|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2003
Grudzień
Połączyć biznes ze sztuką
|
Rozmowa ze Sławomirem Wojtasiem, dyrektorem generalnym Zakładów Artystycznych ART, organizatorem pokazów „Techniki kreacji cyfrowej”
„ŚD” – Jakie są Pana związki z gdańską ASP?
S.W. – Od 1980 do 1986 roku byłem studentem Wydziału Grafiki gdańskiej ASP i uzyskałem dyplom magistra sztuki. Od czasu ukończenia studiów pracowałem jako grafik. Jednak wciąż pamiętałem zdanie mojego profesora: „artystą się bywa, nie jest się nim na co dzień...”. Artystą zatem bywałem, a żeby utrzymać siebie i rodzinę zająłem się poligrafią i działalnością wydawniczą. Poligrafii uczyłem się zresztą już w liceum plastycznym. Praktykuję więc w tej dziedzinie od dwudziestu ośmiu lat.
|
– Jak doszło do realizacji pomysłu na własną firmę?
– Zakłady Artystyczne ART powstały na początku lat siedemdziesiątych przy Zarządzie Głównym Związku Polskich Artystów Plastyków. Wówczas ich zadaniem była działalność gospodarcza na rzecz twórców. W okręgu gdańskim Zakłady ART prowadziły wydzieloną działalność gospodarczą do roku 1992, kiedy to zostały przekształcone w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Zmienne koleje losu Zakładów ART nie zmieniły podstawowego profilu ich działalności – poszerzyła się tylko oferta i zakres usług. Ja przystąpiłem do tej firmy siedem lat temu jako członek ZPAP. Obecnie Zakłady Artystyczne ART są firmą rodzinną, w której pracuje sześć osób. To agencja reklamowa, studio graficzne, dystrybutor profesjonalnych systemów oświetleniowych JUST Normlicht. ART oferuje również kompletne wyposażenie dla DTP i prepressu takich firm, jak Apple, Adobe, Barco, Epson, Macromedia, Mitsubishi, Nikon, Sony, Xerox, X-Rite. Jesteśmy związani zarówno z działalnością poligraficzną, jak i z wydawniczą.
– Jak sobie radzi firma w obliczu kryzysu na rynku wydawniczym?
– Nie można siedzieć z założonymi rękoma i czekać na poprawę sytuacji. Na rynku zachodzą zmiany i do tych zmian należy się przygotowywać. Teraz we wszystkim liczy się czas – zlecenie trzeba wykonać szybko, często „na wczoraj”. Trzeba być czujnym – jeśli firma nie potrafi nadążyć za tempem życia, wypada z konkurencji i ginie. Klient patrzy na możliwości technologiczne firmy i oczekuje gotowości do natychmiastowej pomocy, dlatego drukarnie i naświetlarnie pracują również w niedziele. Także nasza firma ma bardzo poszerzone godziny pracy.
– Jaka idea przyświeca organizowanym przez Pana pokazom?
– Kontakt z firmami, które oferują najnowocześniejszy profesjonalny sprzęt potrzebny do projektowania jest kształcącym się młodym grafikom bardzo potrzebny. Podczas warsztatów pokazujemy między innymi to, że można łączyć biznes ze sztuką. Ideą tych warsztatów jest pokazanie ludziom rzeczy sprawdzonych. Ważne, by ludzie przyszli, dotknęli, porozmawiali o produkcie. Nie zakładam, że uczestnicy imprezy koniecznie będą klientami mojej firmy. Chodzi bardziej o lansowanie najlepszych produktów i demonstrowanie możliwości sprzętu, którego nie zobaczy się w zwyczajnych sklepach. Nasza firma nie zajmuje się tylko sprzedażą produktów. Jeśli coś polecamy, to dajemy gwarancję, że sprzęt jest w pełni profesjonalny i sprawdzony przez fachowców-praktyków. Sprzedajemy pomysły i wdrażamy nawyki, a także szkolimy.
Chcemy otwierać na ASP kolejne kierunki kształcenia, których wymaga duch czasu, na przykład grafikę komputerową. To właśnie tutaj powinno się tego uczyć, a nie w odrębnych szkołach czy na jakichś kursach, które nie dają podstaw zawodu. W tej chwili grafikiem komputerowym może zostać każdy, kto ma dostęp do komputera i programu graficznego. Jednak widać, że większa część tej twórczości to rzeczy nieprzemyślane. Początkujący graficy popełniają wiele błędów, między innymi przy doborze liternictwa. Na warsztaty zaprosiliśmy więc specjalistów od fontów (a jest ich w Polsce niewielu), aby przekazali swą wiedzę młodym. Oczywiście chodzi tylko o uchylenie rąbka tajemnicy. O tym się nie przeczyta, bo polskojęzycznych publikacji na ten temat również brakuje.
W czasach, kiedy ja sam jako młody człowiek zajmowałem się plakatem, artyści nie byli tak mocno obciążeni techniką, mogli działać swobodniej. Czasem zazdroszczę tym, którzy teraz potrafią stworzyć coś bez komputera. Nie zmienia to faktu, że dobrze pracuje mi się na Macach. Moje doświadczenie w tej dziedzinie staram się przekazać innym.
– Czy planuje Pan kolejne imprezy na ASP?
– Organizuję warsztaty od 1997 roku. To impreza kosztowna i wspólnie z Akademią zastanawiamy się, jaką formułę powinniśmy przyjąć, aby te pieniądze były dobrze zainwestowane. Można zamiast zapraszać kilkanaście firm na dwa dni w roku, zaprosić jedną na jeden dzień co miesiąc. Wiedza o technikach komputerowych jest nietrwała, zmienna, ta dziedzina bardzo szybko się rozwija. Myślę, że warto, by student czy młody grafik wiedział, jakie narzędzia ma do dyspozycji i jak może ich używać. Niekoniecznie ja muszę być organizatorem takich spotkań, choć wciąż mam wiele siły i pomysłów.
– Mimo przeciążenia obowiązkami znajduje Pan jednak czas na hobby...
– Lubię ruch. Gram w tenisa, jeżdżę na nartach i konno. Podobnie moja żona i dzieci. Wsiadamy w auto i godzinę później jesteśmy w naszej ulubionej stadninie. Przez dwa dni regeneruję się po miesięcznej pracy.
– Życzymy Panu udanej realizacji pomysłów i dziękujemy za rozmowę.
– I ja dziękuję. Korzystając z okazji chciałbym podziękować wszystkim firmom i osobom, które wsparły tegoroczne pokazy w gmachu Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, czyli patronom tej imprezy: Rektorowi ASP prof. Tomaszowi Bogusławskiemu, firmie Cezex Sp. z o.o. oddział w Gdańsku, redakcji Radia Gdańsk, redakcjom miesięczników „Digit” i „Print & Publishing” i oczywiście redakcji miesięcznika „Świat Druku” oraz firmom: ACS Sp. z o.o., Kentype, Apple IMC Poland SAD Sp. z o.o., Camera Sp. z o.o. – przedstawicielowi produktów Sony i Nikon, Perfekt sj, Wimal International Sp. z o.o., firmie Xteam Sp. z o.o., zarządowi firmy Xerox Polska Sp. z o.o., Zakładowi Poligraficznemu Normex i Pani Małgorzacie Ungradovej – przedstawicielowi firmy X-Rite.
Rozmawiał Jarosław Gaweł
opracowanie J.W.
|
|
|
|