przez telefon i można go samodzielnie rozwiązać.
ŚD: A nie jest Panu czasem żal, że może trzeba było zainwestować w nowszą, jeszcze lepszą technologię?
RP: Ta maszyna jest z pełnym wyposażeniem, ma wszystko, czego potrzebuję. Są zmiany konstrukcyjne w nowym modelu. Pewne rzeczy unowocześniono – zautomatyzowano. Chodziło głównie o przyspieszenie narządu. Teraz pracuje się dużo szybciej i wygodniej.
ŚD: To 4-kolorówka. Nie potrzebuje Pan piątego koloru? Lakierowania on-line?
RP: Nie produkuję opakowań ani dużych nakładów. Z pięcio- czy sześciokolorową pracą w małym nakładzie poradzę sobie. Nie będę kupować zespołów na zapas. Nie potrzeba mi nic więcej. Mam swoje miejsce na rynku. Niektórzy chętnie korzystają z tego, że druk jest na miejscu, w Warszawie, i na przysłowiowe „wczoraj”.
ŚD: Jeśli jest tak duże obłożenie, to może myśli Pan o drugiej maszynie?
RP: Nie, dziękuję. Jedna mi wystarczy. Nie chcę zmarnować całej doby na pracę. Wpaść w pułapkę rozkręcania firmy do coraz większych rozmiarów, zapominając jednocześnie o sobie.
ŚD: Maszyna od razu stanęła u klienta – czyli u Pana. Nie chciał Pan obejrzeć jej wcześniej, sprawdzić?
RP: Nie pojechałem nawet na odbiór techniczny do Czech. Maszynę znam, a poza tym nie interesuje mnie, jak ona pracuje w fabryce. Chodzi o to, jak pracuje u mnie, na miejscu. Poza tym jeśli coś będzie nie tak, to nie jest mój problem, tylko Avimeksu. No i kupiłem maszynę nową, na gwarancji – musi działać dobrze.
ŚD: Nie przeszkadza Panu, że maszyna nie ma szeroko reklamowanych cylindrów przekazujących o podwójnej średnicy, które mają niektóre maszyny konkurencji?
RP: Rzeczywiście, tamte drukują na większych gramaturach trochę szybciej. Ale ta też bez problemu radzi sobie z kartonem, choć może pracuje trochę wolniej. Nie rysuje materiału, a w legendy ja nie wierzę i jak powiedziałem na wstępie, nie specjalizuję się w kartonach, to po co mi taka maszyna.
ŚD: Elektronika pomaga?
RP: Inaczej ustawia się wszystko z pulpitu. Gdy się już tego nauczyliśmy, jest dużo łatwiej i dużo szybciej. Innowacje bardzo przyspieszają narząd, zwłaszcza przy małych nakładach. Początkowo moi pracownicy nieufnie podchodzili do zmian, a teraz, myślę, że nie pozwoliliby wrócić do ręcznej obsługi.
ŚD: Co Pan powie o serwisie firmy Avimex?
RP: Gdybym miał problemy z serwisem przy poprzedniej maszynie, to sądzi Pan, że zdecydowałbym się na kupno takiej samej? Większych awarii nigdy nie było. Czasem trzeba podregulować wałki. Inne drobne problemy usuwamy sami.
ŚD: Ile to trwało – od decyzji do instalacji?
RP: Miesiąc, może półtora. Początek września to był najlepszy czas na wymianę maszyny bez szkody dla płynności pracy drukarni. Po trzech dniach od przywiezienia zaczęliśmy normalnie drukować.
ŚD: A czy oddanie starej maszyny w rozliczeniu było istotne?
RP: Uważam, że to najlepsze rozwiązanie. Przywożą nową, zabierają starą. Nie muszę się o nic martwić.
ŚD: Jak Pan myśli, kiedy przyjdzie moment, że trzeba będzie i tę maszynę zmienić?
RP: Czas pokaże. Dostawca twierdzi, że rozwiązania, które posiada ta maszyna, pozwolą jej pracować dłużej od poprzedniej, którą zresztą kupiłem jako używaną. Biorąc pod uwagę wizualne porównania, to na obecnym etapie mogę w zupełności przyznać dostawcy rację. Dbamy o maszyny i liczę na to, że ta będzie działać bez zarzutu co najmniej dziesięć lat.
ŚD: Oby tak się stało!
Rozmawiał Jarosław Gaweł
|
|
|
|