|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2002
Kwiecień
Naszym mottem jest dbałość o klienta
|
Firma Reproserwis jest przygotowalnią fleksograficzną działającą na polskim i międzynarodowym rynku poligraficznym. Realizuje cały proces przygotowawczy: od projektu do formy drukowej. Od ośmiu lat specjalizuje się w przygotowalni dla fleksodruku w produkcji opakowań. Wśród jej klientów jest wiele znaczących drukarń drukujących na tekturze falistej i materiałach do produkcji opakowań miękkich.
Reproserwis, jako jedna z nielicznych firm specjalizujących się w przygotowalni fleksograficznej, uwzględnia w projektowaniu odkształcenia występujące w czasie drukowania.
|
Opracowanie technologiczne polegające na redukcji przyrostu punktu i w efekcie przyrostu wartości tonalnej (związanego ze specyfiką druku fleksograficznego) studio wykonuje na sprzęcie belgijskiej firmy Barco Graphics. Program komputerowy Barco pozwala m.in. na wprowadzenie krzywych kalibracyjnych niezbędnych przy druku fleksograficznym, wykonanie profesjonalnych zalewek, jak również montażu elektronicznego.
Reproserwis pracuje w trzech różnych platformach oprogramowania: PC, MAC oraz Silicon Graphics. Dysponuje wieloma programami, które są na bieżąco uaktualniane, co daje firmie dodatkowy atut: może ona przyjąć do obróbki każdą pracę, przygotowaną w dowolnym miejscu świata.
Naświetlarnia dysponuje urządzeniami Barco Graphics oraz Linotronic 530. Do naświetleń są przyjmowane prace na wszystkich nośnikach oraz prace przysłane pocztą elektroniczną. Linotronic naświetla z rozdzielczością do 2540 lpi, w formacie 46×120 cm. Barco 3800 (format B1+ i B2) naświetla z rozdzielczością do 5040 lpi. Jest to urządzenie stabilne, pozwalające na utrzymanie bardzo dobrych parametrów naświetlania.
Formy drukowe (polimery) przygotowuje się w technologii konwencjonalnej. Do produkcji form służy unikatowa w Polsce linia Interflex (zbudowana w Holandii z komponentów włoskich), na którą składają się: naświetlarka, wywoływarka, suszarka, doświetlarka (UVA, UVC). Interflex pozwala w specyficzny sposób wypłukiwać formy po naświetleniu. Na ogół są one zanurzane w kadziach z rozpuszczalnikiem, np. solvit czy ecowash, co powoduje ich pęcznienie i wywołuje znaczne odkształcenia. W tym urządzeniu forma nie jest zanurzona, tylko natryskiwana, dzięki czemu odkształcenia nie są duże. Poza tym płyta o wiele szybciej się sezonuje, dzięki czemu cały cykl produkcyjny jest krótszy o 30%. Stosowane są płyty różnych firm, przede wszystkim Dupont, Asahi, o różnej grubości i o różnych twardościach. Grubość płyt: od 1,14 cm do 6,35 cm, maksymalny format: 83×135 cm. Przygotowane formy służą do m.in.: drukowania etykiet samoprzylepnych, zadrukowywania folii przezroczystych i kolorowych, opakowań papierowych, papierów ozdobnych, folii aluminiowych i laminatów, worków z papieru i z tworzyw sztucznych, kartonu, tektury falistej.
|
|
Prezes zarządu spółki Reproserwis Stanisław Szymański
|
Rozmawiamy z prezesem zarządu spółki, Stanisławem Szymańskim:
– Niedawno logo firmy Reproserwis wzbogaciło się. Pojawiła się w nim druga nazwa: Miller Graphics.
– Od grudnia ubiegłego roku jesteśmy formalnie związani ze szwedzką firmą, która zajmuje się tym, co my, czyli pre-pressem, a także sprzedaje rakle do maszyn fleksograficznych (już wkrótce my też będziemy się tym zajmować). Reproserwis jest więc spółką z o.o. z udziałem kapitału zagranicznego, a naszym partnerem jest Miller Graphics Group. Grupa Miller jest silna, ma kilkanaście oddziałów produkcyjnych w Europie i kilkadziesiąt oddziałów handlowych na całym świecie. Szukała partnera w Polsce i spośród pięciu czy sześciu podobnych polskich przygotowalni wybrała nas. Grupa Miller wniosła aport w postaci linii Interflex.
Jesteśmy zadowoleni i dumni, że udało nam się dostać do tej grupy firm. Posługują się one taką samą technologią, wykonują prace wysokiej jakości, dostarczają na miejsce i na czas dobrze przygotowaną formę drukową.
– Na czym polega specyfika przygotowania do fleksodruku? Czym Państwa firma wyróżnia się spośród innych przygotowalni fleksograficznych?
– Byliśmy pierwszą firmą, która pracowała nad obróbką rastrów, drukiem wielotonalnym. Przygotowanie do flekso stwarza wiele niespodzianek i pułapek. Kiedyś popełnialiśmy błędy i nie byliśmy w stanie ich zlokalizować i określić przyczyn. Teraz mamy je już rozpoznane. Oczywiście błędy nadal nam się zdarzają, ale mamy specjalny dział, który dba o to, żeby tych błędów było jak najmniej. Proces przygotowania do druku flekso opracowaliśmy w cyfrach i wzorach – systemowo.
Mamy własny system płaskiego montażu dla druku na tekturze falistej, który wciąż udoskonalamy.
Dokonujemy we własnym zakresie testów i pomiarów dla maszyn fleksograficznych. We fleksodruku przyrosty punktów są duże, musimy zatem to uwzględniać przy naświetlaniu negatywów – służy do tego właśnie program Barco. Sporządzamy wydruki testowe i dokonujemy odczytów druków, potem prowadzimy odczyty negatywu polimeru i wydruku; na podstawie tych trzech krzywych tworzymy jedną podstawową, która musi być uwzględniona jeszcze na negatywie.
Każda praca wymaga indywidualnego podejścia do obróbki fotoreprodukcyjnej. Nasi klienci muszą być otwarci – muszą mówić, gdzie, jak, na czym (jaka maszyna, jakie podłoże) praca będzie drukowana, bo wtedy wiemy, jak mamy ją przygotować i przewidzieć rezultat końcowy.
Mamy profesjonalną i doświadczoną załogę (19 osób). Są wśród nas prawdziwi entuzjaści swej pracy, którzy ciągle czytają książki fachowe i chcą wiedzieć o wszystkim, co dzieje się w naszej branży. Wszyscy zresztą uczymy się; organizowane są szkolenia, bierzemy udział w sympozjach. Organizujemy systematycznie spotkania, podczas których analizujemy wykonane prace i popełnione błędy. Od ośmiu lat pracujemy w tym samym zespole, wszyscy tu znają swoje talenty i słabości. Myślę, że potencjał ludzki jest najważniejszy w firmie, która musi wykazywać się dużą kreatywnością, elastycznością i umiejętnością przewidywania.
Po szkoleniach w firmie Scheulderman w Holandii gotowi jesteśmy do wykonywania przygotowalni oraz montaży dla firm drukujących na tekturze falistej.
– Czy współpracują Państwo z innymi studiami pre-press o podobnym profilu?
– Przygotowalnie to środowisko zdezintegrowane. Trzeba przyciągać klienta dobrą obsługą, wysoką jakością, terminowością wykonania pracy. Integracja to przede wszystkim wspólna polityka cenowa.
– Czy taka integracja ma być także obroną przed zagrożeniami płynącymi z wejścia Polski do UE?
– W Niemczech, Szwecji, czy Holandii rozwój technologii fleksograficznej nastąpił dużo wcześniej niż u nas i nadal jest bardzo dynamiczny. Wyższe uczelnie współpracują ściśle z drukarniami i przygotowalniami flekso, mają na to dotacje państwowe. Ale także i u nas fleksodruk stał się porównywalny pod względem jakości z offsetem i wklęsłodrukiem. Nauczyliśmy się bardzo wiele przez ostatnie lata i ta nauka wciąż trwa. Mamy dobre maszyny, dobry sprzęt. Wprawdzie obecnie jesteśmy na etapie, na którym oni byli trochę wcześniej, ale poziomy umiejętności i techniki przygotowania oraz druku wyrównują się. Nie musimy się bać przyłączenia do Unii. Z pewnego punktu widzenia może to być dla nas korzystne. Tam się kupuje taniej niż w Polsce: płyty, filmy, odczynniki chemiczne są o 20-40% tańsze niż u nas. Po naszym wejściu do Unii my też będziemy kupować materiały po porównywalnych cenach.
– Jak układają się Państwa stosunki z klientami?
– Mamy coraz więcej zleceń z zagranicy, bo firmy, które mają oddziały w Polsce i znają nas, polecają nas innym firmom. Jesteśmy w stałym kontakcie z klientami. Wystarczy zajrzeć do naszej „ciemnej komnaty” – sekcji, gdzie stoją urządzenia, za pomocą których jest realizowane połączenie ze światem (nie wystarczy internet, musi to być połączenie bezpośrednie, bez zniekształceń przy przesyłaniu, szybsze). Panuje tam zresztą wzorowy porządek – każda stacja nadawcza jest podpisana; wszystko jest zarchiwizowane, każdy klient ma zgromadzone swoje prace, faktury, rachunki, licencje. Porządek w firmie działa na korzyść klienta.
O klienta trzeba bardzo dbać, trzeba go odwiedzać, rozmawiać z nim. Nie wystarczy po prostu przesłanie oferty. Jesteśmy firmą usługową, a ta usługa jest wielowątkowa i wielowarstwowa, a na dodatek rozciągnięta w czasie. Chcę poznać klienta osobiście, chcę wiedzieć, kim jest. Bliższe relacje budują większe zaufanie.
Mamy stałych klientów, przede wszystkim znane i duże drukarnie opakowań. Mamy także wielu mniejszych odbiorców, którzy, trzeba przyznać, są bardzo ważnym i znaczącym czynnikiem w naszych obrotach.
– Pan kieruje firmą?
– Administracja i zarządzanie spółką są trzyosobowe. Moja żona jest przewodniczącą rady nadzorczej i głównym udziałowcem firmy, druga osoba (wiceprezes zarządu spółki) jest odpowiedzialna za finanse. Ja jestem prezesem zarządu spółki.
Chcę być dobrym szefem, uczę się, czytam. Staram się dbać o pracowników. Trzeba zawsze spojrzeć na problem z dwóch stron. Teraz jesteś pracodawcą – zastanów się, co myśli twój pracownik o tym, co powiedziałeś, co zrobiłeś. Staram się zawsze o tym pamiętać, ale muszę także pilnować spraw firmy. Zatem wszystkie prace są zabezpieczone. Odpowiadam za wszystko, co dostaję od klientów. Panuje u nas porządek, bezpieczeństwo powierzonych prac to podstawa. Codziennie są sporządzane backupy i przechowywane na zewnątrz firmy.
Ostatnio stworzyliśmy własny program komputerowy do zarządzania, który ułatwi nam pracę i kontrolę tej pracy, a przede wszystkim pozwoli klientowi na monitorowanie wykonania zlecenia. Mamy nadzieję, że wprowadzimy go z początkiem drugiego kwartału.
Oczywiście będziemy starać się o ISO, choć w przypadku studia pre-press to jest trudne. Nasz system zarządzania bardzo nam w tym pomoże.
|
|
Technolog Roman Ostrzycki
|
O nowym programie do zarządzania mówi technolog Roman Ostrzycki:
Pomysł powstał podczas sympozjum Zrzeszenia Polskich Fleksografów w Warszawie, gdzie była mowa o tym, żeby klientowi dać dwie możliwości: po pierwsze – zobaczenia, na jakim etapie realizacji jest jego zlecenie, po drugie – poprawienia czegoś w pracy bezpośrednio ze swego biura. Na razie ograniczyliśmy się do pierwszej opcji.
Napisania programu (w języku java) podjęła się firma Logos. Trudność stanowiło przede wszystkim to, że system musi być dwuplatformowy, dla PC i dla Maca. Nasz program do zarządzania jest uniwersalny – taka struktura zarządzania charakteryzuje nie tylko przygotowalnie.
Warunkiem wprowadzenia tego systemu jest wyposażenie każdego stanowiska pracy w komputer. U nas warunek ten jest spełniony.
Nad danym zamówieniem czuwa technolog – on kontaktuje się z klientem, omawia szczegóły, pilnuje terminów. Jest zarządcą projektu i ma wykonawców czynności, które on im zdefiniuje (łącznie z czasami wykonania).
Stałym klientom umożliwiamy wstęp na specjalną stronę www, gdzie mogą śledzić historię swych zleceń. Zlecenia przyporządkowane są firmie, nie osobie – pracownik danej firmy ma dostęp do wszystkich jej zleceń.
Program umożliwia różne rodzaje sortowania, filtrowania, np. można obejrzeć tylko zakończone zlecenia lub tylko niezakończone, zlecenia danego klienta, podobne zlecenia na różnych klientów. Zlecenie ma okno z podglądem – można podejrzeć, jak wygląda praca, ile występuje w niej kolorów etc.
Program do zarządzania na pewno usprawni pracę w firmie, ale sądzę, że przede wszystkim ułatwi życie klientom. Gdy klient zaloguje się w internecie, zobaczy wszystkie zamówienia, które złożył u nas, a następnie podgląd umożliwi mu stwierdzenie, na jakim etapie jesteśmy w danym zleceniu (może odczytać po kolei wszystkie wykonane czynności, wraz z datami i godzinami). O każdej porze klient może sprawdzić, czy praca jest już wysłana i może przeczytać list przewozowy – ogranicza to liczbę telefonów, oszczędza czas. Program przewiduje możliwość ingerowania klienta w daną pracę, np. dokonywania korekty tekstu. Jednak na razie niska przepustowość polskich łączy internetowych to wyklucza.
Joanna Więckowska
|
|
Grafik Liliana Gąsiorowska przy pracy
|
|
|
J. Ziemniak-Ronke z wydawnictwa Polski Drukarz zwiedza dział przygotowania form drukowych
|
|
|
Dział montażu form do druku na tekturze falistej
|
|
|
|
|