|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2003
Kwiecień
Na urodziny córki trzeba posadzić topolę. A najlepiej dwadzieścia. Jak będzie miała dwadzieścia lat, to się je zetnie, wysuszy i będzie drewno na meble, jej posag. Są różne miary czasu.
Miesięcznik wymaga cyklicznego redagowania. Miesiąc jest krótki. Ciągle trzeba kończyć numer. Z miesiąca na miesiąc ciągle kończy się numer i nie można złapać oddechu, bo trzeba kończyć numer. Są różne miary czasu.
Oddech trwa krócej. Każdy jest potwierdzeniem sukcesu - jeszcze żyjesz. Są różne miary czasu.
Warto wyjść z betonowych wąwozów miasta. Gdzieś tam można zobaczyć coroczny cykl odnowy. Po jeszcze zmarzniętej ziemi spływają strumienie wody, stopiony w cieple słońca śnieg. Zielone źdźbła pod nogami, jeszcze rzadkie, zmieniają kolor pejzażu aż po horyzont. Brakuje skowronka w tej ciszy. Tylko szumi woda, mocno grzeje słońce, zaczyna się ruch. Początek wiosny.
|
Żółte kurczaki z waty o zezowatym spojrzeniu, mazurki, lukrowane baby, świeżo łamane gałązki, wódeczka, po prostu - Wielkanoc. Ciotka jak zawsze pretensjonalna, babcia urocza, choć zupełnie niedorzeczna, a dowcip dziadka gruby. Po późnym śniadaniu będzie suty obiad. Dużo zmywania, dużo jedzenia. Byle do wieczora. Następne święta za rok. Będzie ich niewiele. Nim się obejrzysz, zabraknie dziadka, babci, ciotka nie przyjdzie. Zobaczysz, jak było pięknie dopiero wtedy, gdy obejmie cię starcza, gorzka samotność. Różne są miary czasu.
Ludzie są dziwni. Żyją osiemdziesiąt lat, czasem więcej, czasem dramatycznie mniej. Zobaczą wiosnę osiemdziesiąt razy, czasem więcej. Pamiętają mniej, zawsze mniej. Ich czas subiektywny jest zawsze krótszy niż czas ich metrykalnego życia. Swego czasu ludzie mogą używać na różne sposoby, ale najczęściej nie robią zeń żadnego użytku. Czas mija, czas się spędza, jak niechcianą ciążę, czas się zabija. Czas zapełnia się przypadkowymi zajęciami lub robotami niechcianymi, choć koniecznymi. Fizjologia ma swoje prawa. Trzeba jeść, spać, czasem - nie za często - myć się, poprawiać makijaż, używać dezodorantu (zamiast kąpieli). Trzeba pracować, robić karierę. Przez trzydzieści pięć (mężczyźni) lub trzydzieści (kobiety) lat, codziennie, w każdy dzień roboczy trzeba oddać pracodawcy osiem lub więcej godzin. Pracodawca odda skutki swego wysiłku instytucjom państwowym, co miesiąc, przez trzydzieści pięć, czterdzieści i więcej lat. Różne są miary czasu.
Miną dziesiątki lat. Dziwni ludzie będą starzeć się niechętnie, choć uporczywie. W kołowrocie codziennych, koniecznych zdarzeń nie będą mieli czasu zatrzymać się i zapytać, czemu to robią. Diego Rivera namaluje Lenina za pieniądze Rockefellera, Fuentes opowie „Terra nostra”, Dzierżyński urodzi Czapajewa, Ford sprzeda milion fordów, głodna Ukrainka zje trupa własnego dziecka, Gandhi zwycięży Imperium składając do modlitwy bezbronne ręce, skończy się kolonializm, Coppola pokaże apokalipsę, Izrael wygra wszystkie wojny z Arabami, Elvis umrze na atak serca, Rushdi zasłuży na szatański wyrok immamów, Hutu wymordują maczetami milion Tutsi, Barbie upokorzy wszystkie grube dziewczynki, Ziemia odepchnie Columbię w niebyt. Dalej będą biedni i bogaci. Nie będzie Wiosny Ludów. Są różne miary czasu.
Dziwni ludzie czekają na lepsze czasy. Było lub będzie lepiej, ale teraz jest źle. Ale jest tylko teraz, czyli - jest źle. Oddech, miesiąc, dwadzieścia lat, emerytura, epoka.
Dzisiaj jest najlepszy i najważniejszy dzień, bo dzisiaj jest. Dzisiaj jest dzień wielkiej nocy i nie tylko noc, ale i dzień jest wielki. Ludzie wychodzą poza betonowe wąwozy miast i widzą zieleń sięgającą horyzontu. Jeszcze jest cicho, nie śpiewa skowronek, szumi tylko woda. To słońce rozpuściło śnieg. Wiatr wieje i szumi w gałęziach topoli.
Człowiek stoi na pustym polu, podnosi ramiona. I wtedy szumi wiatr.
Andrzej Kuśmierczyk, psycholog
|
|
|
|