|
|
"Świat Druku" - miesięcznik
Archiwum
Rok 2003
Grudzień
Targi PolygraphInter w Moskwie
|
W dniach 27–31 października na terenie Centrum Kulturalno-Wystawienniczego Sokolniki w Moskwie odbyły się 18. międzynarodowe targi wyposażenia i technologii dla poligrafii PolygraphInter.
Imprezę zorganizowały: MVK – firma organizująca wystawy w Centrum Sokolniki, w innych miastach Rosji, a także poza jej granicami, i MAP – ponadregionalne stowarzyszenie poligrafów z siedzibą w Moskwie.
Pierwsze targi poligraficzne odbyły się w Sokolnikach w 1969 roku. W nowej formule, jako PolygraphInter, targi o tej tematyce są organizowane corocznie od 1996 roku. Od tego czasu impreza zyskuje na znaczeniu będąc odzwierciedleniem tendencji panujących w branży poligraficznej. Powierzchnia wystawowa PolygraphInter powiększa się wraz z rozwojem rosyjskiego rynku poligraficznego. W roku 1996 wynosiła 10 tys. m2 (wystawiały się wówczas 134 firmy z 14 krajów), w roku 1999 – 20 tys. (200 firm z 18 krajów), a w roku 2003 – 33 tys. m2 (342 firmy z 25 krajów, reprezentujące 1100 producentów z 45 krajów).
|
W roku 1997 te specjalistyczne targi zostały wyróżnione znakiem IUEF (międzynarodowego stowarzyszenia wystaw i targów), przyznanym za profesjonalizm, wkład w rozwój gospodarczy Rosji oraz przyczynianie się do ożywiania kontaktów międzynarodowych. Duże znaczenie targów PolygraphInter i spełnianie przez nie międzynarodowych standardów zostało potwierdzone przez UFI, międzynarodowe stowarzyszenie targów, do którego przyjęto Centrum Sokolniki w roku 2000. W kwietniu 2002 roku podczas pierwszego międzynarodowego forum organizatorów najważniejszych targów poligraficznych świata targi PolygraphInter zostały uznane za najważniejsze targi branży poligraficznej w Rosji i włączone do kalendarium wystaw rekomendowanych przez organizacje międzynarodowe. W 2003 roku patronat nad moskiewską imprezą objęła Rosyjska Izba Handlowo-Przemysłowa.
Na tegorocznych targach, podobnie jak w ubiegłym roku, były obecne tak znane firmy, jak Heidelberg, KBA, MAN Roland, Cerutti, Xerox, Riso, Grafimex, Körber Paperlink. Po raz pierwszy wystawiały się firmy Shinohara, Hewlett-Packard, Rima-System, Sharp Graphics. Na targach prezentowano nowości w zakresie przygotowalni, drukowania konwencjonalnego i cyfrowego, materiałów poligraficznych, produkcji opakowań i technik pakowania, obróbki końcowej produktów drukowanych, rozwiązań do zarządzania procesami produkcji poligraficznej, oprogramowania, fontów. Fragment ekspozycji zajmowali dostawcy części zamiennych, a także stoiska wydawnictw i agencji reklamowych.
Bogato reprezentowany był także rynek papieru i tektury – nie zabrakło takich firm, jak M-Real, Stora Enso, Europapier czy Papyrus.
Podczas targów zorganizowano wystawę „300 lat prasy rosyjskiej”, 42 seminaria, pięć „okrągłych stołów” i cztery konferencje prasowe. Organizacja MAP wspólnie z wydawcami znanych periodyków zorganizowała „okrągły stół” na temat „Gazeta w XXI wieku – zarządzanie produkcją i technologie”. Firma Hei-delberg była organizatorem spotkań poświęconych nowoczesnemu serwisowi maszyn poligraficznych. Konferencja prasowa firmy Xerox dotyczyła wprowadzanego na rosyjski rynek systemu druku cyfrowego DocuColor iGen3.
Jeśli chodzi o wystawców z Polski, to tylko jedna firma – Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowo-Usługowe Poligrafia z Warszawy – wystąpiła z własnym stoiskiem (był na nim obecny prezes Romuald Starosielec). Firma istnieje od czternastu lat i zajmuje się sprzedażą urządzeń poligraficznych, nowych i używanych. Prowadzi także szkolenia z obsługi maszyn. Polacy – Voitek Michalik i Karolina Kotulewicz – byli współgospodarzami stoiska amerykańskiej firmy Viprofix z Chicago. Firma oferuje profesjonalne systemy wydawnicze oraz ich komponenty, konsultacje przy doborze systemu i szkolenia.
Firma AVT Poligraf z Moskwy, dostawca materiałów (płyty, filmy, farby, obciągi, chemia) i wyposażenia dla poligrafii (laminatory) zorganizowała warsztaty, podczas których były prezentowane m.in.: nowe płyty do CtP firmy Kodak Polychrom Graphics (przedstawił je amerykański dystrybutor: RPG Company), farby do offsetu i fleksografii firmy Flint-Schmidt (która powstała w 2002 roku w wyniku przejęcia niemieckiej firmy Gebrüder Schmidt, jednego z największych europejskich producentów farb, przez amerykańską firmę Flint Ink), laminatory i folie do laminowania amerykańskiej firmy GBC. Jednym z referentów był Polak, Konrad Lewandowski, reprezentujący firmę ABC Chemical (kapitał brytyjsko-amerykański), dostarczającą środki chemiczne dla poligrafii. Tematem jego wystąpienia były roztwory nawilżające w drukowaniu offsetowym i redukcja zużycia alkoholu izopropylowego w drukarniach offsetowych oraz wynikające z tego zyski i obostrzenia technologiczne. Poniżej zamieszczamy rozmowę z Henrykiem Wysockim z firmy AVT Poligraf, którą przeprowadził przedstawiciel naszego wydawnictwa, obecny na targach PolygraphInter. Podczas targów prezentowaliśmy „Mir pieczati”, specjalną, rosyjskojęzyczną edycję „Świata Druku”.
***
Rozmowa z Henrykiem Wysockim, zastępcą dyrektora generalnego firmy AVT Poligraf z Moskwy
– Mieszka Pan w Rosji, ale mówi po polsku...
– Urodziłem się pod Wilnem, moi rodzice byli Polakami. Tuż po II wojnie uczyłem się w jedynym wówczas polskim gimnazjum w Wilnie. W 1952 roku zacząłem pracę w drukarni „Litwa Radziecka” i jednocześnie uczyłem się zawodu. Po trzech miesiącach zdałem w drukarni egzamin na drukarza-maszynistę. W międzyczasie ukończyłem jedenaście klas tzw. szkoły robotniczej i w 1956 roku poszedłem na studia w Instytucie Poligrafii w Moskwie. Po studiach pracowałem jako główny technolog w dużej drukarni w Wilnie, potem przeniosłem się do Moskwy, gdzie związałem się z instytutem naukowo-badawczym do spraw poligrafii (pisałem tam pracę na temat procesów automatyzacji trawienia cylindrów wklęsłodrukowych).
W 1977 roku zostałem dyrektorem eksperymentalnej drukarni off-setowej naszego instytutu. Drukowaliśmy na maszynach Heidelberga, w przygotowalni mieliśmy urządzenia Screena, w introligatorni – linie do oprawy książkowej Kolbus. Produkowaliśmy 50–60 tys. egzemplarzy książek na miesiąc. Były to przede wszystkim książki z dziedziny sztuki, malarstwa, wydawnictwa albumowe. Wypróbowywaliśmy wszystkie nowe materiały i technologie. Kiedy rezultaty były dobre, wprowadzano te nowości w innych drukarniach. Miałem więc szansę szybkiego poznawania nowości technologicznych, o których innym drukarniom w Rosji jeszcze się nie śniło. Odwiedzałem targi krajowe i zagraniczne, brałem udział w konferencjach.
Ale czas leci... W 2001 r. przeszedłem na emeryturę. W domu smutno bez zajęcia, więc teraz pracuję w firmie AVT, która sprzedaje środki chemiczne dla poligrafii, folie, płyty offsetowe, a także sprzęt. To firma prywatna, istniejąca od 1996 roku, pracuje tu 15 osób. Odpowiadam za sprzedaż laminatorów i naświetlarek dla przygotowalni offsetowych. Teraz zajmuję się także organizowaniem w naszej firmie mieszalni farb Flint-Schmidt – od nowego roku będziemy produkować tam farby dla moskiewskich drukarń.
– Jaki jest współczesny rynek poligraficzy w Rosji?
– Rynek bardzo się zmienił. Kiedyś w księgarniach stały kolejki po albumy, teraz jeśli jakieś książki dobrze się sprzedają, to te w formacie kieszonkowym. Nakład albumu to obecnie 1,5–3 tys. egzemplarzy.
Produkcja poligraficzna zajmuje w przemyśle rosyjskim znaczące miejsce. Rozwija się rynek reklamy, powstają nowe gazety, czasopisma, kolorowe magazyny. Nakłady gazet i tygodników kształtują się w granicach od 100 do 500 tys. egzemplarzy. Większość dużych państwowych drukarń, gdzie kiedyś pracowało po kilka tysięcy osób, już sprywatyzowano. W przyszłym roku wszystkie będą prywatne. Są to różne formy własności: spółki akcyjne, zamknięte, otwarte. Większość klientów kupujących nowe maszyny i technologie to prywatni przedsiębiorcy. Jest dużo nowych drukarń, które mają dobry sprzęt i nowe technologie, i które produkują z wysoką jakością.
Rozwija się rynek opakowań i etykiet: są to opakowania na leki i inne medykamenty, na produkty spożywcze. Rośnie liczba wyspecjalizowanych fabryk opakowań, które mają własne drukarnie, przede wszystkim fleksograficzne. Takie fabryki wykonują wszystko: od projektu do obróbki wykończeniowej zadrukowanego produktu. Przemysł ten przynosi duże zyski.
– Czy w kraju o tak trudnej sytuacji gospodarczej drukarnie mają pieniądze na inwestycje?
– Większość firm bierze kredyty, maszyny dostaje się w wyniku umów leasingowych. Aby wyposażyć nowoczesną drukarnię, potrzeba od 4 do 6 milionów dolarów czy euro. Takich pieniędzy nikt tu nie ma. Rok temu opracowywałem projekt drukarni dla firmy zajmującej się przetwórstwem ropy naftowej – wyposażenie miało kosztować ok. 6 mln euro. Ale nie udało się tego projektu zrealizować, ponieważ firma ta została przejęta przez inną, silniejszą. Moja półroczna praca przepadła. A miałem nadzieję, że będę pracować w drukarni moich marzeń.
– Czy w wielu drukarniach stosuje się technologię CtP?
– Może 10–12 drukarń stosuje CtP. Niektóre z nich mają nawet po 2, 3 naświetlarki CtP – Fuji, Heidelberg, Agfa. Co najmniej 20 drukarń planuje w najbliższym czasie kupno takich systemów.
– U nas działają naświetlarnie usługowe...
– Tu każda drukarnia stara się mieć wszystko, co potrzeba, u siebie. W Rosji przedsiębiorcy nie chcą kooperacji. Młodzi poligrafowie nauczyli się dobrze pracować i dobrze prowadzić biznes, ale nie zawsze udaje im się zrobić na czas produkt o odpowiedniej jakości. Myślę, że można by sięgnąć do przeszłości po wzory współpracy, o których zapomniano.
– Czy drukarnie mają kłopoty z płatnościami?
– W Rosji panuje obyczaj, że 50% sumy płaci się z góry, 50% po wykonaniu zamówienia. Bywa, że na tę drugą część zapłaty trzeba czekać i pół roku. Bywa też tak, że klient zamawia określony nakład, a potem mówi, że potrzebuje tylko połowę tego, bo nie chce czy nie może już więcej płacić. W drukarni zostaje połowa nakładu i o zapłacenie za to nie można się doprosić. Ale najwięcej zamówień drukarnie mają od stałych klientów – relacje są ustalone i wtedy nie ma problemów.
– A czy drukarnie płacą w terminie dostawcom, na przykład firmie AVT?
– Bywa różnie. To zależy od polityki finansowej, jaką prowadzi dana firma. Czasem brakuje dyscypliny finansowej.
– Jak Pan spostrzega targi moskiewskie? Widać, że firm jest dużo i zajmują duże powierzchnie...
– Z moich obserwacji wynika, że z roku na rok rośnie znaczenie tych targów. Wystawiają się tutaj te firmy, które wyróżniają się wysokim poziomem sprzedaży, bo impreza ta jest dość kosztowna. A dobrą sprzedażą mogą pochwalić się firmy prężne, które mają dobre produkty, skuteczny marketing i reklamę.
– Dziękujemy za rozmowę i życzymy wielu jeszcze lat aktywności zawodowej.
rozmawiała Jolanta Ziemniak-Ronke
opr. JW
|
|
|
|