|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2008
Czerwiec
JDF - niedokończona podróż
|
Pewne technologie łatwo znikają w cieniu historii, zwłaszcza takie, które można źle zrozumieć. Job Definition Format, JDF, stał się jedną z błyszczących gwiazd poprzednich targów drupa i jest taką właśnie, niezrozumianą technologią. Sam JDF nie jest skomplikowany, ale proces wdrożenia tego standardu w firmie może być gigantycznym przedsięwzięciem, jak zauważyło wielu drukarzy. A zatem jak głęboki jest ten cień, który pojawił się na technologii JDF od drupy 2004? Celem przyświecającym projektowi JDF, językowi opartemu na XML i będącemu pod kontrolą CIP4, (Committee for Prepress, Press, Postpress and Process), nadal jest stworzenie cyfrowego odpowiednika tradycyjnej „teczki pracy”, ale znacznie wykraczającej poza oryginalny pomysł. Pliki sformatowane zgodnie ze standardem JDF tworzą sytuację, w której wszystkie informacje o pracy, kliencie, procesie technologicznym i projekcie są dostępne dla wszystkich zaangażowanych stron. Pliki te śledzą postęp produkcji elementów zlecenia, a także rejestrują inne informacje, w tym np. dane kontaktowe, historię prac powiązanych oraz podobne rzeczy, które mogą przydać się przy ulepszeniu procesów produkcji oraz ich automatyzacji. Konsorcjum CIP4 liczy obecnie ok. 136 członków, a na rynku można znaleźć ponad 200 programów zgodnych z formatem JDF. Poza członkami konsorcjum wielu dostawców pozwala skorzystać z JDF za pośrednictwem interfejsów napisanych w języku XML. Od roku 2004 pojawiło się wiele zmian,w szczególności ukończone są prace nad standardem JDF 1.4, którego premiera jest planowana właśnie na targach drupa 2008 (artykuł powstał przed targami – przyp. red).
|
Pewne technologie łatwo znikają w cieniu historii, zwłaszcza takie, które można źle zrozumieć. Job Definition Format, JDF, stał się jedną z błyszczących gwiazd poprzednich targów drupa i jest taką właśnie, niezrozumianą technologią. Sam JDF nie jest skomplikowany, ale proces wdrożenia tego standardu w firmie może być gigantycznym przedsięwzięciem, jak zauważyło wielu drukarzy. A zatem jak głęboki jest ten cień, który pojawił się na technologii JDF od drupy 2004? Celem przyświecającym projektowi JDF, językowi opartemu na XML i będącemu pod kontrolą CIP4, (Committee for Prepress, Press, Postpress and Process), nadal jest stworzenie cyfrowego odpowiednika tradycyjnej „teczki pracy”, ale znacznie wykraczającej poza oryginalny pomysł. Pliki sformatowane zgodnie ze standardem JDF tworzą sytuację, w której wszystkie informacje o pracy, kliencie, procesie technologicznym i projekcie są dostępne dla wszystkich zaangażowanych stron. Pliki te śledzą postęp produkcji elementów zlecenia, a także rejestrują inne informacje, w tym np. dane kontaktowe, historię prac powiązanych oraz podobne rzeczy, które mogą przydać się przy ulepszeniu procesów produkcji oraz ich automatyzacji. Konsorcjum CIP4 liczy obecnie ok. 136 członków, a na rynku można znaleźć ponad 200 programów zgodnych z formatem JDF. Poza członkami konsorcjum wielu dostawców pozwala skorzystać z JDF za pośrednictwem interfejsów napisanych w języku XML. Od roku 2004 pojawiło się wiele zmian,w szczególności ukończone są prace nad standardem JDF 1.4, którego premiera jest planowana właśnie na targach drupa 2008 (artykuł powstał przed targami – przyp. red). Nowa wersja przynosi np. specyfikację pozwalającą na bezpośrednie sterowanie pracami układanymi w optymalny sposób na arkuszu, umożliwia lepszy opis montaży z automatycznym generowaniem znaczników, a także zawiera procedury kontroli dostępu w protokole JMF, co zapewnia bezpieczniejsze przekazywanie danych. Obecne zmiany w formacie JDF są raczej przyrostowe, ponieważ podstawowa specyfikacja wygląda na dopracowaną. Prawdziwe wyzwanie to zapewnienie pełnej wymiany danych. Można spodziewać się, że targi drupa 2008 pokażą wiele przykładów rozwiązania tego problemu. Wśród nich będzie standard ICS, już zapowiedziany przez CIP4, a zapewne także wiele innych pomysłów. Być może najbardziej intrygującą zmianą w zakresie JDF w bieżącym roku okaże się nowa wersja 1.4. Nie ma jeszcze zbyt wielu szczegółów, ale w najbliższym czasie spodziewamy się dalszych informacji. Interoperability Conformance Specifications (ICS) Poza opracowaniem nowej specyfikacji formatu JDF, konsorcjum CIP4 opublikowało siedem przewodników znanych jako Interoperability Conformance Specifications (ICS). Opisują one zasady przygotowania plików JDF tak, by można było w ten sposób przekazywać bez problemów dane pomiędzy dwoma różnymi systemami, np. oprogramowaniem MIS
i systemem produkcyjnym w przygotowalni, ewentualnie sprzętem introligatorskim. Fakt, że takie wytyczne będą konieczne podczas rzeczywistego wdrożenia JDF, był widoczny już w czasie drupy 2004, chociaż CIP4 nie stymulował tych prac. Co się stało z NGP? Inicjatywa Creo (dziś pod szyldem Kodaka), czyli pomysł nazwany Networked Graphic Production (NGP), miała polegać na wsparciu tych firm, które chciały dodać funkcje zgodności z JDF do swoich programów. Mniej więcej 35 członków grupy doszło do porozumienia w kwestii, jakie elementy specyfikacji JDF będą potrzebne do komunikowania się pomiędzy ich programami. Ograniczenie słownika JDF do wspólnie uzgodnionego zakresu było bardzo sensownym posunięciem, ponieważ specyfikacja jest niewiarygodnie bogata: są wręcz różne możliwości zapisania kodu pozwalającego na wymianę danych w formacie JDF, a to może doprowadzić do zamieszania. Od roku 2004 CIP4 próbowało w swoim gronie niemal 140 członków uzgodnić wspólne słowniki w ramach specyfikacji JDF. Stworzenie wytycznych ICS w praktyce zlikwidowało sens istnienia NGP, tym niemniej wielu członków grupy nadal współpracuje, wspierając swoich klientów przy wdrażaniu systemów opartych na JDF. Współpraca – to właśnie cały sens JDF, więc w efekcie nie ma znaczenia, która grupa odpowiada za stworzenie standardów wymiany informacji. Ważne jest to, czy drukarze i wydawcy mogą dzięki temu łatwiej wdrożyć nową technologię, a można znaleźć wiele przykładów, że JDF przynosi rzeczywiste korzyści. Jak dotąd najwięcej relacji pochodzi z drukarni. Według danych konsorcjum CIP4 na świecie pracuje już około 4000 systemów zgodnych z JDF, a tempo wzrostu tej liczby jest coraz większe. Więcej niż technologia Można odnieść wrażenie, że do wdrożenia systemu trzeba czegoś więcej niż tylko zakupu oprogramowania zgodnego z JDF. Większość drukarń, które zauważyły korzyści z takiego wdrożenia, jednocześnie skorzystała z okazji, by całkowicie przemyśleć i zaktualizować wewnętrzne procesy produkcyjne. Jest to istotne w instalacjach „przyrostowych”, gdzie JDF służy do wymiany informacji pomiędzy przygotowalnią i systemem zarządzania produkcją, albo w naprawdę złożonych rozwiązaniach, gdy format JDF/JMF stanowi podstawę komunikacji pomiędzy MIS a produkcją (przygotowalnią, drukiem i wykończeniem). Ponieważ korzyści czasami trudno dostrzec na pier wszy r zut oka, w czasie drupy 2004 trudno było podać konkretne efekty liczbowe np. wzrostu wydajności czy zwrotu z inwestycji. Jednak wraz z doświadczeniemprzychodzi wiedza, a zatem dziś już można łatwo zademonstrować korzyści wynikające z wdrożenia technologii JDF. Ludzie CIPPI CIP4 niedawno ogłosiło przyznanie dorocznych nagród CIP4 International Print Production Innovation (CIPPI), honorujących doskonałe osiągnięcia we wdrażaniu standardu JDF. W konkursie przyznaje się dwie nagrody (pierwszą i drugą) w trzech kategoriach zależnie od efektów wdrożenia. Laureaci to sześć firm z Austrii, Kanady, Niemiec, Japonii, Lichtensteinu, Norwegii i USA. Jednym z beneficjentów jest niemiecka drukarnia arkuszowa Druckhaus Berlin-Mitte (DBM), zatrudniająca około stu pracowników. Działa tam najstarszy na świecie system zgodny ze standardem JDF, zainstalowany w roku 2003. Jeden z jurorów konkursu CIPPI, Patrick Cahuet, powiedział: „DBM określiła nowe standardy sukcesu wdrażania systemów JDF w środowisku wielu dostawców i wielu firm”. Przygotowalnię DBM oparto na systemie Kodak Prinergy,który steruje dwiema naświetlarkami form offsetowych i dzieli dane z oprogramowaniem Hiflex. Drukowanie odbywa się na różnych maszynach firm manroland, Heidelberg i KBA, które także komunikują się bezpośrednio z oprogramowaniem MIS. JDF pozwolił drukarni zwiększyć wydajność o 20%, głównie dzięki szybszemu procesowi kalkulacji raz przetwarzania zamówień. Herbert Preissler, dyrektor drukarni DBM, rozumie znaczenie i korzyści płynące z nowych technologii na podstawie własnego doświadczenia: „DBM była pierwszą drukarnią na świecie, która w pełni wdrożyła JDF w swoim systemie informatycznym. Technologia JDF nie jest snem o przyszłości, ale rozwiązaniem używanym od wielu lat. Na konkurencyjnym rynku automatyzacja jest konieczna, jeśli mamy przetr wać. Automatyzacja pozwala nam cały czas dążyć do maksymalizacji wydajności – tak w skali całej organizacji, jak i pojedynczych stanowisk”. Podobnie przedstawia się historia pozostałych laureatów nagrody CIPPI: PDC Tangen w Norwegii zwiększyła wydajność o 25%, a poinstalacji systemu JDF czysty zysk wzrósł o 900; Yamazen Communications w Japonii skróciła czas przetwarzania zlecenia w przygotowalni o 10 minut, a stopa zwrotu inwestycji w system JDF wyniosła zdumiewające 1584,16%. Te gwiazdorskie drukarnie pokazują, że JDF może przynieść olbr zymie zyski, ale nie wszędzie wygląda to równie pięknie. W wielu firmach inwestycja w JDF bywa dość przypadkowa, np. jako część większej modernizacji – choćby zakupu naświetlarki form albo nowoczesnego sprzętu do introligatorni. Modernizacja drogich rozwiązań nie jest czymś, co drukarnie chciałyby robić zbyt często, jednak ostrożne podejście do wdrożenia technologii JDF pozwala takim firmom planować strategię wdrożenia w dłuższej perspektywie. Mogą one powoli udować swoje zaufanie do procesów cyfrowych, lepiej je rozumieć i powoli zbliżać się do kompletnego rozwiązania opar tego na JDF z każdą nową inwestycją. Każdy taki nowy zakup powinien zawierać elementy zgodności z systemem JDF, nawet jeśli do pełnego skorzystania z tych możliwości miałoby upłynąć trochę czasu. Na targach drupa 2004 robiono wiele hałasu wokół standardu JDF, na szczęście hałas ten nieco ucichł. Niekoniecznie oznacza to, że JDF stracił swój pęd, ale z pewnością kieruje się dziś w inną stronę. Nie jest to już sprinterski bieg do mety, a raczej meandrowanie po zakamarkach rynku. Tę technologię niezbyt często widać w świetle reflektorów, ale trafia do coraz większej liczby odbiorców. Rozwój firm oraz ewolucja procesów sprawią, że liczba nowych instalacji JDF zacznie rosnąć, w miarę jak właściciele firm zorientują się w korzyściach, jakie niesie to ze sobą. Po stronie wydawców zależności są znacznie bardziej skomplikowane i w tym zakresie standard JDF nie zdobył sobie zbyt wielu nowych zwolenników. Wydawcy to ostrożni ludzie i głęboko wierzą w tradycyjne rozwiązania. Ogólnie biorąc raczej nie uważają siebie za kogoś, kto powinien wymuszać wdrożenie programów zgodnych z JDF w całym łańcuchu procesów. Na przykład firma wydawnicza Macmillans, działająca na całym świecie, współpracuje z wieloma kooperantami, ale nie zaleca korzystania z określonych modeli zarządzania produkcją, w zamian za to stara się o maksymalną elastyczność. Dyrektor ds. produkcji John Peacock twierdzi: „JDF jako system oparty na metadanych nie jest nam polecany przez naszych dostawców, a dopóki tak nie będzie, nie mamy powodu zajmować się tworzeniem plików JDF, jako że stanie się to bezcelowe”. W branży gazetowej o JDF niemal nikt nie słyszał, bowiem wydawcy gazet uważają tę technologię za nieistotną dla ich produkcji. Co więcej, wiele firm woli pójść własną drogą, nie wierząc, że dla ich potrzeb wystarczy jeden wspólny format danych. Firmy takie jak Gilchrist, duża brytyjska przygotowalnia specjalizująca się w produkcji opakowaniowej, inwestują wiele środków we własne rozwiązania. Gilchrist posiada własny, wyjątkowo rozbudowany system zarządzania produkcją, przetwarzający ponad 30 GB danych każdego dnia. Zespół informatyków i specjalistów od sieci jest całkowicie przygotowany do tego, by tworzyć własne procedury śledzenia oraz automatyzacji produkcji. Kierownik działu IT Dave Roberts mówi wprost: „Jesteśmy zgodni z JDF, ale naprawdę używamy XML”. Innowacyjne technologie często mają to do siebie, że wiele osób woli przyjrzeć się im z dystansu, zanim zechce samodzielnie z nich skorzystać. Puszka do konserw została wynaleziona w roku 1813, a do jej otwarcia początkowo konieczny był młotek, z uwagi na grubość zastosowanego metalu. Do roku 1838, gdy pojawił się otwieracz do puszek, ludzie mieli już wystarczającą wiedzę o nowym pomyśle, by puszki (i otwieracze) stały się ważną innowacją w zakresie technologii żywności. Podobnie z technologiami cyfrowymi i z JDF: rynkowi trzeba dać trochę czasu, by stworzyć zaufanie do nowych – często rewolucyjnych – rozwiązań, ale kiedyś do tego dojrzeje.
|
|
|
|