|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2003
Maj
|
Często w upalny letni dzień, kiedy drukujemy na maszynie z raklem komorowym pracę zawierającą połączenie apli z motywami barwnymi, obserwujemy przedziwne zjawisko. Drukarze, którym zjawisko to spędza często sen z powiek, nazywają je efektem „ducha”. W Polsce mówi się też o dublowaniu lub powtarzaniu. Kiedy spojrzymy na wstęgę zadrukowanego materiału, znajdujemy w obszarze zadrukowanym aplą ciemniejsze plamy. To właśnie nasz „duch”. „Duchy” są dokładnym odzwierciedleniem obszarów, które stanowiły kontrę w apli, czyli tła motywów zadrukowywanych na innych zespołach drukujących, pozostawionych jako elementy niezadrukowane w apli. Wyobraźmy sobie, że drukujemy owijki na papierosy. Na wstędze znajdziemy tu prostokątne pola zadrukowane aplą oraz przerwy między tymi polami. Podczas drukowania tego rodzaju pracy często na barwnych prostokątach pojawiają się ciemniejsze szerokie linie poprzeczne, identyczne co do kształtu i rozmiaru z niezadrukowaną przerwą między polami barwnymi. Podobnie, jak na załączonej ilustracji, kiedy drukujemy aplę z literą S w kontrze, „duchem” będzie cień litery S, który pojawi się w apli.
|
Kiedy już wiemy, jak objawia się nam efekt „ducha”, spójrzmy na otoczenie. Gdy pojawia się problem, reakcją maszynisty jest zmniejszenie prędkości pracy maszyny. A tu, o zgrozo, problem ulega nasileniu. Następnym krokiem jest „przyśpieszenie” farby. Jest coraz gorzej. Bowiem nie znając przyczyny powstawania zjawiska nie jesteśmy w stanie mu zaradzić. A przyczyna jest bardzo prosta. Wyobraźmy sobie, że cylinder rastrowy, który drukuje nasze zlecenie, nabiera w raklu komorowym farbę we wszystkie kałamarzyki. Następnie wchodzi w kontakt z formą drukową. Większość kałamarzyków przekazuje farbę matrycy. Niektóre kałamarzyki pozostają napełnione farbą, ponieważ w ich obszarze na matrycy pozostawione jest pole niezadrukowane. Wałek rastrowy obraca się, kałamarzyki, które wyszły z kontaktu z cylindrem formatowym, zmierzają do rakla komorowego. Jak wcześniej zauważyliśmy, część z nich jest w dużym stopniu opróżniona, niektóre zaś mają ładunek farby, która w międzyczasie podsycha tworząc menisk wklęsły. W tym miejscu należy zauważyć, że pomimo utraty objętości ilość pigmentu w tych kałamarzykach pozostaje niezmieniona. To znaczy, że jest w nich dokładnie tyle pigmentu, ile wystarczyło sąsiednim kałamarzykom do wydrukowania apli. W pewnym momencie kałamarzyki kolejno wchodzą w obszar rakla komorowego, gdzie następuje uzupełnienie ładunku farby. Zazwyczaj do istniejącego ładunku dolewana jest dodatkowa ilość. Przyjrzyjmy się szczególnie kałamarzykom, w których pozostała farba i wytworzył się menisk. Ta dodatkowa ilość farby uzupełni ładunek do całkowitego wypełnienia kałamarzyka. Ale przecież dodatkowa ilość farby to dodatkowa ilość pigmentu. Zatem te kałamarzyki będą wyposażone w ilość pigmentu większą niż potrzeba do wydrukowania apli. Jeżeli teraz ponownie raster wejdzie w kontakt z formą drukową, to z dużą pewnością interesujące nas kałamarzyki z dodatkowym ładunkiem farby zetkną się z tym obszarem, który drukuje aplę i przekażą swój ładunek dalej. W ten sposób apla będzie drukowana miejscowo ładunkiem o zwiększonej ilości pigmentu, co zaowocuje powstaniem efektu „ducha”.
Czy istnieje remedium na „ducha”? Jak dotąd, nikt nie zaryzykował twierdzenia, że w 100% tak. Istnieje jednak bardzo wiele przykładów sytuacji, kiedy dzięki zastosowaniu poniżej przedstawionych wskazówek udało się ten efekt w znacznym stopniu zredukować. Jak zatem walczyć z „duchami”? Pierwszą ogólną zasadą jest: ograniczyć parowanie farby z kałamarzyków rastrowych w obszarze między kontaktem z cylindrem formatowym a komorą raklową. Najprościej jest zwiększyć prędkość drukowania. Na przykład często efekt widoczny przy 300 m/min znika przy 360 m/min. Oczywiście można zmniejszyć wymianę powietrza w otoczeniu maszyny poprzez stosowanie osłon lub przeniesienie drukowania motywu skutkującego „duchem” na zespół maszyny, który ze względu na swoje położenie ma mniejszą wymianę powietrza z otoczeniem. Kolejnym sposobem jest ograniczenie parowania farby poprzez jej „spowolnienie”. Ogromny wpływ na eliminację efektu ma konstrukcja komory raklowej. Bowiem, jeżeli udałoby się przepłukać wszystkie kałamarzyki podczas przejścia przez obszar rakla, to zniknąłby problem zwiększania zawartości pigmentu w niektórych z nich. Istnieją rozwiązania, w których wykorzystano to zjawisko. Wymienić tu należy rakle Ink Jector produkcji firmy Deneka USA oraz rakle z dodatkową trzecią wewnętrzną listwą, które pojawiają się w maszynach F&K. Niewątpliwie zastosowanie odpowiedniej komory raklowej jest najlepszym sposobem, chociaż nie zawsze do końca skutecznym. Czasem niezbędna jest analiza całego układu i podjęcie kroków, które z niej wynikają. Na przykład zaburzenie ciśnienia w komorze i przepłukanie kałamarzyków można uzyskać projektując odpowiednio formę drukową. Wróćmy choćby do przykładu z drukowaniem owijki na papierosy. Jeżeli drukujemy na jednej wstędze dwa rzędy barwnych prostokątów, to możemy je umieścić symetrycznie względem osi maszyny. Wtedy barwny prostokąt sąsiaduje z barwnym prostokątem, zaś przerwa w druku z przerwą. W komorze raklowej znajdują się wtedy na całej szerokości maszyny albo kałamarzyki puste, albo kałamarzyki zawierające farbę o zwiększonej zawartości pigmentu. Możemy jednak przesunąć motywy tak, aby przerwa sąsiadowała zawsze z polem barwnym. Spowoduje to powstanie pulsacji ciśnienia w komorze raklowej, która sprzyjać będzie przepłukiwaniu kałamarzyków.
Od pewnego czasu holenderska firma Apex Europe produkuje wałki ceramiczne grawerowane laserowo z wykorzystaniem nowej techniki, zwanej ULTRA-MELT. Ta nowa metoda sprzyja wymianie ładunku w kałamarzyku (całkowicie zeszklona zewnętrzna warstwa ceramiki) oraz umożliwia grawerowanie rastrów o szczególnie dużych pojemnościach. O ile znaczenia tej pierwszej cechy przy eliminacji efektu „ducha” nie muszę szczególnie tłumaczyć, to ciekawe jest zjawisko związane z drugą z nich. Bowiem co wspólnego ma pojemność z eliminacją efektu „ducha”? A jednak ma. Jeden z klientów, pracujący na nowych wałkach Apexu, zaobserwował, że przy tych samych liniaturach i pojemnościach uzyskuje lepszą gęstość optyczną wydruku. Kiedy pojawiły się kłopoty z „duchem”, w miejsce tradycyjnego wałka, który swoją pojemnością całkowicie wystarczał do uzyskania dobrego druku apli, założył wałek Utracell Plus/ULTRA-MELT o pojemności znacznie większej. Okazało się, że w ten sposób zmienił istotnie proporcję między ilością pigmentu w dawce farby dolewanej do kałamarzyka, a tym, co w kałamarzyku pozostało. Krok ten był jednym z kilku elementów opisanego tutaj łańcucha działań. Jego zastosowanie przeważyło jednak szalę na tyle, że można mówić o całkowitym sukcesie.
Mam nadzieję, że zrozumienie omówionych tu zjawisk pomoże wielu z Państwa pozbyć się „natrętnego gościa”.
Wojciech Barabasz
|
|
|
|