|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2007
Grudzień
Polski przemysł papierniczy 1945-1989*
|
Pod takim tytułem ukazała się najnowsza książka dyrektora Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju, dra Macieja Szymczyka, będąca jednocześnie rozprawą habilitacyjną. Traktuje ona o historii polskiego przemysłu papierniczego od 1945 do 1989 roku, tj. do czasu zmian ustrojowych i przekształceń własnościowych w przemyśle polskim. Książka Macieja Szymczyka nie jest czytadłem, ale jest, przynajmniej dla mnie osobiście, bestsellerem. Nasuwa się pytanie, czego może dowiedzieć się poligraf z książki poświęconej historii papiernictwa.
To oczywiste, że do druku potrzebny jest zazwyczaj papier (dzisiaj dochodzą oczywiście jeszcze tworzywa sztuczne i inne podłoża). W latach Polski Ludowej głównym podłożem stosowanym do drukowania był papier i to głównie krajowy lub z ZSRR. W połowie lat 70. zaczęły pojawiać się nieśmiało na naszym rynku poligraficznym papiery wysokojakościowe, głównie powlekane, pochodzące z importu. Historia rozwoju polskiego przemysłu poligraficznego w latach 1945–1989 jest nierozłącznie związana z historią polskiego przemysłu papierniczego. Wtedy to był jeszcze przemysł polski, bo dzisiaj jest to w większości przemysł na ziemiach polskich.
|
W książce przedstawiono następujące zagadnienia (poświęcając im kolejne rozdziały):
1. Zarys rozwoju techniki produkcji papieru.
2. Przemysł papierniczy na ziemiach polskich do końca II wojny światowej.
3. Stan przemysłu papierniczego na ziemiach polskich w 1945 r.
4. Organizacja i zarządzanie przemysłem papierniczym w latach 1945–1989.
5. Zaplecze naukowo-techniczne przemysłu papierniczego.
6. Uruchomianie przemysłu papierniczego i przebieg odbudowy fabryk w latach 1945– 1949.
7. Główne kierunki rozwoju przemysłu papierniczego w strukturze gospodarki planowej 1950–1980.
8. Papiernictwo w latach reformowania gospodarki PRL.
9. Rodzaje i jakość produkcji polskiego przemysłu papierniczego.
Jak wspomniałem, książka jest dziełem naukowym naszpikowanym różnymi odnośnikami i odsyłaczami do cytowanych dokumentów. Jest to dzieło bardzo ciekawe, ale trudne w odbiorze. Dla mnie osobiście obejmuje prawie 20 lat mego życia zawodowego, które jest związane z poligrafią i papiernictwem. Będąc z urodzenia łodzianinem już w okresie szkolnym spotykałem się z niektórymi postaciami opisanymi w książce – byli to znajomi lub przyjaciele moich rodziców. Tak się działo, gdyż to właśnie Łódź była centrum papierniczym Polski. Wielu ludzi opisanych w książce, również wiele faktów, a także i instytucji poznałem podczas studiowania papiernictwa na Politechnice Łódzkiej. Mam więc do treści zawartych w książce stosunek emocjonalny. Niestety, nie jestem z wykształcenia historykiem (a szkoda!) i nie będę się odnosił do faktów historycznych poza drobnymi końcowymi uwagami.
Pragnę się skupić na powiązaniach papiernictwa z poligrafią w latach 1945–1989. Jak pisze dr Maciej Szymczyk w rozdziale 9 na str. 290, „jakość papieru wytwarzanego w Polsce po drugiej wojnie światowej była stosunkowo zła”. Przyczyny tej złej jakości były różne, ale przez cały okres opisywany w książce jakość ta naprawdę była, delikatnie mówiąc, nie najlepsza. Szczegółowo o przyczynach tej złej jakości można przeczytać na kilkunastu stronicach w książce. Zła jakość – głównie niski stopień białości, złe przezrocze (chmurkowate), pylenie, mała wytrzymałość papierów zwojowych, przekładały się na niską wydajność maszyn drukujących i niską jakość produktów poligraficznych. Na tym nie koniec. Młode pokolenie nie wie dziś, co to cesja na papier. Niestety, w tamtym okresie były talony na przydział papieru dla drukarń i innych odbiorców. Gospodarka była centralnie sterowana. Jak to zwykle w socjalizmie bywało, więcej było ton talonowych niż wyprodukowanych. W związku z tym mimo posiadanej cesji papier się zdobywało. Z tego okresu pochodzi do dziś trwająca niechęć do papieru drzewnego, gdyż był on wtedy żółty, złej jakości i niewiele na nim można było wydrukować. Ta niechęć w starszym pokoleniu pozostaje do dziś, jak odruch Pawłowa. Dzisiaj papiery drzewne dorównują w większości parametrów technicznych papierom bezdrzewnym. Mimo to niechęć do nich pozostała.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się działo w tamtym czasie, można znaleźć w książce dra Macieja Szymczyka, który dokonał gruntownej analizy funkcjonowania przemysłu papierniczego w czasach PRL.
Czego mnie osobiście brakuje w książce? Brak w wykazach zakładów papierniczych informacji, że dziś już nie istnieją. Wszystkie wykazy kończą się cezurą czasową roku 1989, a np. Zakłady Celulozowo-Papiernicze we Włocławku zlikwidowano później – nie ma o tym wzmianki. Pewien niedosyt czuję czytając o osiągnięciach Instytutu Celulozowo-Papierniczego i o jego pracownikach – brakuje informacji o przetwórstwie papierniczym. Z drugiej strony, zdaję sobie sprawę z ogromu pracy wykonanej przez dra Macieja Szymczyka i konieczności dokonywania pewnych skrótów.
Gorąco polecam tę książkę poligrafom – naświetli im ona problemy, z którymi borykał się przemysł poligraficzny w latach 1945–1989.
Stefan Jakucewicz
* Maciej Szymczyk, Polski Przemysł Papierniczy 1945–1989, format B5, str. 408, twarda oprawa; wydawca: Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju, druk: Usługi Poligraficzne Kokot vel Kokociński, nakład 500 egz.
|
|
|
|